Ankara rozpoczęła prace nad znacznie większym lotniskowcem - okrętem, który ma podobno przekraczać 300 metrów długości i wchodzić do tej samej kategorii co francuski lotniskowiec nowej generacji PANG. Wsparty ostatnimi sukcesami w stoczniowej produkcji wojennej, projekt stawia ostrzejsze pytanie: czy Turcja potrafi przekuć ambicję przemysłową w wiarygodne narzędzie projekcji siły na dużą odległość?
Od korwet do lotniskowców: 20-letnia wspinaczka
Turcja nie przeskoczyła od razu z obrony wybrzeża do koncepcji superlotniskowca. Przyszły okręt jest zwieńczeniem dwóch dekad stopniowego postępu.
Program MILGEM, uruchomiony na początku lat 2000., położył fundamenty. Tureccy inżynierowie najpierw zaprojektowali i zbudowali korwety typu Ada, a następnie przeszli do większych fregat typu Istif. Każda kolejna klasa zmuszała krajowe stocznie do opanowania nowych zasad projektowania, integracji bardziej złożonych sensorów oraz pracy w coraz bardziej napiętych harmonogramach budowy.
Krok po kroku Ankara przekształciła swoją marynarkę z nabywcy zagranicznych projektów w budowniczego coraz bardziej zaawansowanych okrętów wojennych.
Równoległe działania przy okrętach podwodnych typu Reis pogłębiły tę krzywą uczenia się. Stocznie w Stambule musiały zorganizować nowe łańcuchy dostaw, wdrożyć zaawansowane układy napędowe i systemy walki oraz certyfikować wymagające standardy dla działań podwodnych. Te same metody i zespoły są dziś wykorzystywane przy okrętach nawodnych, a ostatecznie - przy pełnowymiarowym lotniskowcu.
Anadolu jako kamień milowy
TCG Anadolu, desantowy okręt-dok śmigłowcowy (LHD) oparty na hiszpańskim projekcie Juan Carlos I, stał się pierwszym realnym testem tureckich operacji „na dużym pokładzie”.
Początkowo wyobrażany jako platforma dla samolotów krótkiego startu F‑35B i śmigłowców, Anadolu ostatecznie skoncentrował się na śmigłowcach i bezzałogowych statkach powietrznych po wyrzuceniu Turcji z programu F‑35. Wymusiło to szybkie przeprojektowanie sposobu prowadzenia operacji lotniczych i wykorzystania pokładu, ale dało też tureckim załogom pierwsze doświadczenia w zakresie:
- prowadzenia pracy dużego pokładu lotniczego w różnych stanach morza,
- koordynacji paliwa lotniczego, amunicji i obsługi technicznej pod pokładem,
- zarządzania siłami desantowymi oraz dowodzeniem i łącznością z jednej platformy.
Nowy lotniskowiec jest już przedstawiany jako „starszy brat” Anadolu. Kluczowa różnica nie dotyczy jednak wyłącznie rozmiaru, lecz przejścia od prostej rampy typu ski‑jump do pełnych systemów katapult.
Dlaczego 300 metrów zmienia reguły gry
Kadłub o długości 300 metrów to zupełnie inna klasa niż LHD. Oferuje większą kubaturę hangaru, większe zapasy paliwa i amunicji oraz przestrzeń dla potężnych sensorów i uzbrojenia samoobrony.
W tej skali Turcja nie myśli już o operacjach przybrzeżnych. Sygnalizuje chęć utrzymywania lotnictwa daleko poza własnymi brzegami - i przez dłuższy czas.
Francuscy urzędnicy planują podobną długość dla PANG (Porte-avions de nouvelle génération), przyszłego następcy Charles de Gaulle. Zrównanie się w przybliżeniu z tym gabarytem wprowadza Turcję do nowej grupy „rówieśników” wśród operatorów lotniskowców - przynajmniej na papierze.
Dla Ankary oznacza to potencjalne skrzydło lotnicze złożone z myśliwców, samolotów wczesnego ostrzegania i dronów działających wspólnie. Wybór katapult zamiast prostej rampy wskazuje na cięższe statki powietrzne i wyższą intensywność lotów, a nie tylko symboliczny pokład.
Katapulty, myśliwce i luka technologiczna
Najbardziej wrażliwy wybór techniczny dotyczy systemu startowego. Katapulty są znacznie bardziej złożone niż rampy ski‑jump.
Od rampy do katapulty
Rampa ski‑jump jest prostsza i tańsza. Pozwala samolotom krótkiego startu lub lekkim myśliwcom oderwać się od pokładu dzięki własnemu ciągowi. Wadą są mniejsze ładunki użyteczne i ograniczony wybór typów statków powietrznych.
Katapulty - parowe lub elektromagnetyczne - mogą wyrzucać z pokładu cięższe samoloty odrzutowe i wyspecjalizowane platformy. Wymagają skomplikowanej inżynierii, instalacji parowych wysokiego ciśnienia lub bardzo wydajnych systemów elektrycznych oraz niezawodnych urządzeń hamujących do lądowania.
| Cecha | Rampa ski‑jump | System katapult |
|---|---|---|
| Typowe statki powietrzne | odrzutowce STOVL, lekkie myśliwce | myśliwce klasyczne, samoloty AEW, cięższe drony |
| Złożoność | niższa | wysoka (mechaniczna i elektryczna) |
| Udźwig/elastyczność | ograniczone | wysokie |
| Wymagania przemysłowe | średnie | bardzo wysokie |
Jeśli Turcja zdecyduje się na katapulty, będzie potrzebować albo technologii zagranicznej, albo ryzykownego, krajowego wysiłku rozwojowego. Relacje polityczne z zachodnimi dostawcami i ograniczenia eksportowe w dużym stopniu zdefiniują, co jest możliwe.
Jakie samoloty będą z niego latać?
Lotniskowiec jest tak skuteczny, jak skuteczne jest jego skrzydło lotnicze. Tu Ankara staje przed kolejnym strategicznym wyborem.
Turcja rozwija myśliwiec Kaan - konstrukcję piątej generacji, która ma zapewnić siłom powietrznym platformę „z górnej półki” po niepowodzeniu z F‑35. Dostosowanie takiego samolotu do operacji pokładowych wymagałoby wzmocnionego podwozia, zabezpieczeń antykorozyjnych i być może składanych skrzydeł. To oznacza poważne przeprojektowanie i znaczący wzrost kosztów.
Alternatywą mógłby być „umarynarzony” wariant lżejszych myśliwców lub maszyn pochodnych od zaawansowanych samolotów szkolno-bojowych, połączony z dronami przystosowanymi do lotniskowca. Turecki przemysł pokazał duży postęp w systemach bezzałogowych, a nowy lotniskowiec mógłby stać się poligonem dla mieszanych grup załogowo–bezzałogowych.
Wybór skrzydła lotniczego zdecyduje, czy ten okręt stanie się platformą prestiżową, czy poważnym narzędziem bojowym.
Harmonogramy, ograniczenia i presja przemysłowa
Prezydent Recep Tayyip Erdoğan publicznie potwierdził, że budowa się rozpoczęła, lecz lotniskowiec o długości 300 metrów nie powstaje szybko. Nawet doświadczone stocznie potrzebują około dekady od wczesnego projektu do osiągnięcia pełnej gotowości operacyjnej.
Turecka baza przemysłowa marynarki rozrosła się dzięki MILGEM i okrętom podwodnym typu Reis, jednak lotniskowiec wnosi nowe wyzwania:
- wyższy poziom integracji systemów - od napędu po instalacje paliwa lotniczego,
- gęste sieci sensorów, radarów i systemów walki,
- rygorystyczne standardy kontroli uszkodzeń i przeżywalności,
- nowe ścieżki szkoleniowe dla załóg, pilotów i personelu obsługi.
W tle pozostają zależności przemysłowe i polityczne. Kluczowe elementy - takie jak katapulty, urządzenia hamujące, radary wysokiej klasy czy silniki lotnicze - często wiążą się z dostawcami zachodnimi. Napięcia z partnerami z NATO, reżimy sankcyjne i licencje eksportowe mogą spowolnić lub przekształcić program.
Dlaczego lotniskowce mają znaczenie dla strategii Turcji
Turcja leży między Morzem Śródziemnym, Morzem Czarnym a Bliskim Wschodem. Jej marynarka już odgrywa rolę w sporach regionalnych, poszukiwaniu gazu oraz misjach obecności. Duży lotniskowiec wydłużyłby ten zasięg.
Dysponując w pełni wyposażoną grupą lotniczą, Ankara mogłaby utrzymywać osłonę powietrzną dla zespołów okrętów na wschodnim Morzu Śródziemnym, wspierać operacje desantowe albo oferować zdolności humanitarne i ratownictwa kryzysowego daleko od portów macierzystych. Okręt pełniłby także rolę silnego symbolu politycznego podczas wizyt w portach czy ćwiczeń wielonarodowych.
Pokład o długości 300 metrów służy w równym stopniu sygnalizowaniu statusu, co startom odrzutowców.
Jednocześnie eksploatacja lotniskowca jest kosztowna. Załoga, paliwo, utrzymanie i okresowe remonty mogą pochłaniać dużą część budżetu obronnego. Równoważenie tego z innymi priorytetami - obroną powietrzną, siłami lądowymi i bezpieczeństwem wewnętrznym - będzie stałym tematem debaty w Turcji.
Kluczowe pojęcia, które warto znać
Wiele terminów używanych wokół tego programu skrywa złożone realia:
Projekcja siły oznacza zdolność państwa do wysyłania zasobów wojskowych daleko poza własne granice i utrzymywania ich tam przez dłuższy czas. Lotniskowiec wraz z eskortą i okrętami logistycznymi tworzy „grupę uderzeniową lotniskowca”, zdolną do samodzielnych działań przez tygodnie lub miesiące.
STOBAR i CATOBAR opisują dwa sposoby startu i lądowania samolotów na morzu. STOBAR łączy rampę ski‑jump z linami hamującymi, natomiast CATOBAR wykorzystuje katapulty i liny hamujące. Turecki projekt - jeśli przyjmie katapulty - przesunie się zdecydowanie w stronę CATOBAR, obok lotniskowców USA i przyszłych jednostek francuskich.
PANG, francuski lotniskowiec nowej generacji, ma otrzymać elektromagnetyczny system katapult, napęd jądrowy oraz większe skrzydło lotnicze niż obecny Charles de Gaulle. Wybierając podobny rozmiar, Turcja pośrednio ustawia swoje ambicje blisko tego punktu odniesienia, nawet jeśli poziom napędu i technologii będzie inny.
Możliwe scenariusze i ryzyka
W nadchodzącej dekadzie może rozwinąć się kilka scenariuszy. W wariancie najlepszym kadłub powstaje zgodnie z harmonogramem, wybrany zostaje pragmatyczny miks myśliwców załogowych i dronów, a co najmniej jeden zagraniczny partner dostarcza krytyczne systemy. Dałoby to Turcji wiarygodny lotniskowiec około połowy lat 30. XXI wieku.
Bardziej problematyczna ścieżka obejmowałaby opóźnienia w rozwoju katapult, ograniczenia eksportowe dotyczące silników lub elektroniki oraz rosnące koszty. W takim przypadku Ankara mogłaby ograniczyć ambicje, eksploatować z pokładu lżejsze statki powietrzne albo rozciągnąć program w czasie.
Istnieją też ryzyka operacyjne. Grupy lotniskowcowe są bardzo widoczne i mogą stać się priorytetowymi celami w konflikcie - zwłaszcza na akwenach ograniczonych, takich jak wschodnie Morze Śródziemne czy Morze Egejskie. Turcja będzie potrzebowała solidnych zdolności zwalczania okrętów podwodnych, obrony powietrznej i walki elektronicznej, aby utrzymać taki okręt flagowy w bezpieczeństwie.
Z drugiej strony korzyści wykraczają poza sferę wojskową. Wyzwania inżynieryjne związane z lotniskowcem o długości 300 metrów stymulują krajowy przemysł - od produkcji stali po zaawansowane oprogramowanie. Kompetencje zbudowane w tym projekcie mogą przenikać do cywilnego przemysłu stoczniowego, infrastruktury energetycznej i eksportu wysokich technologii, wzmacniając długoterminową bazę przemysłową Ankary nawet wtedy, gdy program napotka turbulencje.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zostaw komentarz