Przejdź do treści

USA obawiały się tego od 2016: Korea Płn. wprowadza do floty okręt podwodny 8700 ton, wzmacniając swój nuklearny potencjał i dołączając do grona najgroźniejszych mocarstw morskich.

Mężczyzna z notatnikiem w ręku obserwuje okręt podwodny przy nabrzeżu; ludzie stoją na pokładzie.

For years, Western intelligence watched North Korea’s missile launches. Now attention is shifting below the waves, as Pyongyang works on its first nuclear-powered ballistic missile submarine, a boat large enough and stealthy enough to threaten the US mainland from unexpected directions.

Skok od przybrzeżnego zagrożenia do oceanicznej groźby

U podstaw tej zmiany leży kolos, który na pierwszy rzut oka wygląda niepozornie. Zdjęcia satelitarne i ujawnione oceny wskazują na nowy północnokoreański okręt podwodny o wyporności około 8 700 ton przy pełnym załadowaniu. Taki rozmiar lokuje go poza zasięgiem większości regionalnych rywali i w dolnym segmencie państw dysponujących dojrzałymi flotami atomowymi.

To porównanie jest wymowne. Indyjski atomowy okręt podwodny z rakietami balistycznymi typu Arihant - często przywoływany jako „bilet wstępu” wschodzącego mocarstwa do morskiego odstraszania nuklearnego - ma około 7 000 ton. Projekt Korei Północnej na papierze przekracza tę granicę, zbliżając się do wczesnych generacji rosyjskich lub chińskich strategicznych okrętów podwodnych.

Ten kadłub o wyporności 8 700 ton to mniej kwestia prestiżu, a bardziej zmiana tego, jak - i skąd - Korea Północna mogłaby odpalić kolejny pocisk.

Waszyngton i jego sojusznicy od dawna spodziewali się takiego kroku. Co najmniej od 2016 r. amerykańscy planiści ostrzegali, że północnokoreański atomowy okręt podwodny skomplikuje plany uderzeń i rozciągnie siły zwalczania okrętów podwodnych na Pacyfiku do granic możliwości.

Kadłub przeprojektowany pod rakiety, nie patrole

Obrazowanie z komercyjnych satelitów sugeruje gruntowną przebudowę dotychczasowej „linii rozwojowej” północnokoreańskich okrętów podwodnych. Analitycy zwracają uwagę na podniesioną, „żółwiogrzbietową” sekcję kadłuba - klasyczny znak pionowych wyrzutni rakiet umieszczonych za kioskiem.

Okręt ma podobno:

  • Wyraźny „garb” mieszczący wyrzutnie pocisków balistycznych
  • Boczne anteny sonarowe zapewniające szersze sektory wykrywania
  • Sześć przednich wyrzutni torpedowych do użycia broni konwencjonalnej lub przeciwokrętowej
  • Wydłużony statecznik/kiosk, często kojarzony z powiększoną przestrzenią dowodzenia i sensorów

Prawdopodobny ładunek bojowy - wciąż spekulacyjny - ma się opierać na ulepszonych wersjach rodziny pocisków balistycznych odpalanych z okrętów podwodnych Pukkuksong (SLBM). Wcześniejsze testy Pukkuksong-3 pokazały zasięg wystarczający do rażenia celów w Japonii i potencjalnie dalej. Większy kadłub mógłby pomieścić więcej pocisków albo większe, o dalszym zasięgu.

Klasa Państwo Przybliżona wyporność Liczba przenoszonych pocisków balistycznych
Borei Rosja 24 000 ton 16 SLBM Bulawa
Ohio Stany Zjednoczone 18 750 ton do 24 SLBM Trident II
Type 094 Chiny 11 000 ton 12 SLBM JL-2 lub JL-3
Arihant Indie 7 000 ton 4 SLBM K-4 lub K-15
Nowy projekt Korei Północnej Korea Północna 8 700 ton (szac.) szacunkowo 6–8 SLBM

Nawet konfiguracja sześciu do ośmiu SLBM oznaczałaby historyczne odejście od obecnych morskich sił Pjongjangu, które opierają się na znacznie mniejszych okrętach diesel-elektrycznych dostosowanych do przenoszenia jednego lub kilku pocisków.

Dziesięć lat przygotowań

Korzenie programu sięgają około dekady. Około 2014 r. analitycy obronni zaczęli wychwytywać wczesne sygnały ambicji Korei Północnej dotyczących napędu jądrowego. Wówczas kraj dopiero eksperymentował z pociskami balistycznymi odpalanymi z okrętów podwodnych, wykorzystując zmodyfikowane jednostki przybrzeżne.

Od tego czasu zestaw narzędzi szybko się rozrósł:

  • Rozwój SLBM Pukkuksong testowanych z platform morskich
  • Próby okrętów podwodnych z pociskami manewrującymi wymierzonymi w cele regionalne
  • Publiczne testy podwodnego drona zdolnego do przenoszenia ładunku nuklearnego w 2023 r.

Ten nowy okręt podwodny jest logicznym kolejnym krokiem: platformą zdolną pozostawać w zanurzeniu przez miesiące, a nie dni. W przeciwieństwie do okrętów diesel-elektrycznych, które muszą regularnie wynurzać się lub używać chrap, by ładować baterie, jednostka o napędzie jądrowym może operować na ogromnych obszarach oceanu, przez co jej śledzenie staje się znacznie trudniejsze.

Długi czas przebywania w zanurzeniu to prawdziwa rewolucja: północnokoreański okręt podwodny, który może zniknąć na miesiące, przechodzi od symbolicznego odstraszania do trwałego strategicznego bólu głowy.

Narzędzie drugiego uderzenia wymierzone w Waszyngton

Trudna do uchwycenia platforma startowa

Z amerykańskiej perspektywy scenariusz koszmaru to nie tylko pocisk z wybrzeża Korei Północnej. To salwa wystrzelona z kierunku, którego obrona nie była przygotowana obserwować - na przykład z Pacyfiku na południe od Hawajów, a nawet z słabiej patrolowanych wód bliżej Ameryki Łacińskiej.

Pociski bazowania lądowego mają wyraźne sygnatury, znane miejsca startu i względnie przewidywalne trajektorie lotu. Okręt podwodny, zwłaszcza atomowy, może po cichu zmienić pozycję i zaatakować z krótszego dystansu, drastycznie skracając czas ostrzeżenia.

Jeśli Pjongjang zdoła połączyć ten okręt z głowicami manewrującymi lub nawet hipersonicznymi - jak systemy typu szybującego testowane na Hwasong-16B - przechwytywanie takich pocisków staje się jeszcze trudniejsze. Systemy obronne oparte na stałych korytarzach i długich czasach wyprzedzenia miałyby problem z adaptacją w trakcie lotu.

Odpowiedź na dekady postrzeganego zagrożenia

W kręgach przywódczych Korei Północnej logika jest prosta i zakorzeniona w traumie. Zniszczenia wojny koreańskiej, naznaczone intensywnymi bombardowaniami USA, wciąż kształtują myślenie elit. Do tego dochodzą dekady amerykańskich dokumentów planistycznych, które w różnych okresach rozważały uderzenia wyprzedzające na północnokoreańskie obiekty nuklearne.

Dla Pjongjangu „przetrwalna” siła drugiego uderzenia - zdolność do odwetu nawet po zniszczeniu terytorium - jawi się jako tarcza przed atakami mającymi zakończyć istnienie reżimu. Losy Iraku i Libii, państw naciskanych lub obalonych po wstrzymaniu wysiłków nuklearnych, są często przywoływane w północnokoreańskiej propagandzie jako przestroga.

W tej optyce okręt podwodny przedstawia się wewnętrznie nie jako luksus, lecz jako kluczową polisę ubezpieczeniową.

Atrapa pokazowa czy realny atut operacyjny?

Wielu zachodnich ekspertów pozostaje ostrożnych w ocenach bezpośredniego zagrożenia. Zbudowanie atomowego okrętu podwodnego to jedno; bezpieczna i cicha eksploatacja to drugie. Wczesne generacje takich jednostek często cierpią na głośne reaktory, zawodną aparaturę i ograniczoną żywotność rdzenia.

Korea Północna, już objęta ostrymi sankcjami, stoi przed poważnymi przeszkodami:

  • Pozyskanie komponentów reaktora wysokiej jakości oraz systemów sterowania
  • Wyszkolenie załóg do złożonych operacji napędu jądrowego
  • Opracowanie cichych śrub i powłok kadłuba ograniczających hałas
  • Zapewnienie długoterminowej obsługi serwisowej oraz infrastruktury do tankowania paliwa jądrowego i remontów

Mimo to wartość symboliczna i polityczna jest ogromna. Nawet niedoskonały atomowy okręt podwodny zmusza przeciwników do planowania pod możliwość, że pewnego dnia będzie działał wystarczająco dobrze.

Prawdziwa siła tego okrętu podwodnego może leżeć mniej w tym, co potrafi dziś, a bardziej w niepewności, którą wprowadza do każdej symulacji kryzysowej.

Nowa presja na równowagę regionalną

Dla Japonii, Korei Południowej i Stanów Zjednoczonych pojawienie się tej jednostki uruchamia metodyczną rewizję założeń. Zasoby zwalczania okrętów podwodnych - samoloty patrolowe, okręty nawodne, podwodne systemy czujników - są ograniczone. Rozszerzenie osłony z Półwyspu Koreańskiego na rozległe sektory Pacyfiku nadwyręża już i tak przeciążone marynarki wojenne.

Seul musi brać pod uwagę nie tylko obronę przeciwrakietową nad miastami, lecz także perspektywę przeniknięcia północnokoreańskiego okrętu podwodnego na Morze Japońskie lub dalej na Pacyfik. Tokio z kolei staje wobec dodatkowej warstwy ryzyka na szlakach morskich kluczowych dla jego gospodarki.

Amerykańscy planiści muszą teraz zabezpieczać się na wypadek bardziej rozproszonego obrazu zagrożenia: zamiast kilku przewidywalnych trajektorii z Korei Północnej muszą brać pod uwagę zaskakujące salwy z oceanu z krótszego dystansu, być może odpalone pod osłoną innego kryzysu regionalnego.

Kluczowe pojęcia stojące za tym nowym zagrożeniem

Co naprawdę oznacza „drugie uderzenie”

Termin „drugie uderzenie” często pojawia się w debatach o tym okręcie podwodnym. Oznacza zdolność państwa do zadania nuklearnego odwetu po przyjęciu pierwszego, być może dewastującego ciosu.

Okręty podwodne są do tej roli idealne, bo potrafią się ukrywać. Jeśli przeciwnik zniszczy lotniska, silosy rakietowe i bunkry dowodzenia, okręt podwodny z pociskami balistycznymi pozostający na morzu nadal może odpalić. Sama ta możliwość utrzymuje niepewność potencjalnych napastników - dokładnie tego chce Korea Północna.

Dlaczego hałas ma większe znaczenie niż rozmiar

Aspekt często pomijany w publicznych dyskusjach to sygnatura akustyczna - czyli to, jak głośny jest okręt podwodny. Duży kadłub o wyporności 8 700 ton brzmi groźnie, ale skrytość pod wodą zależy od cichej mechaniki, starannej inżynierii i wyszkolonych załóg.

Głośne okręty podwodne łatwiej wykryć sonarami i samolotami ZOP. Na początku nowa jednostka Korei Północnej może działać mniej jak duch, a bardziej jak wolno poruszający się, możliwy do śledzenia obiekt. Marynarki Zachodu i regionu będą próbowały skatalogować jej profil dźwiękowy od pierwszych prób morskich.

Z czasem jednak stopniowe ulepszenia - cichsze pompy, lepszy projekt śruby, mądrzejsze procedury eksploatacji - mogą uczynić nawet prymitywny projekt realnym wyzwaniem dla „łowców”. Cierpliwość i doświadczenie liczą się tu równie mocno jak metalurgia.

Scenariusze, które nie dają spać planistom

Symulacje wojskowe często przechodzą przez przypadki praktyczne. Jeden z powracających scenariuszy zakłada kryzys na Półwyspie Koreańskim, w którym przywództwo Korei Północnej nakazuje swojemu atomowemu okrętowi podwodnemu wypłynąć wcześnie - na długo przed szczytem napięć. Okręt znika na Pacyfiku, wyłączając łączność, by uniknąć wykrycia.

Kilka tygodni później, gdy negocjacje się załamują, ta sama jednostka mogłaby znajdować się w pozycji, z której terytorium USA jest w zasięgu SLBM krótszego zasięgu. Waszyngton musiałby wtedy ważyć eskalację, wiedząc, że jedna ukryta platforma pozostaje nieuchwytna.

Inny scenariusz dotyczy błędnej kalkulacji. Okręt podwodny na rutynowym patrolu może być śledzony przez siły USA lub Japonii. Agresywny manewr, strzał ostrzegawczy albo kolizja sonarowa mogłyby wywołać kryzys polityczny nieproporcjonalny do realnych szkód - po prostu dlatego, że w grę wchodzą ładunki jądrowe.

Te możliwości pokazują, dlaczego projekt 8 700 ton ma znaczenie daleko wykraczające poza jego bieżące parametry techniczne. Zmienia kalkulacje, dodaje nowe warstwy ryzyka i mocniej kotwiczy Koreę Północną w małym, niespokojnym klubie państw, które dysponują bronią jądrową odpalana spod powierzchni morza.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz