Przejdź do treści

Pentagon tworzy stałą agencję ds. przeprowadzek i planuje modernizację oprogramowania, by usprawnić przeprowadzki wojskowych.

Dwóch żołnierzy w mundurach przegląda dokumenty przy stole z laptopem, telefonem, maskotką misia i figurką.

S. żołnierze wywracają swoje życie do góry nogami, próbując zamienić rutynowy chaos w coś bliższego mechanizmowi zegarka.

Od dekad rodziny wojskowe podchodzą do każdej przeprowadzki w ramach Permanent Change of Station (PCS) z mieszanką stresu i rezygnacji. Teraz Departament Obrony USA zakłada, że nowa stała agencja, wsparta nowoczesnym oprogramowaniem, może uczynić to doświadczenie bardziej przewidywalnym - a przy okazji pozwolić dowódcom i żołnierzom skupić się na realnym prowadzeniu działań bojowych zamiast na zaginionych kanapach i spóźnionych dostawach.

Tymczasowa grupa zadaniowa staje się stałą agencją

Sekretarz obrony Pete Hegseth zatwierdził przekształcenie pentagońskiej grupy zadaniowej ds. PCS w stałą, międzyresortową organizację o nazwie Personal Property Activity. Ten ruch, zaakceptowany w notatce z 21 stycznia i ogłoszony dwa dni później, formalizuje to, co zaczęło się jako doraźne rozwiązanie, jako centralny element tego, jak amerykańskie wojsko przenosi ludzi i ich dobytek.

Nowa jednostka, z siedzibą w bazie Scott Air Force Base w stanie Illinois, będzie raportować bezpośrednio do sekretarza obrony, a nie - jak dotychczas - przez U.S. Transportation Command, które wcześniej nadzorowało przeprowadzki PCS.

Pentagon przenosi co roku około 300 000 żołnierzy i pracowników cywilnych - to przedsięwzięcie warte 3 mld dolarów, które dotyka niemal każdą rodzinę wojskową.

Gen. bryg. (Army) Lance Curtis, wyznaczony na pierwszego dowódcę agencji, argumentuje, że traktowanie PCS jako kluczowej, wspólnej misji - a nie zaplecza administracyjnego - realnie wpłynie na gotowość. Każdy dowódca batalionu rozproszony zmartwieniami o zaginioną przesyłkę rodziny to dowódca, który nie jest w pełni skoncentrowany na misji jednostki.

Dlaczego Pentagon uważa PCS za kwestię działań bojowych

Na papierze przeprowadzki gospodarstw domowych mogą brzmieć jak logistyczny dodatek. W praktyce Pentagon widzi w nich czynnik krytyczny dla tego, by żołnierze pozostawali wyszkoleni, skupieni i skłonni do dalszej służby.

Jednym z powodów jest skala. W trzyletnim cyklu przydziałów niemal każdy żołnierz przechodzi co najmniej jedną przeprowadzkę PCS. Dla wielu oznacza to przerwanie kariery zawodowej współmałżonka, zmianę szkół dzieci oraz transport dobytku przez cały kraj lub przez ocean.

Katherine Kuzminski, ekspertka ds. polityki kadrowej w Center for a New American Security, powiedziała, że sformalizowanie biura wysyła jasny sygnał do żołnierzy i ich rodzin, iż frustracja związana z przeprowadzkami jest traktowana poważnie. Uczynienie organizacji stałą tworzy też wyraźną linię odpowiedzialności, gdy coś idzie nie tak.

Wysocy urzędnicy postrzegają sprawniejsze przeprowadzki jako bezpośredni czynnik spójności jednostek, szybszej integracji i lepszego szkolenia w nowych miejscach służby.

Gdy rodziny utkną w pogoni za zaginionymi meblami lub opóźnionymi samochodami, żołnierze spóźniają się na szkolenia, tracą pierwsze dni z nowymi zespołami i marnują cenny czas na „wejście na obroty”. Dowódcy mówią, że ten efekt domina widać w wskaźnikach gotowości długo po tym, jak odjadą ciężarówki przeprowadzkowe.

Od rozproszonych danych do jednego obrazu operacyjnego

Jeszcze zanim grupa zadaniowa została podniesiona do rangi stałej agencji, zaczęła mierzyć się z jednym z najtrudniejszych problemów: danymi rozproszonymi między rodzajami sił zbrojnych.

Około 120-osobowe biuro zbiera fragmentaryczne informacje o PCS z Wojsk Lądowych, Marynarki Wojennej, Sił Powietrznych, Korpusu Piechoty Morskiej i Straży Przybrzeżnej w jeden obraz tego, dokąd w czasie rzeczywistym przemieszczają się ludzie i ich mienie. Ten obraz jest monitorowany przez wspólne centrum operacyjne w bazie Scott Air Force Base.

Obok działa centrum telefoniczne obsadzone przez żołnierzy służby czynnej, którzy sami przeszli PCS. Curtis podkreślił, że to istotny szczegół. Kiedy zestresowany sierżant dzwoni z informacją, że przesyłka zaginęła, osoba po drugiej stronie rozumie zarówno biurokrację, jak i ludzki koszt.

Grupa zadaniowa zdobyła poparcie wśród rodzajów sił zbrojnych, robiąc coś zaskakująco prostego jak na standardy Pentagonu: tygodnie spotkań twarzą w twarz. Curtis i jego zespół spędzili trzy tygodnie, odwiedzając sekretarzy resortów, szefów sztabów i wysokich rangą urzędników cywilnych, w tym kierownictwo Straży Przybrzeżnej, aby odpowiadać na pytania i uspokajać obawy, że nowy podmiot jedynie scentralizuje winę, nie rozwiązując problemów.

Większy zespół, skromny budżet - i wielkie ambicje informatyczne

W miarę przekształcania w stałą jednostkę biuro spodziewa się podwoić liczbę pracowników do około 240 i działać z budżetem rzędu 27 mln dolarów. Te środki pokryją personel i podstawowe funkcjonowanie, ale większa transformacja ma wynikać z inwestycji technologicznych, które wciąż są wyceniane.

Urzędnicy Pentagonu oczekują, że modernizacje IT będą kosztować miliony dolarów, a ostateczna kwota nadal jest przedmiotem wewnętrznych dyskusji.

Hegseth powiedział Curtisowi, że chce systemu intuicyjnego, realnie wspierającego żołnierzy, a nie topornego portalu rządowego, z którego wojsko żartuje. Obecne kluczowe oprogramowanie stojące za PCS jest przestarzałe i zbliża się do końca cyklu życia, z rosnącymi kosztami utrzymania i narastającymi obawami o bezpieczeństwo.

MilMove: wskrzeszenie anulowanego projektu

Pentagońska modernizacja technologii PCS nie zaczyna się od zera. Zanim powołano grupę zadaniową, departament realizował ogromny kontrakt Global Household Goods, wart do 17,9 mld dolarów, który miał przekazać znaczną część wojskowej sieci przeprowadzek jednemu głównemu wykonawcy. Umowa upadła, nawet po wydaniu ponad 100 mln dolarów.

Jednym z nielicznych aktywów, które dało się uratować, jest MilMove - chmurowa platforma programistyczna opracowana, by wspierać tamten kontrakt. MilMove pozwala żołnierzom i rodzinom rezerwować i śledzić przesyłki od jednego domu do drugiego za pomocą względnie nowoczesnego, przyjaznego interfejsu.

Płk Paul Licata, dyrektor ds. strategii i planów grupy zadaniowej, powiedział, że nowa agencja chce wykorzystać MilMove jako kręgosłup następcy dla legacyjnego Defense Personal Property System, zamiast budować wszystko od zera.

Plan zakłada przeniesienie każdej kluczowej funkcji ze starego systemu PCS do MilMove w ciągu najbliższych trzech lat, przy zachowaniu elementów, które użytkownicy już lubią.

Jak mówią urzędnicy, żołnierze dobrze reagowali na wygląd i sposób działania MilMove, ale systemowi brakuje pełnego „zaplecza biznesowego” potrzebnego do skomplikowanych kontraktów Pentagonu, zasad finansowych i wymogów śledzenia. W tym miejscu mogą pojawić się dodatkowe inwestycje - i produkty komercyjne.

Oprogramowanie komercyjne i ostrożne podejście do rządowego IT

Liderzy Pentagonu chcą mocniej opierać się na gotowym oprogramowaniu (off-the-shelf), zamiast zamawiać systemy szyte na miarę, które często przychodzą spóźnione i już przestarzałe. Może to oznaczać podłączenie kilku narzędzi komercyjnych do MilMove, aby obsłużyć harmonogramowanie, rozliczenia, zarządzanie magazynem czy obsługę roszczeń.

Osoby zaangażowane w projekt są ostrożne w składaniu zbyt szybkich obietnic. Rządowe programy informatyczne mają długą historię przekroczeń budżetu i rozczarowującej skuteczności. Licata opisał podejście jako celowo zachowawcze - z naciskiem na budowę modułów etapami, testowanie z realnymi użytkownikami i unikanie ogromnych, jednorazowych kontraktów.

  • Rok 1: przeniesienie podstawowego harmonogramowania i śledzenia przesyłek do MilMove
  • Rok 2: dodanie roszczeń, odpowiedzialności za uszkodzenia oraz narzędzi oceny wykonawców
  • Rok 3: integracja funkcji finansowych, audytowych i zaawansowanej analityki

Agencja planuje także wyznaczyć Senior Procurement Executive do nadzoru nad zakupami - co powinno dać jej większą decyzyjność i zwinność przy kupowaniu oprogramowania i usług.

Co to może oznaczać dla rodzin wojskowych

Jeśli plan się powiedzie, rodzina stojąca przed PCS za kilka lat może doświadczyć zupełnie innej sytuacji niż dziś. Zamiast żonglować wieloma stronami internetowymi, numerami telefonów i papierowymi rozkazami, mogłaby zalogować się do jednego portalu w telefonie, ustalić terminy pakowania, przesłać zdjęcia wartościowych przedmiotów, śledzić lokalizację przesyłki i złożyć roszczenie w razie uszkodzeń - wszystko w jednym miejscu.

Taka przejrzystość mogłaby też zmienić zachowania firm przeprowadzkowych. Jeśli dane o uszkodzeniach i opóźnieniach będą konsekwentnie rejestrowane i widoczne dla menedżerów DoD, przedsiębiorstwa o słabych wynikach ryzykowałyby utratę zleceń szybciej niż dotąd.

Dla dowódców sprawniejszy system PCS może oznaczać, że jednostki będą otrzymywać ludzi na czas - z mniejszą liczbą opóźnień na ostatnią chwilę i mniejszą ilością czasu traconego na gonienie papierologii. Dla żołnierzy to jeden problem mniej w momencie obejmowania nowej funkcji lub przygotowań do rozmieszczenia krótko po przeprowadzce.

Kluczowe pojęcia i kontekst, które warto zrozumieć

Dla czytelników mniej zaznajomionych z życiem wojskowym kilka koncepcji kształtuje tę historię:

Termin Co oznacza
Permanent Change of Station (PCS) Obowiązkowe przeniesienie do nowego miejsca służby, zwykle co 2–4 lata, często obejmujące daleką relokację całego gospodarstwa domowego.
Joint activity Organizacja obsługująca wszystkie rodzaje sił zbrojnych, a nie podlegająca jednemu rodzajowi wojsk, jak wojska lądowe czy marynarka.
Personal property Mienie osobiste: dobra gospodarstwa domowego, pojazdy i inne rzeczy, których transport opłaca rząd, gdy żołnierz zmienia miejsce służby.

PCS nie jest opcjonalne; rozkazy muszą zostać wykonane. Ta nierównowaga sił jest jednym z powodów, dla których niezadowolenie z przeprowadzek tak wyraźnie pojawia się w ankietach dotyczących utrzymania w służbie. Rodziny czują, że mają niewielką kontrolę, więc niezawodność i komunikacja mają większe znaczenie niż w cywilnej relokacji zawodowej.

Ryzyka, korzyści i na co zwracać uwagę dalej

Nowa agencja Pentagonu ds. PCS stoi przed znanymi ryzykami: opóźnieniami w oprogramowaniu, oporem kulturowym w rodzajach sił zbrojnych przyzwyczajonych do własnych procesów oraz branżą przeprowadzkową, która może nie przyjąć z entuzjazmem ściślejszego nadzoru. Niesprawny, scentralizowany system mógłby też stworzyć pojedyncze punkty awarii zamiast usuwać wąskie gardła.

Potencjalne korzyści są znaczące. Lepsze dane mogłyby pozwolić departamentowi szybko przerzucać moce przerobowe, gdy w jednym regionie pojawia się fala przeprowadzek, dostosowywać polityki na sezony szczytowe i wykrywać chroniczne problemy w konkretnych bazach lub u konkretnych wykonawców. Przewidywalne, mniej bolesne PCS może działać także jako ciche, ale silne narzędzie retencyjne dla oficerów i podoficerów w średnim etapie kariery, którzy rozważają, czy ich rodziny zniosą kolejne 10 lat przeprowadzek.

Najbliższe lata pokażą, czy Personal Property Activity stanie się tylko kolejnym pentagońskim akronimem, czy rzadkim przykładem zmiany „na zapleczu”, którą żołnierze odczują za każdym razem, gdy ciężarówki przeprowadzkowe podjadą pod ich drzwi.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz