Na tym tle francuscy parlamentarzyści opracowali ambitny plan, który ma wstrząsnąć europejskim przemysłem obronnym, obsadzając Paryż w roli głównej siły napędowej nowej generacji technologii wojskowych i sojuszy przemysłowych.
Francuska próba przewodzenia nowej erze obronności
Raport parlamentarny, przedstawiony w Paryżu, zawiera 55 propozycji mających przeobrazić europejski przemysł obronny w ciągu najbliższej dekady. Przekaz jest bezpośredni: Europa wydaje dużo na obronę, ale za te pieniądze otrzymuje zbyt mało realnej siły rażenia i zbyt niewiele przełomów technologicznych.
Francja - z odstraszaniem nuklearnym, globalnym eksportem uzbrojenia oraz dużymi koncernami obronnymi, takimi jak Thales, Dassault i Naval Group - widzi szansę, by pokierować tą transformacją. Raport wzywa Paryż, aby wykorzystał swoją wagę polityczną w Brukseli, NATO oraz w kluczowych partnerstwach dwustronnych, by forsować znacznie bardziej zintegrowany ekosystem obronno-przemysłowy.
Francuscy posłowie przekonują, że Europa musi przestać zachowywać się jak zbiór rozdrobnionych rynków narodowych i zacząć działać jak jedna, skoordynowana potęga obronna.
Dokument popiera wzmocnienie roli programów i instytucji na poziomie UE - nie jako zastępstwo suwerenności państw, lecz jako sposób na ograniczenie dublowania działań, obniżenie kosztów i szybsze dostarczanie zaawansowanego sprzętu.
Wsparcie dla europejskich czempionów technologicznych
Przez raport przewija się kluczowa obawa: Europa pozostaje w tyle w technologiach obronnych zdominowanych przez graczy z USA - od systemów dowodzenia opartych na SI, przez platformy danych pola walki, po autonomiczne drony.
Ustawodawcy wskazują firmy takie jak Anduril czy Palantir jako przykłady zwinnych, software’owych spółek obronnych, których Europie nie udało się stworzyć ani skutecznie wesprzeć. Ostrzegają, że nadmierne uzależnienie od zagranicznej technologii niesie ryzyka strategiczne - od przerw w dostawach po presję polityczną związaną z zasadami eksportu.
Stworzenie bardziej przyjaznych warunków dla innowatorów
Aby zmienić kurs, raport wzywa do stworzenia korzystniejszych warunków dla start-upów i średnich innowatorów pracujących nad technologiami podwójnego zastosowania - takimi jak SI, technologie kwantowe, cyberbezpieczeństwo czy zaawansowane czujniki. Dziś wiele takich firm unika kontraktów wojskowych, czy to z obaw wizerunkowych, czy z powodu nieprzejrzystych reguł zamówień.
Francuscy posłowie chcą to zmienić poprzez:
- uproszczone i szybsze procedury zakupowe dla innowacyjnych projektów
- finansowanie na wczesnym etapie przeznaczone na technologie obronne o wysokim ryzyku i potencjalnie wysokiej stopie zwrotu
- długoterminową przewidywalność kontraktów, aby firmy mogły się skalować
- bardziej przejrzyste ramy eksportowe na poziomie UE, by uspokoić inwestorów
Celem jest wyłapywanie obiecujących firm na wczesnym etapie, zanim zostaną kupione przez zagraniczne grupy albo zmuszone do przeniesienia koncentracji na rynki pozaeuropejskie.
Paryż ma naciskać na Brukselę, by rozszerzyć programy takie jak Europejski Fundusz Obronny oraz skopiować niektóre cechy amerykańskiej Defence Innovation Unit, która szybko łączy firmy technologiczne z potrzebami wojska.
Pieniądze, rynki i unowocześniony „kolbertyzm”
Finansowanie jest opisane jako główne wąskie gardło. W odróżnieniu od USA Europa nie dysponuje głębokimi, zintegrowanymi rynkami kapitałowymi dla obronności. Banki i fundusze często unikają sektora obronnego, a budżety narodowe pozostają pod presją.
Raport sugeruje bardziej agresywne wykorzystanie europejskich narzędzi finansowych do wspierania programów transgranicznych i konsolidacji przemysłu. Mogłoby to oznaczać większe gwarancje UE dla dużych projektów, bardziej elastyczne reguły inwestycyjne oraz nowe instrumenty skoncentrowane na systemach następnej generacji - od broni hipersonicznej po obserwację z kosmosu.
Czempioni wspierani przez państwo w wersji na XXI wiek
Jednym z bardziej politycznie nośnych pomysłów jest to, co autorzy nazywają formą „zaktualizowanego kolbertyzmu” - nawiązaniem do historycznej francuskiej tradycji państwowej polityki przemysłowej.
W ramach tego podejścia rządy i instytucje UE miałyby możliwość - a nawet zachętę - do udzielania celowego wsparcia ograniczonej liczbie firm strategicznych. Logika jest taka, że rozdrobniony krajobraz średnich narodowych graczy ma niewielkie szanse w starciu z amerykańskimi lub chińskimi gigantami w obszarach takich jak konstelacje satelitarne, bezpieczna chmura czy systemy dowodzenia wspomagane SI.
Selektywne wsparcie publiczne miałoby przekształcić obiecujące europejskie firmy w realnych globalnych konkurentów, przy jednoczesnym utrzymaniu konkurencji w innych segmentach.
Takie wsparcie mogłoby przybrać formę udziałów kapitałowych, preferencyjnych kontraktów, gwarancji kredytowych lub wspólnych funduszy UE–krajowych przeznaczonych na technologie strategiczne.
Nowe sojusze, licencjonowanie i współdzielone linie produkcyjne
Poza pieniędzmi raport podkreśla podstawową realność przemysłową: Europa ma zbyt wiele różnych modeli czołgów, myśliwców i pojazdów opancerzonych, często produkowanych w małych seriach. To rozdrabnia popyt, podnosi koszty i komplikuje logistykę na polu walki.
Francuscy posłowie sugerują bardziej skoordynowane planowanie potrzeb wojskowych, zaczynając od najbliższych partnerów Francji, takich jak Niemcy, Włochy, Hiszpania i Polska. Celem jest zbieżność wokół mniejszej liczby platform oraz silniejsze, długoterminowe linie produkcyjne.
Produkcja francuskiego sprzętu w innych europejskich fabrykach
Jedną z wyróżniających się rekomendacji jest rozszerzenie licencjonowanej produkcji sprzętu zaprojektowanego we Francji w innych krajach UE. Zamiast eksportować gotowe systemy, francuskie grupy dzieliłyby się projektami i prawami do produkcji z lokalnymi partnerami.
Ten model, już stosowany w programach lotniczych i rakietowych, mógłby zostać rozszerzony na systemy lądowe, drony i projekty morskie. Raport argumentuje, że takie licencjonowanie:
- pogłębi więzi przemysłowe i wzajemną zależność między sojusznikami
- wzmocni polityczne poparcie dla wspólnych programów w parlamentach narodowych
- zbuduje bardziej odporną bazę dostaw w wielu krajach
- uczyni europejski sprzęt bardziej atrakcyjnym dla klientów eksportowych
Aby to wesprzeć, ustawodawcy wzywają do uproszczenia zasad dotyczących licencji eksportowych, transferu technologii i własności intelektualnej wewnątrz UE.
Mobilizowanie prywatnych oszczędności na rzecz obronności
Poza rządami i funduszami UE raport wskazuje prywatne oszczędności jako w dużej mierze niewykorzystane źródło. W krajach takich jak Francja i Niemcy gospodarstwa domowe dysponują bilionami euro w ubezpieczeniach na życie, produktach emerytalnych i funduszach inwestycyjnych.
| Źródło kapitału | Potencjalna rola w obronności |
|---|---|
| Budżety publiczne | Podstawowe finansowanie zakupów oraz programów B+R |
| Instrumenty finansowe UE | Projekty transgraniczne, gwarancje, finansowanie zalążkowe wspólnych inicjatyw |
| Prywatne oszczędności i fundusze | Długoterminowe finansowanie kapitałowe i dłużne dla ekspansji przemysłowej |
Posłowie sugerują tworzenie dedykowanych wehikułów inwestycyjnych „obrona i bezpieczeństwo” z rygorystycznymi ramami ESG (środowiskowymi, społecznymi i ładu korporacyjnego), aby uspokoić oszczędzających oraz inwestorów instytucjonalnych obawiających się ryzyka reputacyjnego. Celem nie jest przekształcanie każdego inwestora detalicznego w sponsora przemysłu zbrojeniowego, lecz otwarcie jasno uregulowanego kanału dla tych, którzy akceptują strategiczne uzasadnienie.
Zdaniem ustawodawców skierowanie choćby niewielkiej części europejskiego prywatnego bogactwa do obronności mogłoby zapewnić sektorowi stabilny, długoterminowy kapitał na fabryki, ośrodki B+R i łańcuchy dostaw.
Co to może oznaczać w praktyce
Jeśli Paryż zdoła zgromadzić wystarczająco wielu partnerów wokół tej agendy, europejski krajobraz obronny może wyglądać zupełnie inaczej za dziesięć lat. Mniej, ale większych programów łączyłoby wiele państw. Systemy oparte na oprogramowaniu byłyby aktualizowane częściej, na wzór sektora technologicznego, a nie powolnych cykli tradycyjnych zakupów zbrojeniowych. Start-upy pracujące nad SI, robotyką czy narzędziami cybernetycznymi miałyby wyraźniejsze ścieżki do klientów wojskowych.
W praktyce mogłoby to oznaczać wspólną flotę europejskich dronów, produkowanych na licencji w kilku krajach i działających w oparciu o wspólne standardy oprogramowania. Albo wspólną platformę danych dla europejskich sił zbrojnych, zbudowaną przez nowego czempiona SI, który urósł dzięki wczesnemu wsparciu funduszy UE i krajowych.
Kluczowe pojęcia i linie sporu, na które warto patrzeć
Część sformułowań w raporcie francuskim wskazuje na wrażliwe debaty, które prawdopodobnie będą się zaostrzać.
- Autonomia strategiczna: idea, że Europa powinna być w stanie bronić się i zaopatrywać własne siły nawet wtedy, gdy wsparcie USA stanie się niepewne.
- Technologie podwójnego zastosowania: innowacje, które mogą służyć zarówno celom cywilnym, jak i wojskowym, np. satelity, narzędzia cybernetyczne czy systemy SI.
- Konsolidacja: łączenie się lub głęboka współpraca firm obronnych ponad granicami, co może wywoływać obawy o utratę miejsc pracy lub kontroli.
Istnieją też ryzyka: narodowe rywalizacje o to, kto będzie gospodarzem fabryk, obawy przed nadmierną ingerencją UE oraz wątpliwości etyczne dotyczące kierowania większych środków publicznych i prywatnych na broń. Dla Francji zbyt silne naciski mogłyby odświeżyć stare oskarżenia o nacjonalizm przemysłowy; zbyt wolne tempo mogłoby pozostawić europejski przemysł jeszcze bardziej w tyle za globalnymi konkurentami.
Mimo to raport odzwierciedla szerszą zmianę nastrojów na kontynencie. Skoro bezpieczeństwo znów jest na szczycie agendy politycznej, pytanie nie brzmi już, czy Europa powinna wzmocnić swój przemysł obronny, lecz jak szybko potrafi się zorganizować - i czy Francja zdoła realnie przewodzić, nie zrażając partnerów, których potrzebuje.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zostaw komentarz