Przejdź do treści

Oferta samolotu szkoleniowego T-7 Red Hawk dla Wielkiej Brytanii obejmuje montaż lokalny.

Dwóch techników w kamizelkach odblaskowych pracuje przy samolocie w hangarze. Jeden trzyma tablet.

Wielka Brytania jest dziś zabiegana przez przemysłowe trio z najwyższej półki, które proponuje świeże rozwiązanie: T‑7A Red Hawk, częściowo budowany na brytyjskiej ziemi i powiązany z nową generacją silnie cyfrowego szkolenia. Oferta pojawia się w momencie, gdy Królewskie Siły Powietrzne (RAF) z trudem utrzymują w powietrzu obecną flotę samolotów szkolnych i drożność „rurociągu” szkolenia pilotów.

Nowe partnerstwo T‑7 celuje w kolejny samolot szkolny RAF

Boeing, Saab i BAE Systems podpisały list intencyjny, aby zaproponować T‑7A Red Hawk jako przyszły zaawansowany odrzutowy samolot szkolny RAF, z planowanym montażem końcowym w Wielkiej Brytanii, jeśli maszyna zostanie wybrana.

Oferta stawia nowy samolot szkolny Sił Powietrznych USA w centrum szerszego ekosystemu szkoleniowego, łączącego symulatory, misje sieciocentryczne i loty na żywo. Celem jest przygotowanie brytyjskich i sojuszniczych pilotów do współczesnych i przyszłych myśliwców - od Typhoona i F‑35 po planowany brytyjski myśliwiec szóstej generacji Tempest.

Plan przemysłowy zakładałby ukończenie płatowców T‑7A w Wielkiej Brytanii, zachowując suwerenne kompetencje w zakresie odrzutowych samolotów szkolnych po zakończeniu produkcji Hawka w 2020 roku.

BAE Systems, które zaprojektowało rodzinę Hawk, miałoby kierować montażem końcowym w UK. Saab, wieloletni partner Boeinga przy T‑7A, wniósłby doświadczenie w modułowym płatowcu samolotu oraz architekturze awioniki.

Dlaczego RAF potrzebuje nowego odrzutowego samolotu szkolnego

Strategiczny Przegląd Obrony Wielkiej Brytanii z 2025 r. formalnie wezwał do pozyskania „opłacalnego kosztowo odrzutowego samolotu szkolnego” w celu zastąpienia zarówno Hawk T1, jak i Hawk T2. Za tym sformułowaniem stoi narastająca lista twardych problemów.

Starzejące się Hawki i problemy z silnikami

Hawk T1, używany wyłącznie przez zespół Red Arrows, pochodzi z połowy lat 70. i ma zostać wycofany ze służby RAF około 2030 roku.

Nowszy Hawk T2, który wszedł do służby dopiero w 2009 r., okazał się bardziej kłopotliwy, niż oczekiwano. Stanowi trzon zaawansowanego szkolenia odrzutowego w RAF Valley w Walii, gdzie 28 samolotów szkoli pilotów RAF i Royal Navy.

Usterka silnika z 2022 r. skróciła planowaną żywotność jednostek napędowych Hawk T2 z 4000 do 1700 godzin, przez co średnio dostępnych było zaledwie osiem maszyn dziennie w ujęciu dwóch lat budżetowych.

W 2023 r. cała flota Hawk T2 została uziemiona po kolejnym incydencie związanym z silnikami. Te niepowodzenia zmusiły Ministerstwo Obrony do zakupu miejsc szkoleniowych za granicą, wysyłając brytyjskich kursantów do Włoch, Kataru oraz do programu Euro‑NATO Joint Jet Pilot Training w Stanach Zjednoczonych.

Takie rozwiązania utrzymują dopływ pilotów do eskadr pierwszej linii, ale wiążą się ze znaczącymi kosztami i mniejszą kontrolą nad treścią szkolenia oraz jego przepustowością.

Trzystopniowe szkolenie pod presją

Brytyjskie szkolenie personelu latającego jest podzielone na trzy etapy:

  • Faza 1: podstawowe szkolenie wojskowe i wstępna selekcja/ocena latania w ramach każdej służby.
  • Faza 2: Military Flying Training System (MFTS), realizowany z wykonawcą Ascent, gdzie piloci trafiają do strumieni takich jak odrzutowe, śmigłowcowe lub wielosilnikowe.
  • Faza 3: operacyjne jednostki konwersyjne (OCU) na typach takich jak Typhoon i F‑35.

Hawk T2 RAF znajduje się w samym centrum szkolenia odrzutowego Fazy 2. Ograniczona dostępność w tym miejscu bezpośrednio przenosi się na Fazę 3, opóźniając dopływ załóg do jednostek Typhoon i Lightning, dokładnie w czasie, gdy rośnie zapotrzebowanie na gotowe bojowo załogi.

Co wnosi do gry T‑7A Red Hawk

T‑7A to od podstaw zaprojektowany zaawansowany odrzutowy samolot szkolny, zbudowany przez Boeinga i Saaba specjalnie dla Sił Powietrznych USA. Symulatory naziemne są już rozmieszczone w Randolph Air Force Base w Teksasie, a pierwsze egzemplarze operacyjne mają tam wkrótce trafić, choć pełne wejście do służby w USA oczekuje się obecnie dopiero w 2027 r. po opóźnieniach i poprawkach projektowych.

Zaprojektowany od pierwszego dnia pod nowoczesne myśliwce

Wspólna propozycja dla Londynu promuje T‑7A jako „pomost” do obecnej i przyszłej floty bojowej RAF:

  • Czwarta generacja: Typhoon.
  • Piąta generacja: F‑35B Lightning II.
  • Przyszła szósta generacja: system walki powietrznej Tempest.

Samolot wyposażono w silnik o dużym ciągu, cyfrowe sterowanie lotem oraz otwartą architekturę awioniki. Te cechy mają sprawić, że kokpit będzie bliższy współczesnemu myśliwcowi niż starsze samoloty szkolne, a modernizacje w czasie będą łatwiejsze.

Koncepcja szkolenia T‑7A opiera się na elementach „live, virtual and constructive”, pozwalając pilotom toczyć złożone, symulowane walki podczas lotu prawdziwym odrzutowcem.

W praktyce oznacza to, że uczniowie mogą widzieć wirtualne samoloty przeciwnika, własne formacje i zagrożenia z ziemi wprowadzane do wyświetlaczy kabinowych i symulatorów naziemnych. RAF już stosuje pewne techniki LVC, ale nowy system zbudowany wokół T‑7A prawdopodobnie poszedłby znacznie dalej w tej integracji.

Montaż lokalny i ambicje eksportowe

Kierownictwo Boeinga twierdzi, że system produkcyjny T‑7A, wykorzystujący pełnowymiarowy montaż determinujący w celu skrócenia czasu budowy, może wspierać produkcję ponad 100 samolotów rocznie bez dużych dodatkowych inwestycji. Brytyjska linia montażu końcowego zwiększyłaby możliwości i uczyniła z Wielkiej Brytanii hub sprzedaży w Europie.

Boeing prowadzi już rozmowy z potencjalnymi klientami na Bliskim Wschodzie i widzi „znaczącą szansę” wśród użytkowników F‑15, F‑16 i F‑35 na świecie. Brytyjska decyzja na korzyść T‑7A mogłaby stać się silnym potwierdzeniem dla innych kampanii eksportowych, szczególnie tam, gdzie państwa chcą bliższego dostosowania do amerykańskich standardów szkolenia.

Silna konkurencja o brytyjski kontrakt szkoleniowy

T‑7A nie jest jedynym kandydatem do spełnienia wymagań RAF. Co najmniej trzy inne platformy są aktywnie promowane:

Samolot Firma wiodąca Kluczowe atuty
TF‑50 Lockheed Martin / Korea Aerospace Industries Sprawdzona bojowo rodzina T‑50, wysokie osiągi, prezentowany w barwach Red Arrows na DSEI
M‑346 Leonardo W służbie w kilku europejskich siłach powietrznych, silny ekosystem symulatorów
Hürjet Turkish Aerospace Nowa konstrukcja, oferowana jako samolot szkolny i lekki bojowy

Brytyjski startup Aeralis również intensywnie lobbuje za modułowym odrzutowcem, który można rekonfigurować do różnych ról poprzez wymianę skrzydeł i sekcji kadłuba. Projekt przyciągnął finansowanie z RAF Rapid Capabilities Office, choć nie pozyskał jeszcze klienta startowego.

Na pewnym etapie BAE Systems było postrzegane jako potencjalny partner Leonardo w ofercie M‑346. Przejście do obozu Boeing‑Saab podkreśla, jak poważnie firma ocenia ryzyko całkowitej utraty roli w szkoleniu odrzutowym.

Red Arrows i „optyka” decyzji

Każdy wybór nowego samolotu szkolnego będzie oceniany nie tylko pod kątem efektów szkoleniowych i kosztów, ale także tego, co oznacza dla Red Arrows. Zespół pokazowy jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek obronnych UK i obecnie lata na Hawk T1, które będą wymagały zastąpienia około 2030 roku.

Niezależnie od tego, który odrzutowiec zastąpi Hawka jako podstawowy samolot szkolny RAF, niemal na pewno będzie też głównym kandydatem do służby w Red Arrows.

Lockheed Martin pokazał już model TF‑50 w pełnym malowaniu Red Arrows na londyńskich targach DSEI, wyraźnie sygnalizując ambicje. Boeing i partnerzy nie przedstawili jeszcze podobnej publicznej ofensywy, ale T‑7 montowany w RAF i pomalowany na czerwono to oczywisty obraz marketingowy przyszłości.

Ryzyka, opóźnienia i co oznaczają dla Wielkiej Brytanii

Droga T‑7A nie była łatwa. Testy Sił Powietrznych USA ujawniły poważne obawy dotyczące awaryjnego systemu katapultowania oraz parametrów środowiskowych, co przyczyniło się do opóźnienia pełnego wejścia do służby o ponad cztery lata.

Boeing podaje, że próby w locie w Edwards Air Force Base są obecnie ukończone w około 78%, a trwają testy przy dużych kątach natarcia. Opinie amerykańskich pilotów doświadczalnych określono jako pozytywne, a firma argumentuje, że program stabilizuje się.

Dla Wielkiej Brytanii terminy są napięte. Red Arrows potrzebują nowego samolotu około 2030 r., Hawk T2 ma zostać wycofany do 2040 r., a linie budżetowe na zaawansowany samolot szkolny nie są jeszcze zabezpieczone. Wybór wciąż dojrzewającej platformy, jak T‑7A, niesie ryzyko harmonogramowe, ale także potencjalną korzyść w postaci ścisłego zgrania z systemem USA i długofalowych ścieżek modernizacji.

Jak system zorientowany na LVC mógłby zmienić szkolenie RAF

Jedna z największych zmian wpisanych w ofertę T‑7A dotyczy filozofii szkolenia bardziej niż sprzętu. Silnie zintegrowane podejście „live, virtual and constructive” zmieniłoby, jak często uczniowie RAF latają prawdziwymi odrzutowcami, gdzie to robią i co ćwiczą.

W scenariuszu LVC pilot T‑7A nad Walią mógłby być podłączony do misji, w której wirtualne Typhoony, F‑35 oraz samoloty przeciwnika pojawiają się na jego wskaźnikach radaru i wyświetlaczach nahełmowych. Instruktorzy z ziemi mogliby dodawać symulowane zagrożenia ze strony rakiet ziemia‑powietrze i zakłóceń elektronicznych, które byłyby zbyt kosztowne lub politycznie wrażliwe do odtworzenia realnymi środkami.

Tego typu szkolenie może zmniejszać nalot godzinowy przy jednoczesnym zwiększeniu złożoności taktycznej. Maleją potrzeby paliwowe, obsługowe i przestrzeni powietrznej, a uczniowie stają wobec scenariuszy bliższych gęstym, nasyconym sensorami starciom, które zobaczą na samolotach pierwszej linii.

Są też kompromisy. Nadmierna zależność od symulacji może pozostawić luki w podstawowym „czuciu samolotu”, jeśli nie będzie starannie zarządzana, a sieci LVC o wysokiej wierności są podatne na zagrożenia cybernetyczne i usterki techniczne. RAF musiałby wdrożyć solidne procedury, aby utrzymać właściwą równowagę.

Co mógłby oznaczać T‑7 budowany w UK poza RAF

Jeśli Wielka Brytania wybierze T‑7A z lokalnym montażem, skutki wykraczałyby poza wymianę jednej floty. Krajowa linia mogłaby stworzyć wysoko wykwalifikowane miejsca pracy, podtrzymać kompetencje projektowe i integracji systemów oraz wesprzeć pakiety eksportowe łączące samoloty, symulatory i usługi szkoleniowe.

Istnieje też potencjalna ścieżka do lekkiej odmiany bojowej. Boeing wcześniej rozważał koncepcję „F‑7” jako tańszą opcję myśliwską. Uzbrojony i „zmisjonizowany” T‑7 mógłby oferować państwom układ „dwa w jednym”: zaawansowany samolot szkolny, który potrafi też wykonywać zadania wtórne, takie jak dyżury air policing, szkolenie użycia uzbrojenia czy wsparcie wojsk lądowych, zwłaszcza w krajach, których nie stać na myśliwce pierwszej linii.

Dla UK takie warianty mogłyby znaleźć zastosowanie w szkoleniu agresorów lub jako tańsze uzupełnienie zasobów wysokiej klasy, szczególnie jeśli budżety się skurczą, a wymagania wobec RAF będą nadal rosnąć.

Na razie zegar tyka. Wraz ze starzeniem się Hawków, rosnącym popytem na pilotów i brakiem zabezpieczonych środków, decyzji o kolejnym samolocie szkolnym RAF - i o tym, czy T‑7A otrzyma „brytyjski akt urodzenia” - nie da się odkładać w nieskończoność.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz