Przejdź do treści

Francuska armia poszukuje 14 000 radiostacji osobistych dla żołnierzy piechoty.

Dwóch żołnierzy w kamuflażu operuje radiem na polu; w tle pojazd wojskowy.

Armia Francuska wykonuje zdecydowany krok w tym kierunku, planując wyposażyć tysiące swoich żołnierzy walczących pieszo oraz pojazdy w nową generację indywidualnych radiostacji, zaprojektowanych do sieciocentrycznej walki o wysokiej intensywności.

Ogromne zamówienie na 14 000 radiostacji osobistych

Francuska agencja odpowiedzialna za zakupy obronne, Direction générale de l’armement (DGA), ogłosiła przetarg na nowy „system łączności dla żołnierza walczącego pieszo”.

Kontrakt obejmuje 14 000 zestawów radiowych dla żołnierzy oraz 1 000 zestawów radiowych dla pojazdów, o wartości 60–80 mln euro.

Wezwanie do składania ofert, opublikowane 29 stycznia, ma doprowadzić do zawarcia przemysłowej umowy ramowej obowiązującej do końca dekady. Cel jest jasny: zapewnić każdemu żołnierzowi piechoty możliwość niezawodnej łączności w walce, a jednocześnie wpiąć jego pozycję do szerszej cyfrowej sieci dowodzenia.

Pierwszy kamień milowy jest ambitny. Armia Francuska chce osiągnąć wstępną gotowość operacyjną, mając w służbie 2 500 radiostacji indywidualnych przed „dużymi ćwiczeniami” zaplanowanymi na ostatni kwartał 2027 r. Pełna gotowość - wdrożenie wszystkich 14 000 egzemplarzy - przewidywana jest na koniec 2031 r.

Dlaczego te radiostacje są ważne dla Armii Francuskiej

Francuskie wojska lądowe wdrażają już kilka dużych systemów cyfrowych: programowalne radiostacje CONTACT (software-defined), system informacyjny pola walki SCORPION (SICS) oraz stacje naziemne dla wojskowych satelitów Syracuse 4A i 4B. To kręgosłup „połączonych” sił.

Dziś brakuje lekkiego łącza na poziomie pojedynczego żołnierza, które spinałoby piechura z tą siecią.

DGA podkreśla, że każdy żołnierz walczący pieszo musi móc rozmawiać z innymi piechurami, a jednocześnie stale odsyłać swoją pozycję do systemu śledzenia wojsk własnych.

Ta funkcja „blue force tracking”, we Francji znana jako „géolocalisation amie” (GLA), daje lokalnym dowódcom niemal w czasie rzeczywistym obraz rozmieszczenia i ruchu drużyn. W gęstej zabudowie miejskiej, lasach lub trudnym terenie, gdzie widoczność w linii prostej jest ograniczona, a pododdziały łatwo się rozdzielają, taka świadomość sytuacyjna może zapobiec ostrzałowi własnych sił i ułatwić koordynację manewrów.

Kluczowe wymagania techniczne

Zasięg, odporność i podstawowa wymiana danych

Przetarg określa minimalny zasięg 2 km dla radiostacji indywidualnych. Może to brzmieć skromnie, ale odpowiada realiom działań pieszych, gdzie żołnierze są zwykle rozproszeni na poziomie kwartałów, ulic czy grzbietów wzgórz, a nie całych regionów.

Zasięg 2 km wystarcza, by piechota utrzymywała łączność z pojazdami wsparcia i pobliskimi zespołami, przy zachowaniu kompaktowych rozmiarów i oszczędności energii.

Radiostacje muszą zapewniać to, co DGA nazywa „ciągłością łączności: w pojeździe–po zejściu”. Mówiąc prosto, łącze ma działać, gdy żołnierze opuszczają wozy opancerzone, rozchodzą się pieszo, a potem ponownie się grupują. Taka ciągłość eliminuje klasyczny problem: dobra łączność w pojeździe, a utrata niezawodnego kontaktu zaraz po wyjściu.

Poza głosem system ma wspierać ograniczoną wymianę cyfrową. Chodzi nie o to, by każdy żołnierz stał się mobilnym „hubem” danych, lecz by możliwe było wysyłanie i odbieranie prostych meldunków: raportów o kontakcie, aktualizacji statusu, krótkich wiadomości tekstowych i automatycznych danych pozycyjnych.

Architektura sieci i interfejsy

DGA naciska również na nowoczesne standardy łączności, by radiostacje były kompatybilne z obecnymi i przyszłymi systemami. Zgodnie z wymaganiami muszą one co najmniej zawierać:

  • Interfejs zgodny ze standardem IP, aby można je było podłączyć do taktycznych systemów informacyjnych i sieci.
  • Interfejs Bluetooth, aby mogły bezprzewodowo łączyć się z taktycznymi tabletami, zestawami nagłownymi lub inną elektroniką „systemu żołnierza”.
  • Dwa tryby sieciowe: jeden wspólny kanał konferencyjny dla całego personelu oraz drugi tryb dzielący siły na kilka podsieci.

Możliwość podziału jest kluczowa. W niektórych misjach dowódca plutonu będzie chciał, aby wszyscy byli w jednej sieci i dzielili ten sam obraz sytuacji. W bardziej złożonych działaniach mniejsze zespoły ogniowe lub grupy specjalistów (saperzy, JTAC, medycy) mogą potrzebować własnych, dedykowanych kanałów, bez przeciążania jednej częstotliwości.

Kto może dostarczyć system?

Firmy mają czas do 2 marca na złożenie propozycji. Choć DGA nie wskazała faworytów, oczywistym kandydatem jest francuski gigant obronny Thales. Dostarcza już wiele radiostacji dla Armii, a jego osobista radiostacja SquadNet jest postrzegana jako prawdopodobny wybór lub przynajmniej punkt odniesienia.

Element Docelowa liczba Harmonogram
Zestawy radiostacji indywidualnych 14 000 Pełna gotowość do końca 2031 r.
Zestawy radiostacji dla pojazdów 1 000 Zgrane z wdrażaniem u żołnierzy
Radiostacje wstępnej gotowości operacyjnej 2 500 Przed dużymi ćwiczeniami pod koniec 2027 r.

Struktura kontraktu może też otworzyć drogę do partnerstw między firmami francuskimi i europejskimi, zwłaszcza specjalistami od bezpiecznych przebiegów fal (waveforms), miniaturyzacji sprzętu lub systemów noszonych przez żołnierza. Przy takich wolumenach i terminach projekt może kształtować łączność francuskiej piechoty co najmniej przez dekadę.

HYDRE: podłączanie wojsk do sieci komórkowych

Równolegle do przetargu radiowego Armia Francuska ocenia inny bezpieczny system łączności znany jako HYDRE. O ile nowe radiostacje indywidualne koncentrują się na bezpośrednich, taktycznych połączeniach między żołnierzami i pojazdami, HYDRE ma inne zadanie.

HYDRE ma zapewnić pododdziałom taktycznym bezpieczny dostęp do sieci komórkowych tam, gdzie są dostępne.

Koncepcja odzwierciedla to, co testuje wiele armii NATO: łączenie wojskowych radiostacji z komercyjną infrastrukturą 4G i 5G. W mieście z nienaruszonym zasięgiem sieci komórkowej pododdział mógłby używać HYDRE do przesyłania danych i wideo przez sieci cywilne, utrzymując jednocześnie łączność głosową i krytyczne rozkazy na utwardzonych (hardened) radiostacjach wojskowych.

To podejście dwutorowe daje elastyczność. Na polu walki o wysokiej intensywności, z zniszczoną infrastrukturą, ciężar łączności przeniosą radiostacje osobiste i łącza satelitarne. W operacjach stabilizacyjnych lub zadaniach wsparcia na terytorium kraju łączność komórkowa może zapewnić większą przepustowość przy niższych kosztach.

Co naprawdę oznacza „żołnierz walczący pieszo”

Oficjalne sformułowania mówią o „combattant débarqué” - dosłownie żołnierzu, który opuścił pojazd. W praktyce obejmuje to szerokie spektrum: piechotę, saperów, obserwatorów artyleryjskich, siły specjalne, a czasem także logistyków działających pieszo w strefach zagrożonych.

Ci żołnierze mają specyficzne ograniczenia. Sprzęt musi być lekki, odporny i możliwie bezobsługowy (hands-free). Kable zahaczają o drzwi, gałęzie i oporządzenie. Baterie zwiększają masę i ograniczają czas działania. Radiostacje muszą wytrzymać błoto, deszcz i wstrząsy, a jednocześnie pozostać na tyle proste, by obsługiwać je pod ostrzałem.

Nowoczesne radiostacje osobiste zwykle dzielą kilka cech: kompaktową obudowę, przycisk nadawania PTT na klatce piersiowej lub broni, opcje aktywacji głosem, szyfrowane przebiegi fal oraz wbudowany GPS. Francuski wymóg Bluetooth wskazuje też na przyszłą integrację z hełmami, wizjerami rzeczywistości rozszerzonej lub ekranami na nadgarstku.

Jak te radiostacje zmieniają walkę na ziemi

Na papierze zalety wyglądają technicznie. W patrolu są bardzo „ludzkie”. Wyobraźmy sobie francuską drużynę piechoty posuwającą się przez przedmieścia w środowisku wysokiego zagrożenia:

Dowódca sekcji monitoruje zarówno sieć drużyny, jak i łącze do pojazdu opancerzonego zapewniającego osłonę (overwatch). Jeden zespół ogniowy wchodzi do budynku, podczas gdy drugi ubezpiecza ulicę. Radiostacja każdego żołnierza przesyła jego pozycję do tabletu w rękach dowódcy. Ten może jednym spojrzeniem zobaczyć, kto oczyścił które pomieszczenie, kto zostaje w tyle i gdzie znajduje się pojazd względem drużyny.

Gdy padają pierwsze strzały, sieć radiowa staje się liną życia. Krótkie, spokojne komunikaty - „Kontakt, północ, 100 metrów”, „Jeden ranny, stabilny”, „Amunicji mało” - pozwalają dowódcy wezwać wsparcie, przegrupować zespoły i utrzymać uzbrojenie pojazdu opancerzonego skierowane tam, gdzie jest najbardziej potrzebne. Radiostacje indywidualne spajają całą strukturę.

Ryzyka, podatności i kompromisy

Większe poleganie na radiostacjach cyfrowych przynosi korzyści wojskowe, ale też ryzyka. Przeciwnik może próbować zagłuszać częstotliwości, namierzać emisje metodą triangulacji lub włamywać się do niezabezpieczonych urządzeń. To zmusza siły zbrojne do inwestowania w szyfrowanie, skokową zmianę częstotliwości (frequency hopping) oraz technologie antyzakłóceniowe.

Jest też czynnik ludzki. Żołnierze potrzebują szkolenia, by zarządzać wieloma sieciami, unikać zbędnego „gadaniny” i utrzymywać dyscyplinę radiową pod stresem. Przeciążenie ich zbyt wieloma alertami, ikonami i wiadomościami może tworzyć chaos zamiast przejrzystości.

Kolejny kompromis dotyczy zasilania. Bardziej zaawansowane radiostacje często zużywają więcej energii. Pododdziały muszą nosić zapasowe baterie, rozwiązania do ładowania lub korzystać z zasilania z pojazdów - co zwiększa masę i złożoność misji, które i tak nadwyrężają wytrzymałość.

Kluczowe pojęcia, które warto znać

Część żargonu wokół tych francuskich programów regularnie pojawia się także w dokumentach NATO:

  • Combat collaborative: doktryna, w której każda platforma i każdy żołnierz współdzieli dane, aby szybciej niż przeciwnik koordynować ogień, ruch i ochronę.
  • GLA / blue force tracking: systemy pokazujące pozycje wojsk własnych na mapach cyfrowych, zmniejszające ryzyko ostrzału własnych sił i przyspieszające podejmowanie decyzji.
  • Taktyczne systemy informacyjne: bezpieczne, często wzmocnione (ruggedised) sieci i oprogramowanie, które przetwarzają dane z wielu sensorów, radiostacji i stanowisk dowodzenia.

W miarę jak te koncepcje rozprzestrzeniają się w armiach europejskich, francuski ruch w stronę 14 000 nowych radiostacji osobistych jest częścią szerszej zmiany: przekształcania pojedynczego żołnierza z odizolowanego wojownika w „węzeł” połączony z dużo większą siecią walki.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz