Wraz z lotniskowcem USS Theodore Roosevelt Marynarka Wojenna planuje wysłać bezzałogową jednostkę nawodną jako część nowej koncepcji „sił szytych na miarę” (tailored force), co stanowi niewielką, ale zauważalną zmianę w sposobie budowy i użycia grup uderzeniowych.
Marynarka testuje bezzałogowy okręt u boku Theodore Roosevelt
Podczas konferencji WEST 2026 w San Diego wiceadm. Brendan McLane, dowódca Naval Surface Force, U.S. Pacific Fleet, powiedział, że Marynarka Wojenna rozmieści w tym roku wraz z lotniskowcową grupą uderzeniową Theodore Roosevelt średnią bezzałogową jednostkę nawodną (USV).
Służba chce, aby każda przyszła lotniskowcowa grupa uderzeniowa wypływała w morze z jakąś formą eksperymentalnego „sparowania”, tworząc cykl stałego uczenia się na morzu.
Średnia USV ma działać jako część grupy uderzeniowej przez cały okres rejsu, a nie jako krótkotrwały test. Kierownictwo Marynarki chce sprawdzić, jak okręty załogowe i bezzałogowe współdziałają w realnych warunkach, a nie tylko w scenariuszowych ćwiczeniach.
McLane opisał to przedsięwzięcie jako pierwszy praktyczny sprawdzian nowego projektu „sił szytych na miarę”, w którym grupy uderzeniowe są wzmacniane lub przekształcane poprzez konkretne pakiety zdolności zadaniowych, zamiast wypływać jako stałe, uniwersalne formacje „jeden rozmiar dla wszystkich”.
Nowy rytm dla każdej grupy uderzeniowej
McLane powiedział, że rejs Theodore Roosevelt ma wyznaczyć schemat, który Marynarka będzie powtarzać i udoskonalać przy każdym dużym rozmieszczeniu.
„Będziemy robić to teraz dla każdej grupy uderzeniowej i będziemy uczyć się czegoś innego z każdą grupą uderzeniową” - powiedział dziennikarzom.
Oznacza to, że każda grupa uderzeniowa może mieć nieco inny zestaw systemów załogowych i bezzałogowych. Niektóre rozmieszczenia mogą kłaść nacisk na dalekosiężny dozór. Inne mogą koncentrować się na zwalczaniu okrętów podwodnych albo ochronie szlaków żeglugowych na akwenach spornych.
Celem jest, by planiści floty traktowali środki bezzałogowe jako standardowe narzędzia, a nie rzadkie „projekty naukowe” wyciągane wyłącznie na pokazy. McLane zasugerował, że młodsi marynarze są szczególnie chętni do pracy z nową technologią i współtworzenia taktyk.
Przyszłe „pary”: małe USV i okręty LCS
Poza eksperymentem z Roosevelt, McLane wskazał na kolejną kombinację, którą Marynarka już rozważa: łączenie małych bezzałogowych jednostek nawodnych z przybrzeżnymi okrętami bojowymi (LCS) typu Independence.
Jednym z przykładów jest global autonomous reconnaissance craft (GARC) - mała USV zaprojektowana do zadań rozpoznania, obserwacji i zwiadu (ISR). McLane powiedział, że Marynarka analizuje wykorzystanie LCS jako „okrętu-matki”, który może wodować i podejmować te mniejsze jednostki.
Następnym krokiem - powiedział McLane - jest nauczenie się, jak małe USV i szybkie okręty z niewielką załogą mogą działać razem jako organiczny zespół.
W praktyce LCS mógłby szybko wejść na wody przybrzeżne lub w rejony „wąskich gardeł” i wypuścić kilka GARC-ów do zwiadu, monitorowania podejrzanych jednostek albo poszukiwania wrogich okrętów podwodnych i min. Dane z tych USV trafiałyby z powrotem na okręt i za jego pośrednictwem do reszty floty.
Możliwe kombinacje misji rozważane obecnie
Urzędnicy Marynarki naszkicowali zakres misji, w których mogłyby zostać użyte „szyte na miarę” zestawienia sił. Przykłady obejmują:
- zabezpieczanie „wąskich gardeł” w wąskich cieśninach i kanałach o dużym natężeniu ruchu,
- ochronę kluczowych morskich linii komunikacyjnych i tras handlowych,
- zwalczanie okrętów podwodnych w regionach spornych,
- długotrwałe patrole ISR i świadomości sytuacyjnej w domenie morskiej,
- ryzykowne działania blisko wrogich wybrzeży, gdzie okręty załogowe są narażone.
Platformy bezzałogowe mogą przejmować niebezpieczne lub monotonne zadania, uwalniając okręty wysokiej wartości z załogą do zadań wymagających ludzkiego osądu oraz dużych, złożonych systemów walki.
„Fighting Instructions” Caudle’a i strategia „zabezpieczenia” (hedge)
Rozmieszczenie Roosevelt wpisuje się w szerszą koncepcję przedstawioną w tym tygodniu przez Szefa Operacji Morskich (CNO) adm. Daryla Caudle’a. Jego nowe „Fighting Instructions” odchodzą od silnego uzależnienia floty od niewielkiej liczby dużych zgrupowań na rzecz bardziej elastycznych, szytych na miarę zespołów.
Caudle ujął to jako strategię „zabezpieczenia” (hedge). Chodzi o łączenie lotniskowcowych grup uderzeniowych z mniejszymi pakietami - często bezzałogowymi - które można szybko zestawić i wysłać do konkretnych zadań.
Zamiast za każdym razem wysyłać pełną lotniskowcową grupę uderzeniową, Marynarka chce mieć opcje budowane z mniejszych, skoncentrowanych na misji sił.
Występując wcześniej w styczniu na konferencji Apex Defense, Caudle zauważył, że Marynarka po prostu nie ma wystarczającej liczby lotniskowcowych grup uderzeniowych, by rozlokować je „na całym świecie” na każdą ewentualność.
W przypadku misji takich jak ochrona szlaków morskich, patrolowanie „wąskich gardeł” czy zwiększanie świadomości sytuacyjnej na akwenach napiętych, argumentował, że szyta na miarę siła złożona z mniejszych okrętów i systemów bezzałogowych może wykonać zadanie przy niższych kosztach i ryzyku.
Dlaczego „szyte na miarę” siły mają znaczenie dla przeciążonej floty
Lotniskowcowe grupy uderzeniowe pozostają rdzeniem amerykańskiej potęgi morskiej, ale ich liczba jest ograniczona. To oznacza, że dowódcy muszą wybierać, dokąd je wysłać i na które kryzysy mogą odpowiedzieć pełną siłą.
Dodając modułowe, specyficzne dla misji zespoły wokół lotniskowców - albo wysyłając te mniejsze zespoły niezależnie, gdy poziom zagrożenia na to pozwala - Marynarka ma nadzieję:
- objąć większy obszar geograficzny mniejszą liczbą dużych okrętów,
- szybciej reagować na pojawiające się problemy bez czekania na lotniskowiec,
- dopasowywać projekt formacji do lokalnych zagrożeń zamiast trzymać się stałego szablonu,
- testować nowe technologie w realnych operacjach, a nie tylko na ćwiczeniach.
Co wnosi średnia USV do lotniskowcowej grupy uderzeniowej
Średnie bezzałogowe jednostki nawodne są mniej więcej wielkości kutrów patrolowych lub małych korwet, ale pływają bez załogi na pokładzie. Zwykle przenoszą czujniki, wyposażenie łączności, a w niektórych przypadkach uzbrojenie lub moduły ładunkowe.
Podczas rozmieszczenia z Theodore Roosevelt średnia USV mogłaby otrzymać zadania takie jak:
| Rola | Jak wspiera grupę uderzeniową |
|---|---|
| Zwiad wysunięty | Działa przed główną formacją, wcześniej wykrywając zagrożenia |
| Rozszerzenie „zasięgu sensorów” | Zwiększa pokrycie radarowe, sonarowe lub rozpoznanie elektroniczne bez ryzykowania okrętu załogowego |
| Wabik lub działania maskujące | Naśladuje profil jednostek wysokiej wartości, by zmylić przeciwnika |
| Węzeł łączności | Działa jako przekaźnik łączący statki powietrzne, okręty i środki brzegowe |
Dowódcy Marynarki chcą też sprawdzić, jak średnia USV znosi surowe tempo długiego rejsu lotniskowcowego: wzburzone morze, napięte harmonogramy i stałe zadania od dowódców operacyjnych.
Jak marynarze i dowódcy wykorzystają dane
Każde rozmieszczenie z bezzałogowym partnerem ma generować potok informacji. Obejmuje to dane o osiągach technicznych, wnioski taktyczne oraz opinie załóg, które musiały włączyć nowego, bezzałogowego „członka zespołu” do już intensywnej codziennej rutyny.
McLane zasugerował, że Marynarka zamierza traktować te rozmieszczenia jak „żywe laboratoria”. Flota może aktualizować taktykę i koncepcje użycia pomiędzy rejsami, a następnie testować nowe pomysły na kolejnej grupie uderzeniowej wychodzącej w morze.
Celem jest iteracyjny cykl: wysłać, nauczyć się, dostosować, wysłać ponownie - tak by systemy bezzałogowe były za każdym razem bardziej użyteczne.
Dowódcy floty będą obserwować zarówno sukcesy, jak i punkty tarcia. Pytania obejmują m.in. ile wsparcia obsługowego wymagają bezzałogowe jednostki od grupy uderzeniowej, jak wpinają się w istniejące systemy dowodzenia i kierowania oraz czy zwiększają obciążenie pracą, czy realnie je zmniejszają.
Kluczowe pojęcia: tailored forces, USV i strategia hedge
Dla czytelników spoza środowiska obronnego kilka koncepcji jest kluczowych dla tej zmiany.
„Siła szyta na miarę” (tailored force) to formacja zbudowana pod konkretnie zdefiniowaną misję, a nie standardowy szablon wysyłany wszędzie. Może łączyć niszczyciel, okręt logistyczny, małą flotyllę bezzałogową i detaszment samolotów patrolowych zamiast pełnej grupy lotniskowcowej.
Bezzałogowe jednostki nawodne (USV) to łodzie lub okręty działające bez załogi na pokładzie. Mogą być zdalnie sterowane, poruszać się po trasach zaprogramowanych z góry lub wykorzystywać oprogramowanie pokładowe do dostosowywania się do warunków w ramach ustalonych reguł.
Strategia „zabezpieczenia” (hedge) to sposób zarządzania ryzykiem. Duże lotniskowce i niszczyciele pozostają centralne, ale Marynarka „zabezpiecza się” przed ich niedoborem i podatnością, inwestując w większą liczbę mniejszych, tańszych i bardziej „zużywalnych” platform - zwłaszcza bezzałogowych.
Korzyści, ryzyka i scenariusze z realnego świata
W napiętej cieśninie, gdzie rywalizująca marynarka i straż przybrzeżna działają agresywnie, siła szyta na miarę mogłaby wysłać kilka małych USV przed niszczyciel, aby mapować ruch, identyfikować podejrzane jednostki i testować reakcje, podczas gdy okręt załogowy pozostaje dalej od brzegu i jest mniej narażony.
W innym scenariuszu lotniskowcowa grupa uderzeniowa wspierająca działania na zachodnim Pacyfiku mogłaby rozproszyć swoje jednostki bezzałogowe do monitorowania kluczowych szlaków żeglugowych, uwalniając fregaty i niszczyciele do zadań obrony przeciwlotniczej i zwalczania okrętów podwodnych w pobliżu lotniskowca.
Potencjalne korzyści są jasne: większe pokrycie przy mniejszej liczbie marynarzy, możliwość podejmowania większego ryzyka z bezzałogowymi kadłubami oraz zwiększona elastyczność dowódców przy napiętych terminach i ograniczonej liczbie okrętów.
Istnieją też realne ryzyka. Jednostki bezzałogowe mogą zostać zhakowane, zakłócone lub fizycznie przejęte. Przeciwnicy mogą uznać je za łatwiejsze cele i testować amerykańskie „czerwone linie”, nękając je lub unieruchamiając. Załogi muszą nauczyć się, kiedy ufać systemom automatycznym, a kiedy je nadpisywać.
Gdy Theodore Roosevelt wypłynie później w tym roku, prawdziwym testem nie będzie to, czy bezzałogowa jednostka działa na morzu - to udowodniono już w próbach - lecz czy uczyni grupę uderzeniową skuteczniejszą w sposób, który dowódcy potrafią jasno zmierzyć, powtórzyć i wbudować w przyszłe siły.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zostaw komentarz