Amid new Russian proposals to build stealth fighters in India, planistom sił powietrznych w New Delhi przyświeca zupełnie inny priorytet: zabezpieczenie większej liczby Rafale w ramach programu Multi‑Role Fighter Aircraft (MRFA) oraz utrzymanie wszelkich zakupów myśliwców piątej generacji twardo w kategorii „tymczasowych”.
Rafale staje się kręgosłupem przyszłej floty bojowej Indii
Indyjskie Ministerstwo Obrony znajduje się pod silną presją, by uzupełnić luki w liczbie eskadr, gdy starsze MiG‑21 i Jaguary są wycofywane. Zamiast reagować na każdą nową ofertę myśliwca, Indyjskie Siły Powietrzne (IAF) obrały ostrożną, uporządkowaną ścieżkę opartą na francuskim Rafale.
Konkurs MRFA, którego celem jest pozyskanie 114 myśliwców wielozadaniowych produkowanych w dużej mierze w Indiach, stanowi centrum tej strategii. Pomimo lobbingu ze strony kilku producentów, źródła w IAF oraz oficjalne sygnały wyraźnie wskazują na rozbudowę floty Rafale, a nie na zmianę na inny typ.
IAF stawia na jedną, skalowalną linię MRFA opartą na Rafale w Indiach, traktując opcje stealth takie jak Su‑57E jako niszowe i ściśle przejściowe.
Indie już eksploatują 36 Rafale dostarczonych z Francji, rozmieszczonych w Ambali i Hasimarze. Samoloty te szybko stały się aktywami pierwszej linii, wykonując patrole nad Ladakhiem w okresach napięć z Chinami. Obsługa naziemna i piloci znają platformę, a łańcuchy logistyczne są już zbudowane.
Rozszerzenie tego ekosystemu do 114 Rafale montowanych w Indiach wpisuje się w politykę „Make in India”, jednocześnie unikając złożoności równoległego utrzymywania kilku nowych typów myśliwców.
Dlaczego Indie wycofują się z propozycji produkcji Su‑57E
Podczas ostatnich wizyt na wysokim szczeblu Rosja ponowiła ambitną ofertę: sprzedaż eksportowych wariantów Su‑57E, transfer technologii, a nawet wsparcie lokalnego montażu w Nasiku, gdzie historycznie budowano samoloty MiG. Na papierze wyglądało to jak szybka ścieżka do floty stealth współprodukowanej na indyjskiej ziemi.
Reakcja IAF była uprzejma, lecz wyraźnie chłodna. Urzędnicy sygnalizowali, że lokalna produkcja Su‑57E nie jest brana pod uwagę - przynajmniej nie w ramach MRFA.
Realizm przemysłowy zamiast ambitnych obietnic
Indyjscy planiści wyciągnęli bolesne wnioski z wcześniejszych programów, takich jak zablokowany projekt Fifth Generation Fighter Aircraft (FGFA), który New Delhi realizowało z Rosją, a następnie z niego zrezygnowało. Te doświadczenia pozostawiły obawy dotyczące kosztów, opóźnień oraz ograniczonego dostępu do kluczowych technologii.
- Uruchomienie drugiej pełnej linii produkcyjnej Su‑57E w Indiach pochłonęłoby finansowanie, talenty inżynieryjne i kapitał polityczny.
- Dublowałoby to infrastrukturę, którą Indie już przygotowują dla montażu Rafale oraz dla przyszłego rodzimego programu Advanced Medium Combat Aircraft (AMCA).
- IAF chce przewidywalnych harmonogramów dostaw i modernizacji; rosyjskie programy mają z tym problemy od 2022 r. z powodu sankcji i zakłóceń łańcuchów dostaw.
Na tym tle linia Rafale wygląda bezpieczniej i łatwiej ją nadzorować - z dłuższym dorobkiem eksportowym oraz stabilniejszym dostępem do części zamiennych i uzbrojenia.
Kalkulacje operacyjne i geopolityczne
Za polityką „Rafale przede wszystkim” stoi też logika operacyjna. Indie potrzebują niezawodnego samolotu wielozadaniowego, który potrafi realizować zadania obrony powietrznej, uderzeniowe, morskie oraz przenoszenia broni jądrowej przy minimalnych przestojach. Rafale jest już zintegrowany z indyjskimi sieciami dowodzenia, kontroli i łączności.
Każde wprowadzenie Su‑57E wymagałoby nowych ścieżek szkoleniowych, integracji nowego uzbrojenia oraz szeroko zakrojonych testów w wymagających warunkach Indii - od himalajskich rejonów wysokogórskich po gorące i wilgotne bazy przybrzeżne. To zajmuje lata, których IAF uważa, że nie ma.
W nadchodzącej dekadzie Indie najwyraźniej chcą bardziej liczb i gotowości niż symbolicznych etykiet „piątej generacji”.
Geopolitycznie zbyt ścisłe powiązanie sztandarowego programu myśliwskiego z Moskwą niesie ryzyka. Rosja pozostaje kluczowym partnerem obronnym, ale sankcje, zachodnia wrażliwość na transfer technologii oraz rosnące partnerstwo strategiczne Indii z Francją przesuwają równowagę na korzyść Rafale.
Su‑57E jako potencjalne „wypełnienie luki stealth”
Drzwi do rosyjskiej technologii stealth nie są całkowicie zamknięte. Myślenie IAF - jak opisuje kilku analityków - zakłada, że flota stealth może być przydatna, ale drugorzędna, dopóki dojrzeje własny program AMCA.
W takim scenariuszu Su‑57E mógłby zostać pozyskany w bardzo małej liczbie „z półki”, bez dużego nacisku na lokalną produkcję. Samoloty te mogłyby służyć do opracowania taktyk, szkolenia pilotów w działaniach o obniżonej wykrywalności oraz do ograniczonych misji wysokiego ryzyka.
| Opcja | Skala | Rola w planowaniu IAF |
|---|---|---|
| Produkcja Rafale MRFA w Indiach | do 114 samolotów | Podstawowa flota wielozadaniowa, kręgosłup przemysłowy |
| Ograniczony zakup Su‑57E | mała flota, być może jedna eskadra lub mniej | Tymczasowa zdolność stealth, platforma testowa |
| Rodzimy myśliwiec AMCA | wiele eskadr w latach 2030. | Długoterminowe rozwiązanie stealth i uderzeń dalekiego zasięgu |
Ten hybrydowy model pozwala Indiom posmakować operacji piątej generacji bez nadmiernego wiązania się zobowiązaniami. Unika też uzależnienia krajowego przemysłu lotniczego od konstrukcji, której tempo produkcji i ścieżka modernizacji są w dużej mierze kontrolowane z Moskwy.
Jak Rafale MRFA wpisuje się w długoterminowy plan Indii
Program MRFA nie dotyczy wyłącznie zakupu samolotów. Chodzi o zbudowanie i utrzymanie krajowej bazy lotniczo‑kosmicznej na tyle silnej, by wspierać przyszłe rodzime konstrukcje.
Propozycja Rafale dyskutowana w New Delhi obejmuje lokalny montaż, pogłębione zdolności obsługowe w Indiach oraz stopniowy transfer know‑how do około połowy lat 2030. Ten horyzont czasowy zgrywa się z obecnymi planami AMCA, które zakładają pierwszy lot później w tej dekadzie oraz potencjalne wprowadzenie do służby na początku lat 2030.
Stabilna linia Rafale może wypełnić lukę między flotami legacy a AMCA, utrzymując eskadry w gotowości bojowej, gdy indyjscy inżynierowie wspinają się po drabinie technologicznej.
Dla IAF kluczowe zalety to ciągłość i skala. Mając 36 Rafale już w służbie i planując kolejne 114, Indie mogą ujednolicić szkolenie, uprościć logistykę i wynegocjować lepsze warunki długoterminowego wsparcia.
Równoważenie liczebności, zagrożeń i budżetów
Indie oficjalnie chcą 42 eskadr myśliwskich, by skutecznie odstraszać zarówno Pakistan, jak i Chiny. Rzeczywiste liczby spadły znacznie poniżej tego celu, podczas gdy Siły Powietrzne Armii Ludowo‑Wyzwolenia wprowadzają nowsze samoloty, takie jak J‑20.
W tych warunkach każdy dodatkowy model w inwentarzu grozi spowolnieniem odbudowy potencjału. Każdy typ wymaga własnych symulatorów, części, wyspecjalizowanych techników i zapasów uzbrojenia. Konsolidacja wokół Rafale, Tejasa, a później AMCA jest wewnątrz sił zbrojnych postrzegana jako sposób na podniesienie gotowości zamiast rozpraszania zasobów.
Kluczowe pojęcia stojące za obecnymi wyborami
Dwa terminy kształtują znaczną część tej debaty: transfer technologii (ToT) oraz konstrukcja „piątej generacji”.
ToT, często przywoływany w kontraktach zbrojeniowych, obejmuje szerokie spektrum. Na niskim poziomie może oznaczać prawo do montażu importowanych zestawów z ograniczonym wglądem w oprogramowanie, sensory czy materiały. Na wysokim poziomie może obejmować rzeczywiste współtworzenie i dostęp do wrażliwych danych projektowych. Indyjscy negocjatorzy wielokrotnie skarżyli się, że wiele wcześniejszych obietnic ToT od różnych dostawców nie spełniało oczekiwań.
Myśliwce piątej generacji, takie jak amerykański F‑35 czy chiński J‑20, łączą kilka cech: niską skuteczną powierzchnię odbicia radarowego, zaawansowane sensory, rozbudowaną fuzję danych oraz wysokie możliwości sieciocentryczne. Indyjski AMCA ma dołączyć do tej klasy, ale budowa takiego samolotu w kraju wymaga dekad inwestycji w materiały stealth, awionikę i technologię silników.
Wybór Rafale jako zwycięzcy MRFA nie daje Indiom „czystego” myśliwca piątej generacji. Zapewnia jednak platformę generacji 4.5 wysokiej klasy, której sensory, systemy walki elektronicznej i uzbrojenie stanowią już znaczący skok względem większości samolotów legacy w regionie.
Co to oznacza w praktyce dla przyszłych scenariuszy walk powietrznych
W typowy dzień wysokich napięć wzdłuż Linii Faktycznej Kontroli z Chinami Su‑30MKI i Tejasy mogą odpowiadać za dyżury alarmowe i rutynowe patrole. Rafale, dzięki pociskom Meteor dalekiego zasięgu i zaawansowanemu systemowi walki elektronicznej Spectra, przejmowałyby zadania dominacji w powietrzu oraz uderzeń głębokich, szczególnie w silnie bronionych sektorach.
Gdyby Indie wprowadziły niewielką flotę Su‑57E, samoloty te mogłyby być rezerwowane do misji, w których zagrożenia radarowe i rakietowe są szczególnie intensywne - na przykład ataku na silnie broniony węzeł dowodzenia lub stanowisko obrony przeciwlotniczej. Jednak większość lotów bojowych nadal spoczywałaby na Rafale i innych sprawdzonych platformach, po prostu dlatego, że są dostępne w większej liczbie i są w pełni osadzone w indyjskich strukturach dowodzenia.
Taki scenariusz pomaga wyjaśnić, dlaczego IAF nie jest gotowa przewracać swoich planów przemysłowych dla nowej, niezweryfikowanej linii produkcyjnej - bez względu na to, jak atrakcyjnie oferta wygląda na papierze. Natychmiastowym wymaganiem jest przewidywalna siła bojowa, a nie kolejny złożony program, który może się opóźnić.
Dla obserwatorów postawy obronnej Indii przekaz jest jasny: Rafale zmierza ku temu, by stać się kręgosłupem załogowej floty bojowej IAF przez lata 2030., natomiast rosyjskie oferty takie jak Su‑57E będą oceniane - w najlepszym razie - jako tymczasowe dodatki, dopóki własny AMCA Indii nie obejmie roli centralnej.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zostaw komentarz