Przejdź do treści

Brytyjska armia planuje znacznie ograniczyć liczbę jednostek spadochroniarzy.

Żołnierz w mundurze i bordowym berecie sprawdza ekwipunek na lotnisku, samolot transportowy w tle.

Brytyjska armia przygotowuje się do przekształcenia jednej ze swoich najbardziej symbolicznych zdolności, ponieważ pojawiają się plany ograniczenia wojsk powietrznodesantowych do jednego batalionu liniowego oraz grupy wyspecjalizowanych pododdziałów. Rodzi to ostre pytania o koszty, ryzyko i przyszłe wojny.

Historyczne wojska powietrznodesantowe pod presją

Brytyjska armia nie przeprowadziła operacji powietrznodesantowej na dużą skalę od czasu kryzysu sueskiego w 1956 roku, kiedy spadochroniarze dokonali zrzutu, by opanować kluczowe cele. Od tamtej pory wojska powietrznodesantowe pełniły głównie rolę elitarnej piechoty lekkiej, szkoląc się do misji, które nigdy w pełni się nie zmaterializowały.

Mimo to struktura przetrwała. Dziś brytyjskie zdolności powietrznodesantowe koncentrują się wokół 16 Brygady Szturmowej (16 Air Assault Brigade) - formacji o wysokiej gotowości, przeznaczonej do szybkiej interwencji i reagowania kryzysowego.

Brygada skupia mieszankę jednostek bojowych, wsparcia i specjalistycznych:

  • Pluton rozpoznawczy Pathfinder, szkolony do działania głęboko na tyłach przeciwnika
  • 216 Parachute Signal Squadron, zapewniający bezpieczną łączność
  • Pułk Spadochronowy (The Parachute Regiment) z trzema batalionami, w tym jednym rezerwowym
  • Elementy Królewskiej Artylerii Konnej (Royal Horse Artillery) przystosowane do mobilności powietrznej
  • 23 Parachute Engineer Regiment do zadań inżynieryjnych i mobilności w walce
  • Batalion z Royal Gurkha Rifles
  • 13 Air Assault Support Regiment, odpowiadający za logistykę drogą powietrzną

Ta struktura pozwalała Wielkiej Brytanii utrzymywać wiarygodne wojska powietrznodesantowe w gotowości, nawet jeśli rzadko wykorzystywano je do klasycznych desantów spadochronowych. Ta równowaga teraz się zmienia.

Oficjalne potwierdzenie drastycznego cięcia

Plotki o redukcji jednostek spadochronowych krążyły w kręgach obronnych od miesięcy. Zyskały na znaczeniu, gdy były pułkownik Tim Collins opublikował w The Telegraph tekst, w którym argumentował, że Wielka Brytania po prostu nie potrzebuje już tylu spadochroniarzy.

Ministerstwo Obrony potwierdziło teraz, że zdolności powietrznodesantowe Wielkiej Brytanii będą opierać się na jednostkach specjalistycznych i jednym batalionie.

Potwierdzenie przekazał Alistair Carns, brytyjski minister stanu ds. sił zbrojnych, w pisemnej odpowiedzi dla parlamentu. Stwierdził, że najnowszy przegląd Defence Command przeanalizował wszystkie zdolności - w tym wojska powietrznodesantowe - i doszedł do wniosku, że przyszłe operacje spadochronowe powinny opierać się na „wyspecjalizowanych jednostkach i jednym batalionie”.

Według specjalistycznego portalu UK Defence Journal najbardziej prawdopodobnymi „ofiarami” reformy są 2. i 3. Batalion Pułku Spadochronowego. W proponowanym modelu duże zgrupowania spadochroniarzy nie byłyby już domyślnym rozwiązaniem dla szybkiego przerzutu.

Desant z powietrza pozostałby niszową, najwyższej klasy umiejętnością, a nie metodą masowego rozmieszczania piechoty rozproszonej na kilka batalionów.

Argumenty za zmniejszeniem skali

Zwolennicy cięć twierdzą, że reforma odzwierciedla realia współczesnego pola walki oraz konieczność kierowania zasobów na pilniejsze priorytety, takie jak drony, obrona przeciwlotnicza i zdolności cybernetyczne.

Tim Collins, były dowódca spadochroniarzy, opisywał szkolenie powietrznodesantowe jako wyjątkowo kosztowne. Wymaga samolotów, lotnisk, wież do skoków, wyspecjalizowanych instruktorów, sprzętu bezpieczeństwa oraz zabezpieczenia medycznego. Kontuzje są częste, a koszty odszkodowań dodatkowo podnoszą rachunek.

W jego ocenie era dużych zrzutów spadochronowych szybko dobiega końca. Ostatnie dekady przyniosły na świecie zaledwie garść bojowych skoków operacyjnych - często wykonywanych przez małe zespoły sił specjalnych, a nie formacje wielkości brygady.

Na polu walki zdominowanym przez broń precyzyjną i pociski dalekiego zasięgu masowy zrzut spadochronowy może stać się kosztownym anachronizmem.

Zwolennicy zmian wskazują na śmigłowce i samoloty transportowe o krótkim starcie i lądowaniu jako lepsze sposoby szybkiego przerzutu wojsk. Śmigłowce mogą przerzucać żołnierzy bardziej dyskretnie, wysadzać ich bliżej celu i unikać podatności oddziałów wolno opadających pod czaszami spadochronów.

Koszty, ryzyko i konkurujące priorytety

Ministerstwo Obrony działa pod presją ciasnych budżetów, próbując jednocześnie modernizować siły wobec zagrożeń ze strony Rosji, Chin oraz coraz bardziej spornego środowiska powietrznego. Każdy funt zainwestowany w zdolności spadochronowe to funt niewydany gdzie indziej.

Planiści obronni argumentują, że mniejszy, „ostrzejszy” rdzeń powietrznodesantowy, połączony z piechotą aeromobilną przerzucaną śmigłowcami lub samolotami transportowymi lądującymi na prowizorycznych pasach, może zapewnić lepszą równowagę ryzyka i elastyczności.

Czynnik Masowe wojska spadochronowe Mniejszy rdzeń specjalistyczny
Koszt Wysoki (samoloty, szkolenie, urazy) Niższy, bardziej ukierunkowany
Zastosowanie operacyjne Rzadkie od lat 50. Zgodne z małymi, wysokiego ryzyka misjami
Elastyczność Duży „ślad” logistyczny, wolniejsze zgrywanie Szybsze przerzuty wybranych zespołów
Symbolika Silna tożsamość pułkowa Ryzyko uderzenia w morale

Obawy o szybkie reagowanie i wiarygodność

Decyzja nie jest powszechnie akceptowana w brytyjskim środowisku obronnym. Krytycy obawiają się, że redukcja jednostek spadochronowych osłabi zdolność armii do szybkiej reakcji i wyśle zły sygnał sojusznikom oraz przeciwnikom.

Jeden z niedawnych wpisów Army Inspectorate na LinkedIn - szeroko udostępniany w kręgach wojskowych - podkreślał, że we współczesnych konfliktach szybkość pierwszego przerzutu często kształtuje całą kampanię. Procedury powietrznodesantowe, argumentowano, pozostają kluczową częścią tej szybkości.

Zdolność do planowania i przeprowadzenia operacji „pierwszego wejścia” drogą powietrzną jest opisywana jako „poważna kwestia” dla przyszłych zaangażowań, w tym w środowiskach spornych i wielonarodowych.

Przeciwnicy cięć ostrzegają, że gdy masowa zdolność powietrznodesantowa zniknie, jej odbudowa zajmie lata. Samolotów transportowych, wyszkolonych pilotów, riggerów (specjalistów od przygotowania ładunków i spadochronów) oraz doświadczonych liderów skoków nie da się odtworzyć w krótkim czasie.

Wskazują też na ostatnie kryzysy, w których desant z powietrza - lub przynajmniej wiarygodna groźba jego użycia - wpływał na bieg wydarzeń: ewakuacje z Kabulu, szybkie przerzuty do Europy Wschodniej po rosyjskiej inwazji na Ukrainę oraz misje NATO uspokajające sytuację na wschodniej flance sojuszu.

Przyszła rola brytyjskich spadochroniarzy

W planowanym modelu pozostający batalion spadochroniarzy prawdopodobnie znajdzie się w centrum szczupłej, szybko przerzucalnej siły, dostosowanej do:

  • Zabezpieczania lotnisk lub kluczowej infrastruktury przed nadejściem większych sił
  • Rajdów wysokiego ryzyka oraz misji zakładniczych lub ewakuacyjnych realizowanych z krótkim wyprzedzeniem
  • Wspierania sił specjalnych dodatkową siłą ognia i zdolnością bojową
  • Działania jako „grot włóczni” w natowskich formacjach szybkiego reagowania

Taka zmiana czyni spadochroniarzy jeszcze bardziej wyspecjalizowanym narzędziem - używanym oszczędnie w krytycznych momentach, a nie jako masowa piechota lekka. Ideą jest zachowanie unikalnej przewagi desantu, przy jednoczesnym ograniczeniu „masy” wokół niej.

Co naprawdę znaczy „powietrznodesantowy” w 2026 roku

Dla wielu osób spoza kręgów obronnych „spadochroniarze” wciąż przywołują obrazy II wojny światowej - tysiące ludzi spadających nad Normandią lub Arnhem. Współczesne operacje powietrznodesantowe wyglądają jednak zupełnie inaczej.

W praktyce dzisiejszy desant z powietrza łączy trzy główne metody:

  • Desant spadochronowy: skoki z samolotów na małej lub dużej wysokości, zwykle nocą
  • Lądowanie powietrzne (air landing): żołnierze przylatują samolotami transportowymi, które na krótko lądują na improwizowanych pasach
  • Szturm śmigłowcowy: szybkie desantowanie śmigłowcami, często z wsparciem śmigłowców bojowych

Brytyjscy planiści coraz częściej postrzegają klasyczne zrzuty spadochronowe jako jedną z kilku niszowych opcji. Mogą być zarezerwowane dla scenariuszy, w których nie istnieje użyteczny pas startowy lub gdy śmigłowce byłyby zbyt narażone.

Jednocześnie umiejętności budowane poprzez szkolenie powietrznodesantowe - kondycja, agresywność, inicjatywa, taktyka małych zespołów - nadal mają wartość w wielu typach działań, od walk miejskich po misje wsparcia pokoju.

Scenariusze, które mogą sprawdzić nowy model

Jeśli cięcia wejdą w życie zgodnie z planem, brytyjska armia będzie musiała udowodnić, że jeden batalion i jednostki specjalistyczne poradzą sobie z zadaniami, których wcześniej oczekiwano od szerszych wojsk powietrznodesantowych.

Analitycy wskazują kilka realistycznych scenariuszy:

  • Nagły kryzys w małym państwie sojuszniczym, gdzie Wielka Brytania pomaga zabezpieczyć lotnisko, aby cięższe siły NATO mogły lądować.
  • Szybka interwencja w celu ochrony obywateli lub dyplomatów w upadającym państwie, gdy spadochroniarze utrzymują perymetr dla ewakuacji.
  • Wzmocnienie państw bałtyckich, gdzie sporna przestrzeń powietrzna ogranicza użycie śmigłowców i wymusza ryzykowne, precyzyjne desanty z powietrza.

Każdy z tych scenariuszy byłby testem nie tylko dla samych spadochroniarzy, ale i dla całego systemu: dostępności transportu lotniczego, rozpoznania, wsparcia walki elektronicznej oraz szybkości podejmowania decyzji politycznych.

Zwolennicy nowego modelu twierdzą, że mniejszy rdzeń powietrznodesantowy, wsparty ulepszonymi śmigłowcami i samolotami transportowymi, wciąż może sprostać takim misjom. Krytycy ostrzegają, że mniejsza „masa” ograniczy zdolność utrzymania się w terenie i odporność na straty.

Kluczowe pojęcia i praktyczne konsekwencje

W centrum tej debaty znajdują się dwa sformułowania: „operacja powietrznodesantowa” oraz „pierwsze wejście” (first entry). Operacja powietrznodesantowa to każde działanie wojskowe inicjowane głównie z powietrza, często na wrogim lub niepewnym terenie. „Pierwsze wejście” oznacza pierwsze oddziały wchodzące do rejonu operacji, zwykle w warunkach największej niepewności i ryzyka.

Spadochroniarze tradycyjnie byli głównymi kandydatami do „pierwszego wejścia”, właśnie dlatego, że mogą dotrzeć tam, gdzie nie ma jeszcze sił sojuszniczych ani infrastruktury. Ograniczenie ich liczebności zawęża pulę jednostek zdolnych zaakceptować taki poziom ryzyka z krótkim wyprzedzeniem.

Dla żołnierzy zawodowych i rezerwistów zmiana może przekształcić ścieżki kariery. Mniej etatów spadochronowych oznacza ostrzejszą konkurencję o „skrzydła” i służbę w rolach powietrznodesantowych. Jednocześnie większy nacisk na szturm powietrzny i mobilność powietrzną może stworzyć nowe możliwości w jednostkach śmigłowcowych i pułkach wsparcia szkolących się wraz z pozostałymi spadochroniarzami.

Reforma brytyjskich wojsk powietrznodesantowych jest więc czymś więcej niż wewnętrzną reorganizacją. To rzeczywisty test tego, jak daleko nowoczesna armia może odejść od masowych formacji spadochronowych, a mimo to twierdzić, że jest gotowa na kolejny nagły kryzys o wysokim ryzyku.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz