The brutalne lekcje wojny w Ukrainie zmuszają Paryż do ponownego przemyślenia tego, jak walczy, kupuje i buduje uzbrojenie - wpychając kraj na głęboką wodę masowej produkcji bojowych dronów.
Od marudera do szybkiego naśladowcy w dronach
Przez lata Francja opierała się głównie na tradycyjnych myśliwcach oraz garści zaawansowanych dronów rozpoznawczych. Ten model przestaje wyglądać na bezpieczny i opłacalny. Konflikty w Ukrainie, Gazie i na Kaukazie pokazały, że tanie bezzałogowe statki powietrzne potrafią przeciążyć klasyczną obronę przeciwlotniczą i w krótkim czasie przeobrażać pole walki.
Dron wojskowy, najprościej mówiąc, to statek powietrzny bez pilota na pokładzie. Jest sterowany zdalnie lub porusza się po zaprogramowanych trasach i może przenosić kamery, radar albo ładunki wybuchowe.
Drony dają dowódcom większy zasięg działania bez narażania życia pilotów - za ułamek kosztu myśliwców czy śmigłowców.
Francuski analityk obronny Florian Aknin zauważa, że drony dodają siłom zbrojnym „kolejną strunę do łuku”. Są wszechstronne, trudniej je „zmęczyć” niż ludzkie załogi i znacznie mniej kosztuje ich utrata w walce.
Sama konstrukcja może być prosta. Płatowce można drukować na komercyjnych drukarkach 3D, elektronikę zamawiać online, a systemy nawigacji budować na powszechnie dostępnych komponentach. Hadrien Canter, współzałożyciel francusko‑ukraińskiego start-upu Alta Ares, lubi powtarzać, że przy planach open source i odpowiednim zestawie narzędzi prosty płatowiec da się złożyć „w jeden dzień”.
Prawdziwa siła tkwi jednak w ładunku użytecznym. Czujniki zamieniają tani płatowiec w latającego zwiadowcę. Głowice bojowe czynią z niego amunicję krążącą. Sprzęt zakłócający pozwala dezorganizować łączność przeciwnika lub GPS.
- Kamery optyczne i termowizyjne do obserwacji w dzień i w nocy
- Radar oraz dalmierze laserowe do nawigacji i śledzenia celów
- Ładunki wybuchowe do uderzeń „kamikadze”
- Moduły walki elektronicznej do oślepiania lub zakłócania systemów wroga
To właśnie w tej strefie technologicznej francuski przemysł teraz goni czołówkę - a ukraińskie pole walki służy jako brutalne laboratorium testowe.
Wojna dronów w Ukrainie kształtuje francuską strategię
Szerokie użycie przez Rosję dronów Shahed zaprojektowanych w Iranie i produkowanych masowo w Rosji zmieniło zachodnie modele oceny zagrożeń. Ostatnie uderzenia pozbawiły ponad milion osób w rejonie Kijowa prądu lub ogrzewania - wiele z nich było skutkiem fal tanich dronów odpalanych równolegle z pociskami balistycznymi.
Ukraińscy urzędnicy szacują, że Moskwa może dziś produkować około 1 000 dronów typu Shahed dziennie. Są odpalane w rojach, aby nasycać obronę przeciwlotniczą i zmuszać Ukrainę do zużywania cennych, drogich pocisków na przechwytywanie kawałków latającego plastiku i metalu.
Zestrzelenie drona za 20 000 funtów pociskiem za 2 mln funtów to przegrana gra ekonomiczna. Zarówno Kijów, jak i Paryż dobrze to wiedzą.
Canter mówi, że Ukraina potrzebuje około 20 000 dronów miesięcznie, aby w ogóle utrzymać się w walce. Ta skala tłumaczy, dlaczego Francja zorganizowała w listopadzie 2025 r. pod Paryżem francusko‑ukraińskie forum dronowe. Udział prezydentów Emmanuela Macrona i Wołodymyra Zełenskiego wysłał jasny sygnał: przyszłość siły powietrznej będzie bezzałogowa, tania i szybko wytwarzana.
Alta Ares, działająca w Ukrainie, jest jedną z kilku firm dostarczających „mózgi” software’owe dla dronów przechwytujących. Według spółki jej algorytmy podniosły już skuteczność przechwyceń z około 30% do 65%, z ambicją przekroczenia 85% - czyli mniej więcej poziomu amerykańskiego systemu Patriot, ale przy znacznie niższym koszcie pojedynczego „strzału”.
Drony nie są jednak wyłącznie tarczą. Kijów używa dalekozasięgowych bezzałogowców do ataków w głąb Rosji - na lotniska, stacje radarowe, składy paliw i rafinerie. Te głębokie uderzenia uwypuklają kolejną rolę, którą Francja uważnie obserwuje: zdolność rażenia celów strategicznych bez wysyłania pilotów w silnie bronioną przestrzeń powietrzną.
Francuskie firmy wchodzą w drony bojowe
Od średnich firm technologii obronnych po paneuropejskich innowatorów - gracze powiązani z Francją przyspieszają. Jednym z przykładów jest EOS Technologie, francuska grupa, której dron Rodeur został już dostarczony Ukrainie w niewielkich ilościach.
Rodeur może przelecieć do 500 km i krążyć przez około pięć godzin. Może być wyposażony w czujniki do rozpoznania albo przerobiony na platformę kamikadze z ładunkiem wybuchowym.
Szef EOS, Jean‑Marc Zuliani, opisuje podwójną rolę takich systemów. W Ukrainie Rodeur działa przede wszystkim jako „miecz”, uderzając w rosyjskie cele. W Europie ta sama platforma mogłaby stać się raczej „tarczą” - przechwytywać nadlatujące drony lub pociski i patrolować granice.
Inny gracz, Tekever, zaczynał w Portugalii, a rozwinął się w paneuropejskiego specjalistę od dronów. Firma dostarczała Ukrainie drony rozpoznawcze od pierwszych dni pełnoskalowej inwazji Rosji i otworzyła biuro we Francji (Tuluza) w 2024 r. Jej szefowa we Francji, Nadia Maaref, mówi, że celem jest przełożenie wojennego know‑how na pokojowe kontrakty z europejskimi rządami.
Dla zachodnich producentów Ukraina oferuje coś, czego rzadko doświadczają: stałą informację zwrotną z realnych warunków o tym, co przetrwa, co zawiedzie i co trzeba zmienić.
Menedżerowie z branży podkreślają, że ukraińskie jednostki mają dziś bezkonkurencyjne doświadczenie operacyjne w użyciu dronów. Improwizują, adaptują się i szybko „psują” sprzęt, zmuszając dostawców do aktualizacji oprogramowania, wzmacniania płatowców lub upraszczania serwisu.
Dlaczego Francja wzywa na pomoc przemysł samochodowy
Największą zmianą jest jednak wolumen. Francja nie chce wyłącznie prototypów; chce setek tysięcy dronów. To nowy obszar dla tradycyjnych wykonawców lotniczych, przyzwyczajonych do budowy drogich samolotów w niewielkich seriach.
Direction générale de l’armement (DGA), francuska agencja zakupów uzbrojenia, zwróciła się więc do sektora, który masową produkcję ma opanowaną do perfekcji: producentów samochodów.
Renault ogłosił już partnerstwo z francuską firmą obronną Turgis & Gaillard, producentem bojowego drona Aarok zaprezentowanego na Paris Air Show w 2025 r. Celem jest stworzenie realnej francuskiej bazy przemysłowej dronów, zdolnej do stałej, wielkoskalowej produkcji.
Linie motoryzacyjne są projektowane tak, by szybko wytwarzać tysiące identycznych sztuk. Ministerstwa obrony chcą dziś budować drony według tej samej logiki.
Zuliani z EOS Technologie mówi, że klienci proszą teraz o „produkcję masową” i bardzo krótkie terminy dostaw. Twierdzi, że podpisał umowę z dużym producentem motoryzacyjnym (na razie bez nazwy), który teoretycznie mógłby do 2030 r. wytwarzać 10 000, 100 000, a nawet 1 mln dronów - jeśli pojawi się popyt.
| Sektor | Co wnosi do produkcji dronów |
|---|---|
| Lotnictwo | bezpieczeństwo lotu, awionika, standardy zdatności do lotu |
| Motoryzacja | montaż wielkoskalowy, łańcuchy dostaw, kontrola kosztów |
| Oprogramowanie/AI | autonomia, rozpoznawanie celów, koordynacja roju |
To przenikanie branż interesuje także inwestorów. Analitycy zauważają, że kurs akcji Renault coraz częściej reaguje na zapowiedzi związane z obronnością, co odzwierciedla, jak technologie podwójnego zastosowania zacierają granice między produkcją cywilną a wojskową.
Jeśli wojna się zatrzyma, drony zostaną
Nad wszystkim wisi jedno pytanie: co się stanie, jeśli w Ukrainie dojdzie do zawieszenia broni? Czy zachodnie rządy po prostu wycofają się z „wojennych” poziomów produkcji dronów?
Aknin uważa, że to mało prawdopodobne. Argumentuje, że zasadnicze problemy - rywalizacja USA‑Chiny, napięcia w Indo‑Pacyfiku, niestabilność na Bliskim Wschodzie, bardziej asertywna Rosja - nie znikną wraz z jednym porozumieniem w Europie Wschodniej.
Zdolność do szybkiego zwiększania produkcji oraz utrzymywania znaczących zapasów dronów i amunicji jest dziś w Paryżu postrzegana jako forma konwencjonalnego odstraszania.
Innymi słowy: posiadanie solidnych fabryk dronów wysyła sygnał, że ataki będą kosztowne, bo obrońca może szybko uzupełniać straty i adaptować taktykę.
Kluczowe pojęcia: od amunicji krążącej po ataki rojowe
Kilka terminów technicznych używanych przez urzędników powoli wchodzi do codziennego języka:
- Amunicja krążąca (loitering munition): dron zaprojektowany do patrolowania nad obszarem, a następnie uderzenia w cel poprzez rozbicie się i eksplozję. Często opisywany jako dron „kamikadze”.
- Dron przechwytujący (interceptor drone): bezzałogowiec używany do polowania na inne drony i ich niszczenia - czasem przez zderzenie, czasem przy użyciu uzbrojenia pokładowego.
- Rój (swarm): grupa dronów odpalonych razem i skoordynowanych tak, by atakować jednocześnie, co utrudnia obronę.
- Ładunek walki elektronicznej (electronic warfare payload): wyposażenie oddziałujące na łączność, radar lub sygnały GPS zamiast na obiekty fizyczne.
Francuscy planiści szczególnie koncentrują się na scenariuszach rojowych. Wyobraźmy sobie dziesiątki lub setki małych urządzeń odpalonych na radar przybrzeżny, elektrownię lub bazę lotniczą. Tradycyjna obrona przeciwlotnicza może zestrzelić część z nich, ale pojawią się luki. Aby odpowiedzieć, Francja chce własnych tańszych, sprytniejszych przechwytujących bezzałogowców, wspieranych procedurami AI, które potrafią w locie przydzielać cele.
Ryzyka, korzyści i co dalej
Szybkie przejście na drony bojowe wiąże się z ryzykami. Jednym z nich jest proliferacja. Jeśli produkcja mocno przyspieszy, kontrole eksportu zostaną wystawione na próbę. Grupy niepaństwowe mogą uzyskać dostęp do bardziej zaawansowanych systemów. Infrastruktura cywilna - od sieci energetycznych po kolej - może stać się bardziej podatna na zagrożenia.
Pojawiają się też pytania o pracę i etykę. Wraz z automatyzacją kolejnych funkcji - śledzenia celów, planowania trasy, a nawet decyzji o użyciu siły - granica między osądem człowieka a wyborem maszyny może się zacierać. Francja publicznie podkreśla, że człowiek musi pozostać „w pętli” przy użyciu śmiercionośnej siły, ale oprogramowanie z roku na rok wykonuje coraz więcej najcięższej pracy.
Z drugiej strony zwolennicy argumentują, że drony mogą zmniejszać ryzyko dla żołnierzy, obniżać koszty dla podatników i wzmacniać wiarygodność odstraszania. Państwo, które potrafi szybko zwiększyć produkcję, może być mniej narażone na presję - bo agresor wie, że wyniszczenie nie złamie łatwo jego obrony.
Dla zwykłych obywateli to, co wygląda na odległą historię o obronności, może wkrótce mieć bardzo konkretne echo: fabryki samochodów przestawiane na kontrakty wojskowe, nowe miejsca pracy w regionach dotkniętych dezindustrializacją, debaty o tym, czy lokalne zakłady powinny dostarczać systemy bojowe. Gdy Francja zdecydowanie zwraca się ku bojowym dronom w cieniu Ukrainy, te spory dopiero się zaczynają.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zostaw komentarz