Scena wyglądała niemal rutynowo: parada wojskowa, błogosławieństwo najwyższego dowództwa, załogi ustawione w szyku. A jednak to, co przetoczyło się przed kamerami, było wszystkim, tylko nie czymś zwyczajnym – hipersoniczny system rakietowy zdolny do przenoszenia głowic jądrowych, który przywraca do Europy kategorię broni niewidzianą w rozmieszczeniu na jej terytorium od niemal pół wieku.
Pocisk, który cofa zegar kontroli zbrojeń
Nowy rosyjskiej produkcji pocisk Oresznik został oficjalnie postawiony w stan gotowości w ramach białoruskich sił zbrojnych. To rozmieszczenie oznacza powrót do Europy lądowych rakiet balistycznych średniego zasięgu – klasy uzbrojenia zakazanej pod koniec zimnej wojny na mocy traktatu INF podpisanego w 1987 roku.
Porozumienie to wyeliminowało z europejskich arsenałów USA i ZSRR pociski o zasięgu od 500 do 5 500 kilometrów. Amerykańskie systemy Pershing II oraz sowieckie RSD‑10 „Pionier” zostały zdemontowane, zmniejszając społeczne obawy przed uderzeniem nuklearnym, które mogłoby dosięgnąć europejskie stolice w ciągu kilku minut.
Ta powściągliwość zaczęła się rozpadać, gdy Waszyngton wycofał się z traktatu INF w 2018 roku, oskarżając Moskwę o jego łamanie. Od tego czasu obie strony mogły swobodnie projektować i wprowadzać nowe systemy. Oresznik jest pierwszym z nich, który pojawił się w samym sercu kontynentu.
Oresznik to pierwszy oficjalnie potwierdzony pocisk balistyczny średniego zasięgu rozmieszczony w Europie od czasu upadku późnozimnowojennego zakazu.
Co wiemy o systemie Oresznik
Rosyjskie media państwowe opublikowały nagrania z ceremonii na Białorusi, potwierdzając, że załogi rakietowe pełnią już stały dyżur bojowy. Platforma jest mobilna – osadzona na dużych wyrzutniach terenowych, które mogą szybko zmieniać położenie i utrudniać namierzenie.
Zasięg, prędkość i głowice
Zachodni analitycy obronni szacują zasięg Oresznika na około 4 000 kilometrów, co oznacza, że niemal każde większe miasto Europy Zachodniej znajduje się w zasięgu, jeśli pocisk zostałby odpalony z Białorusi. Uważa się, że system przenosi wiele manewrujących głowic jądrowych, z których każda potrafi korygować tor lotu przy ekstremalnych prędkościach, aby uniknąć przechwycenia.
Zamiast prostego toru balistycznego Oresznik ma rzekomo wykorzystywać hipersoniczny szybujący pojazd (HGV) jako stopień wejścia w atmosferę. Po wyniesieniu ponad atmosferę taki szybowiec może poruszać się z prędkością rzędu Mach 8–9, nieustannie zmieniając kierunek, by zmylić radary śledzące.
Hipersoniczne manewry z prędkością kilku kilometrów na sekundę radykalnie skracają czas reakcji europejskiej obrony powietrznej i przeciwrakietowej.
Zdjęcia satelitarne sugerują, że kilka baterii Oresznika jest już rozproszonych na Białorusi w różnych umocnionych lokalizacjach. Zgodnie z porozumieniem o „nuklearnym współdzieleniu” między Moskwą a Mińskiem, wyrzutnie i załogi występują pod białoruskimi barwami, lecz głowice jądrowe pozostają pod kontrolą Rosji i zostałyby wydane wyłącznie na rozkaz Kremla.
Geneza w starszych konstrukcjach sowieckich i północnokoreańskich
Eksperci wskazują na wyraźne podobieństwa konstrukcyjne między Oresznikiem a północnokoreańskim pociskiem Pukkuksong‑2, który sam był inspirowany technologią sowiecką przystosowaną do wyrzutni mobilnych. Taka „linia rodowa” mogłaby tłumaczyć, jak Rosji udało się uprzemysłowić złożony system zdolny do lotu hipersonicznego w czasie krótszym niż trzy lata.
W praktyce sugeruje to, że Moskwa nie zaczynała od zera, lecz zaktualizowała znaną architekturę o nowe systemy naprowadzania, modyfikacje napędu oraz nowoczesny hipersoniczny pojazd szybujący.
Dlaczego ma to znaczenie dla państw frontowych NATO
Geografia stanowi sedno problemu. Z baz na Białorusi jednostki Oresznika znajdują się zaledwie kilkaset kilometrów od terytorium NATO, w tym Polski, Litwy i Łotwy. Czasy dolotu do kluczowych europejskich ośrodków mogą być liczone w pojedynczych minutach.
- Warszawa: potencjalnie poniżej pięciu minut od odpalenia
- Berlin: około sześciu do siedmiu minut
- Paryż i Londyn: poniżej dziesięciu minut, jeśli szacunki zasięgu się potwierdzą
- Bazy USA w Niemczech i Hiszpanii: w nominalnym zasięgu
Rosja przedstawia Oresznika jako odpowiedź na rosnącą siłę powietrzną NATO, zwłaszcza na rozmieszczenie w Europie myśliwców stealth F‑35A. Niemcy, Włochy, Belgia, Niderlandy i Turcja albo już użytkują te samoloty, albo je otrzymują; maszyny te są certyfikowane do przenoszenia nowoczesnych bomb jądrowych zrzucanych grawitacyjnie w ramach odstraszania sojuszu.
Z perspektywy Moskwy szybki, trudny do przechwycenia system balistyczny daje możliwość zagrożenia bazom F‑35, stacjom radiolokacyjnym oraz centrom dowodzenia w pierwszych godzinach ewentualnego konfliktu. Umieszczając pociski bliżej potencjalnych celów, Rosja może ominąć część ograniczeń czasu lotu i zasięgu, z jakimi musiałaby się liczyć, odpalając je ze swojego terytorium.
Umieszczony mniej niż 500 kilometrów od granic NATO Oresznik ściska czas decyzyjny europejskich przywódców do skrajnie wąskiego marginesu.
Umiejscowienie rozmieszczenia na osi czasu
| Data | Kluczowy etap |
|---|---|
| Listopad 2024 | Pierwszy test bojowy odnotowany w Ukrainie |
| Czerwiec 2025 | Rosja ogłasza rozpoczęcie produkcji seryjnej |
| Grudzień 2025 | Oficjalne wejście do służby na Białorusi |
| 2026–2027 | Planowane rozmieszczenie w trzech lub czterech lokalizacjach w Europie Wschodniej, według zachodnich szacunków |
Prawdopodobne kontrposunięcia NATO
Sojusznicze stolice już dyskutują, jak odpowiedzieć. Jeden kierunek obejmuje wzmocnienie tarcz obrony przeciwrakietowej. Niemcy zamówiły izraelski system Arrow 3, a kilka krajów europejskich buduje wspólną sieć „Sky Shield”, łączącą radary i efektory przechwytujące.
Jednak pojazdy hipersoniczne, takie jak szybujący moduł Oresznika, nadwyrężają możliwości istniejących technologii przechwytywania. Ich nieprzewidywalne trajektorie zmuszają obrońców do śledzenia i reagowania w czasie rzeczywistym, zamiast polegać na wcześniej wyliczonych torach balistycznych.
Drugi kierunek ma charakter ofensywny. Stany Zjednoczone sygnalizowały, że lądowe pociski manewrujące Tomahawk – uwolnione od ograniczeń INF – mogłyby zostać rozmieszczone w takich krajach jak Polska lub Rumunia. W kryzysie broń ta miałaby celować w wyrzutnie Oresznika i stanowiska dowodzenia, zwiększając presję na rosyjskich planistów.
Europa zsuwa się z powrotem w znajomą dynamikę: pociski wysunięte do przodu, kontrpociski przesunięte bliżej, i coraz mniej przestrzeni na dyplomację pomiędzy.
Jak mógłby się rozwinąć kryzys
Planiści obronni znów rozgrywają scenariusze, które jeszcze niedawno brzmiały jak historia zimnej wojny. W jednym z często omawianych wariantów konwencjonalne starcie na wschodniej flance NATO szybko eskaluje. W obliczu ryzyka utraty kluczowych pozycji albo uderzenia zachodniej siły powietrznej w istotne bazy, Moskwa mogłaby zagrozić „pokazowym” uderzeniem pociskiem Oresznik.
Nawet jeśli pocisk niósłby głowicę konwencjonalną, jego odpalenie mogłoby zostać w ciągu kilku minut lotu błędnie odczytane jako atak nuklearny. Przywódcy w europejskich stolicach i w Waszyngtonie musieliby zdecydować – na podstawie niepełnych informacji – czy traktować to jako początek wymiany jądrowej.
Kluczowe terminy i pojęcia stojące za nagłówkami
Kilka technicznych określeń, które coraz częściej pojawiają się w debacie publicznej, warto doprecyzować, ponieważ wpływają na to, jak politycy i opinia publiczna oceniają ryzyko.
Co naprawdę oznacza „hipersoniczny”
Prędkość hipersoniczna oznacza po prostu wszystko powyżej Mach 5, czyli pięciokrotności prędkości dźwięku. Wiele starszych rakiet balistycznych już osiąga taki próg podczas wejścia w atmosferę. Różnica w przypadku nowoczesnych hipersonicznych pojazdów szybujących polega nie tylko na samej prędkości, lecz na zdolności do długotrwałego manewrowania przy takich prędkościach.
Ta zwinność zmusza obrońców do skanowania znacznie szerszego obszaru nieba i do ciągłego przewidywania zmieniających się trajektorii. Umożliwia też atakującemu wyszukiwanie luk pomiędzy strefami pokrycia radarowego lub podejście do celów pod nieoczekiwanymi kątami.
Pociski średniego zasięgu i „głębia strategiczna”
Systemy średniego zasięgu wypełniają lukę między krótkodystansowymi rakietami pola walki a międzykontynentalnymi pociskami dalekiego zasięgu. Są ukierunkowane przede wszystkim na cele regionalne: stolice, duże bazy, węzły logistyczne.
Dla Rosji umieszczenie takich pocisków na Białorusi zwiększa głębię strategiczną, przesuwając zdolności uderzeniowe bliżej NATO, a jednocześnie pozostawiając zasoby rosyjskiego zaplecza dalej od bezpośredniego odwetu. Dla NATO ten sam ruch zmniejsza własną głębię, pozostawiając mniej przestrzeni na przyjęcie pierwszego uderzenia i nadal możliwość odpowiedzi w sposób wyważony.
Co to oznacza dla ludzi daleko od wyrzutni
Choć debata o Oreszniku wydaje się techniczna, niesie namacalne konsekwencje wykraczające poza kręgi wojskowe. Europejskie budżety, już obciążone cenami energii i wydatkami społecznymi, staną przed dodatkową presją, gdy rządy będą inwestować w kosztowne nowe radary, przechwytywacze oraz umocnioną infrastrukturę.
Po stronie cywilnej takie sektory jak lotnictwo, kosmos i telekomunikacja mogą doświadczyć ostrzejszych regulacji i częstszych ćwiczeń wojskowych w wykorzystywanej wspólnie przestrzeni powietrznej. Wzrosną też wymagania w zakresie cyberbezpieczeństwa, ponieważ obie strony będą próbowały zakłócać sieci dowodzenia kontrolujące te szybko poruszające się systemy uzbrojenia.
Jednocześnie powrót takich pocisków rodzi pytania dla młodszych pokoleń, które nigdy nie żyły w realiach zimnowojennych ćwiczeń ani syren wczesnego ostrzegania. Szkoły, władze lokalne i służby planowania kryzysowego mogą po cichu aktualizować plany awaryjne na wypadek kryzysu, który przez długi czas uznawano za czysto teoretyczny – z nadzieją, że te dokumenty nigdy nie wyjdą z szuflady.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zostaw komentarz