W ciągu kilku sekund zatłoczony wiejski targ w pobliżu zachodniej granicy Nigru zamienił się w pole płonących straganów i porozrzucanych ciał. Atak ten stawia dziś ostre pytania o to, jak państwo wykorzystuje rosnącą flotę wojskowych dronów.
Dzień targowy, który zamienił się w burzę ognia
Uderzenie dotknęło wioskę Kokoloko w regionie Tillabéri w Nigrze 6 stycznia 2026 r., około godz. 13:30 czasu lokalnego. Wioska leży mniej więcej 120 kilometrów na zachód od stolicy, Niamey, i zaledwie kilka kilometrów od granicy z Burkina Faso. W tamten poniedziałek setki osób zgromadziły się na cotygodniowym targu, by sprzedawać gotowane jedzenie, kupować zboże i handlować zwierzętami.
Świadkowie mówią, że biały dron krążył nad nimi od późnego poranka, przelatując dwukrotnie nad wioską między 10:00 a 13:00. Wielu mieszkańców zauważyło go, ale kontynuowało swoje zajęcia, zakładając, że to element rutynowego nadzoru wojskowego na obszarze silnie dotkniętym przemocą dżihadystów.
Gdy spadła amunicja, co najmniej 17 cywilów zginęło natychmiast lub w ciągu kilku godzin, w tym czworo dzieci, a co najmniej 13 kolejnych osób zostało rannych.
Human Rights Watch, które przeprowadziło rozmowy ze świadkami oraz przeanalizowało zdjęcia satelitarne i nagrania wideo, twierdzi, że zginęło również trzech bojowników Państwa Islamskiego w Sahelu (EIS). Organizacja argumentuje jednak, że atak naruszył prawa wojny, ponieważ uderzył w gęsto wypełniony cywilami targ i nie rozróżnił właściwie cywilów od walczących.
Kto był na targu, gdy uderzył dron?
Ocaleni opisywali zwykły dzień handlowy, zdominowany przez kobiety sprzedające gotowany ryż, gulasz mięsny i inne tanie posiłki rolnikom i pasterzom.
Lista sporządzona przez lokalnych mieszkańców wymienia zabitych jako:
- 11 kobiet w wieku od 29 do 50 lat
- 2 mężczyzn w wieku 32 i 55 lat
- 4 dzieci w wieku od 5 do 10 lat
Wśród rannych było cztery kobiety, siedmiu mężczyzn oraz dwoje nastolatków w wieku 14 i 15 lat. Kilku ocalałych doznało poważnych oparzeń i ran od odłamków, co jest zgodne z użyciem silnej broni wybuchowej.
„Targ był pełen kobiet i dzieci” - wspominał jeden z handlarzy. - „Po wybuchu ludzie płonęli, stragany płonęły, wszystko płonęło”.
Obecność bojowników islamistycznych
Miejscowi potwierdzili, że Państwo Islamskie w Sahelu działa w Kokoloko i okolicach od lat. Bojownicy przemieszczają się przez ten obszar, nakładają podatki na społeczności i okresowo ścierają się z siłami Nigru oraz rywalizującymi grupami dżihadystycznymi.
Rankiem w dniu ataku sześciu członków EIS miało przybyć do wioski z karabinami szturmowymi i karabinem maszynowym. Trzech miało udać się na targ, lecz w chwili wybuchu mieli być nieuzbrojeni i ubrani po cywilnemu, z turbanami, by wtopić się w tłum.
Mieszkańcy mówią, że bojownicy często robią zakupy jawnie na targach w całym regionie, kupując podstawowe towary, po czym znów odjeżdżają. Ta rozmyta granica między przestrzenią cywilną a obecnością uzbrojonych osób jest dokładnie tym, co czyni namierzanie celów przez drony w Tillabéri tak problematycznym.
Sceny zniszczenia: ciała, ogień i ucieczka
Świadkowie naoczni opisywali chaotyczną scenę w minutach po eksplozji. Detonacja rozerwała drewniane stragany, zapaliła paliwo przechowywane przez handlarzy i wywołała szybko rozprzestrzeniający się pożar.
67-letni przywódca religijny, który wrócił na targ później tego dnia, powiedział, że naliczył 17 zwłok, głównie kobiet i dzieci. Wiele ciał było zwęglonych nie do rozpoznania.
Mieszkańcy pochowali kobiety i dzieci razem w jednym zbiorowym grobie, a mężczyzn w drugim, po trudnościach z identyfikacją zmarłych.
Zdjęcia satelitarne z 7 i 20 stycznia pokazują liczne ślady spalenizny wzdłuż głównej drogi Kokoloko i wokół terenu targu, co odpowiada relacjom i nagraniom wideo przedstawiającym zwęglone konstrukcje i tlące się zgliszcza. System wykrywania pożarów FIRMS NASA zarejestrował aktywne ogniska ognia w wiosce niemal dokładnie w czasie zgłaszanego uderzenia.
Masowe przesiedlenia po ataku
Skutek psychologiczny był natychmiastowy. Prawie wszyscy z około 1200 mieszkańców Kokoloko uciekli tego samego dnia lub krótko później. Wielu pobiegło do pobliskich wiosek; inni przekroczyli granicę międzynarodową, kierując się do Mali praktycznie bez dobytku.
Jedna z kobiet, która straciła 50-letnią kuzynkę i pięcioletniego siostrzeńca, powiedziała, że pierwszą noc spędziła w sąsiedniej wiosce, a potem poszła pieszo do Mali z dziećmi. Ludzie porzucili pola, zapasy żywności i zwierzęta gospodarskie, pogłębiając i tak poważny kryzys humanitarny w regionie.
Milcząca junta i rosnąca kontrola nad wojną dronów w Nigrze
Od wojskowego zamachu stanu w lipcu 2023 r. Nigrem rządzi junta, która przestawiła się z partnerów zachodnich bliżej Rosji i niektórych sojuszników regionalnych. Jednocześnie armia rozszerzyła użycie uzbrojonych dronów w kampanii przeciwko islamistycznym rebeliantom.
Doniesienia sugerują, że Niger pozyskał od 2022 r. kilka tureckich systemów, w tym drony uderzeniowe Bayraktar TB2, Karayel-SU i Aksungur. Te statki powietrzne mogą przenosić kierowane środki bojowe i są zaprojektowane do przesyłania na żywo obrazu wideo dla precyzyjnego namierzania.
Technologia, która miała umożliwiać bardziej precyzyjne uderzenia, znajduje się dziś w centrum zarzutów o nieukierunkowane zabijanie.
Human Rights Watch twierdzi, że nie było w stanie ustalić dokładnie, jakiego drona ani jakiej broni użyto w Kokoloko. Skala wybuchu oraz rozległe szkody pożarowe wskazują jednak na ładunek o dużej sile.
Władze Nigru nie skomentowały publicznie incydentu. Human Rights Watch podaje, że wysłało szczegółowy list do rządu junty z prośbą o wyjaśnienia i oficjalną wersję wydarzeń, lecz nie otrzymało odpowiedzi.
Wzorzec śmiertelnych uderzeń w cywilów w Tillabéri
Kokoloko nie jest przypadkiem odosobnionym. Dane projektu Armed Conflict Location and Event Data (ACLED) pokazują, że Tillabéri odnotowało najwyższą liczbę zgonów cywilów w wyniku ataków w centralnym Sahelu w 2025 r. Zabójstwa te przypisywano nie tylko bojownikom EIS i powiązanym z Al-Kaidą, lecz także siłom bezpieczeństwa Nigru.
| Lokalizacja | Data | Rodzaj incydentu | Zgłoszone zgony cywilów |
|---|---|---|---|
| Tiawa, Tillabéri | styczeń 2024 | Uderzenie drona wymierzone w bojowników islamistycznych | Kilku cywilów |
| Injar, Tillabéri | wrzesień 2025 | Nalot na cotygodniowy targ | Ponad 30 cywilów |
| Kokoloko, Tillabéri | styczeń 2026 | Uderzenie drona na zatłoczony targ | 17 cywilów |
Organizacje praw człowieka argumentują, że te powtarzające się incydenty wskazują na systemowe problemy w sposobie, w jaki siły zbrojne Nigru oceniają cele, weryfikują, kto znajduje się na miejscu, oraz ważą ryzyko dla cywilów w zatłoczonych miejscach publicznych, takich jak targi i dworce autobusowe.
Co prawa wojny mówią o atakach takich jak w Kokoloko
Międzynarodowe prawo humanitarne, znane także jako prawa wojny, nie zakazuje ataków na grupy zbrojne. Nakłada jednak ścisłe reguły. Siły zbrojne muszą stale odróżniać walczących od cywilów. Nie mogą celowo atakować cywilów i muszą dobierać broń oraz taktykę w sposób ograniczający szkody dla osób nieuczestniczących w walce.
Przeprowadzenie wybuchowego ataku na zatłoczony targ, nawet jeśli obecni są jacyś bojownicy, może zostać uznane za uderzenie „nieukierunkowane”.
Taki atak uznaje się za nielegalny, gdy użytej broni nie da się skierować na konkretny cel wojskowy albo gdy przewidywane straty wśród cywilów są wyraźnie nadmierne w porównaniu z jakąkolwiek konkretną i bezpośrednią korzyścią wojskową.
Jeśli dowódcy zarządzili lub zatwierdzili uderzenie w Kokoloko, wiedząc, że cywile prawdopodobnie zginą w takiej skali, albo jeśli lekkomyślnie zlekceważyli to ryzyko, decyzje te mogą stanowić zbrodnie wojenne.
Dlaczego wojna dronów jest tak trudna w Sahelu
Uzbrojone drony często przedstawia się jako narzędzia „czystszej”, bardziej precyzyjnej wojny. W praktyce ich skuteczność zależy od jakości wywiadu, szkolenia i nadzoru. W regionach takich jak Tillabéri bojownicy często rezygnują z mundurów i poruszają się wśród cywilów. Na targach obok kobiet sprzedających jedzenie mogą stać uzbrojeni mężczyźni kupujący paliwo czy doładowania do telefonów.
Słaba widoczność, ograniczone informacje z terenu oraz presja polityczna, by wykazywać sukcesy przeciw dżihadystom, zwiększają ryzyko błędnych decyzji. Załogi dronów mogą obserwować sytuację z setek kilometrów, polegając na nieostrym obrazie i niepełnych raportach. Ten dystans może utrudniać odczucie ludzkiej rzeczywistości na ziemi, zwłaszcza w wiejskiej Afryce Zachodniej, gdzie codzienne życie może być nieznane zagranicznym doradcom pomagającym planować operacje.
Co to oznacza dla cywilów żyjących pod dronami
Dla ludzi w wioskach takich jak Kokoloko ten incydent umacnia ponurą kalkulację. Z jednej strony są grupy dżihadystyczne, które ich opodatkowują, zastraszają lub atakują. Z drugiej - siły państwowe, których siła ognia z powietrza, gdy zostanie źle ukierunkowana, potrafi zniszczyć rodziny w jednej eksplozji.
Powtarzające się incydenty z udziałem dronów i nalotów mogą skłaniać społeczności do masowej ucieczki, porzucania gospodarstw i ograniczania aktywności targowej. To podważa i tak kruche lokalne gospodarki oraz pogarsza brak bezpieczeństwa żywnościowego. Niszczy też zaufanie do państwa, co rekruterzy dżihadystyczni mogą wykorzystywać, oferując ochronę lub zemstę, nawet jeśli obietnice te rzadko się spełniają.
Dla zewnętrznych rządów wspierających nigerskie wojsko szkoleniem, bronią lub informacjami wywiadowczymi, uderzenie w Kokoloko rodzi konkretne pytania: Jak autoryzuje się wybór celów? Kto sprawdza oceny ryzyka dla cywilów? Czy istnieją jasne procedury badania uderzeń i wypłacania odszkodowań ofiarom, gdy dochodzi do tragedii?
Human Rights Watch i inne organizacje wzywają zagranicznych partnerów, by uzależniali przyszłe wsparcie od widocznych działań, takich jak:
- niezależne dochodzenia w sprawie wcześniejszych uderzeń, w których zginęli cywile,
- publiczne raportowanie o operacjach dronów i nalotów, które uderzyły w obszary cywilne,
- jasne wytyczne, jak unikać ataków na targi, szkoły i miejsca kultu,
- szybkie odszkodowania i wsparcie medyczne dla dotkniętych rodzin.
Dla rodzin z Kokoloko, dziś rozproszonych po Nigrze i Mali, te debaty są boleśnie abstrakcyjne. Ich codzienność jest bardziej podstawowa: znaleźć schronienie, leczyć oparzenia i rany od odłamków przy ograniczonej opiece medycznej oraz jakoś odbudować życie, które zostało rozerwane na strzępy w jednej, niszczycielskiej chwili - gdy dron przeleciał nad głowami i nie oszczędził tłumu poniżej.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zostaw komentarz