ModRetro w swoim nowym handheldzie Chromatic miał napisać list miłosny do oryginalnego Game Boya. Zamiast tego jego specjalna edycja „klasy wojskowej” – reklamowana jako wykonana z tego samego stopu metalu co drony bojowe Anduril Industries – wywołała falę dyskomfortu wśród graczy i osób zajmujących się zachowaniem dziedzictwa gier.
Retro konsola opakowana w metal przemysłu zbrojeniowego
Chromatic od ModRetro to na pierwszy rzut oka znajoma propozycja: premium handheld zaprojektowany do uruchamiania starych kartridży, stylistycznie nawiązujący do klasycznego Game Boya Nintendo. Kontrowersyjna wersja to limitowana seria w cenie 349,99 USD, sprzedawana w zestawie ze słuchawkami oraz wisiorkiem z logo Anduril.
Firma podkreśla przede wszystkim jedną cechę: obudowę ze stopu magnezu i aluminium, opisywaną jako ten sam typ stopu, który stosuje się w wojskowych dronach Anduril. Materiały marketingowe przedstawiają to jako „niezawodne w każdych warunkach” i „stworzone, by przetrwać”, czyli język typowy dla sprzedażowych przekazów obronnych, ale rzadko spotykany na pudełkach z retro sprzętem do gier.
Konsola przenośna zbudowana z tego samego stopu promowanego przy dronach bojowych zamienia nostalgiczny przedmiot w punkt zapalny rozmów o wojnie i brandingu.
To w mniejszym stopniu kwestia osiągów technicznych, a bardziej symboliki. Wiele handheldów i tak korzysta z wytrzymałych metali oraz tworzyw. To, co ModRetro faktycznie sprzedaje, to opowieść: twoje urządzenie w stylu Game Boya jest – w duchu – tak twarde i „poważne”, jak sprzęt wojskowy.
Gdy nostalgia spotyka przemysł zbrojeniowy
Kultura retro gier zwykle opiera się na łagodniejszych skojarzeniach: wspomnieniach z dzieciństwa, wspólnych naprawach, pixel arcie i hobbystycznym modowaniu. Projekt Chromatic początkowo wpisywał się w tę narrację – jako drogi hołd dla sprzętu, który zdefiniował granie przenośne w latach 90.
Partnerstwo z Anduril radykalnie zmienia ton. Konsola nie jest już tylko ukłonem w stronę Pokémonów czy Tetrisa; staje się brandowanym skrzyżowaniem zabawy i wojny. Dla wielu osób ze społeczności to odczuwalne przekroczenie granicy.
W mediach społecznościowych i na specjalistycznych forach kolekcjonerzy oraz historycy gier wideo wyrażali obawy. Niektórzy argumentują, że łączenie ukochanego urządzenia dla dzieci z estetyką i językiem systemów uzbrojenia normalizuje obecność przemysłu obronnego w codziennej rozrywce.
Fani, którzy widzą retro konsole jako symbole kreatywności i oporu wobec trendów masowego rynku, stają dziś wobec wersji sprzedawanej jako lifestylowy gadżet państwa bezpieczeństwa.
Dyskomfort nie dotyczy wyłącznie gustu. Chodzi o to, co staje się „normalne”, gdy produkty rozrywkowe z dumą eksponują powiązania z firmami, których technologia działa w strefach konfliktu i w systemach nadzoru granic.
Długa, niełatwa relacja między grami a wojskiem
Ta kontrowersja pojawia się w obszarze, który już od dawna jest pełen napięć. Gry wideo i wojsko przeplatają się od dekad.
- Armie wykorzystywały silniki gier do budowy symulacji szkoleniowych.
- Kampanie rekrutacyjne celowały w graczy poprzez drużyny esportowe i transmisje na Twitchu.
- Część wysokobudżetowych strzelanek powstaje przy wsparciu byłych konsultantów wojskowych.
To, co wyróżnia przypadek Chromatic, to bezpośredniość. Nie ma tu „maskowania” intencji: konsola jest wprost promowana jako wykonana z tego samego rodzaju stopu co drony wykonawcy kontraktów obronnych. To nie jest skojarzenie przypadkowe; to główny argument sprzedażowy.
Cień Palmera Luckeya nad projektem
Tej historii nie da się też oddzielić od postaci stojącej w centrum Anduril Industries: Palmera Luckeya. Zyskał rozgłos jako założyciel Oculus, później sprzedanego do Meta (wówczas Facebook). Jego odejście z firmy nastąpiło po publicznym sprzeciwie związanym z poparciem kontrowersyjnych grup politycznych w USA.
Luckey stworzył następnie Anduril – firmę technologii obronnych rozwijającą systemy autonomiczne, wieże nadzoru oraz platformy dronowe oferowane wojsku i agencjom granicznym. Jej produkty leżą na styku AI, robotyki i bezpieczeństwa narodowego.
ModRetro i Chromatic od dawna łączono z Luckeyem jako retro „projekt z pasji”. Gdy handheld po raz pierwszy pokazano w 2024 roku, część obserwatorów już wtedy wątpiła, czy „czysto” nostalgiczne urządzenie da się wyraźnie oddzielić od obronnej działalności twórcy. Limitowana edycja ze „stopem dronowym” w dużej mierze potwierdziła te podejrzenia.
Wojskowo brandowana obudowa Chromatic krystalizuje lęk, który wielu miało od pierwszego dnia: że kultura retro stanie się showroomem lifestylowego brandingu technologii obronnych.
Dlaczego deklaracje o materiałach mają znaczenie wykraczające poza inżynierię
Z czysto inżynierskiego punktu widzenia użycie stopu magnezu i aluminium w konsoli przenośnej nie jest szokujące. Takie stopy są powszechne w laptopach, aparatach i telefonach z wyższej półki, cenione za stosunek wytrzymałości do masy oraz odprowadzanie ciepła.
To, co zamienia zwykły materiał w punkt zapalny, to kontekst. ModRetro nie mówi jedynie „premium metalowa obudowa”. Mówi w praktyce: „ten sam typ stopu co w wojskowych dronach Anduril”. Sformułowanie spina nostalgię grania z obrazami lotów nadzorczych i możliwości uderzeniowych.
To powiązanie rodzi szersze pytanie: kiedy codzienne przyjmowanie brandingu „okołowojskowego” zaciera granicę między życiem cywilnym a sektorem obronnym?
Od marketingu „rugged” do zmilitaryzowanego stylu życia
Marketing elektroniki konsumenckiej od dawna pożycza słownictwo z przemysłu: „pro”, „taktyczny”, „wzmocniony”. Współpraca z Anduril przesuwa się jednak od metaforycznej „twardości” do dosłownego skojarzenia z systemami walki.
| Rodzaj przekazu | Typowe produkty technologiczne | Edycja Chromatic „dronowa” |
|---|---|---|
| Deklaracja materiałowa | „Aluminium klasy lotniczej” | „Ten sam stop co drony Anduril” |
| Obrazowanie | Przygoda, podróże, produktywność | Drony, bezpieczeństwo, technologia obronna |
| Sugerowana tożsamość | Aktywny użytkownik, kreatywny pracownik | Posiadacz sprzętu powiązanego z siłą militarną |
Dla części kupujących może to brzmieć „ostro” albo aspiracyjnie. Dla innych – szczególnie osób z regionów, w których drony oznaczają stałe zagrożenie – ta estetyka może być odbierana jako oderwana od realnych konsekwencji.
Kultura retro jako pole walki o znaczenia
Sprzeciw odzwierciedla też to, jak ludzie postrzegają samo retro granie. W ostatniej dekadzie entuzjaści coraz częściej traktują stare konsole jako artefakty do zachowania i naprawy, a nie tylko do monetyzacji. Fanowskie tłumaczenia, emulatory open source i mody sprzętowe często ustawiają się w kontrze do rosnącej korporacyjnej kontroli nad cyfrowymi bibliotekami.
W tym świetle handheld za 349,99 USD z wojskowym brandingiem wygląda mniej jak hołd, a bardziej jak prowokacja. Krytycy twierdzą, że zawłaszcza obrazowanie 8-bitowego dzieciństwa, by sprzedać fantazję elitarnego, „utwardzonego” posiadania technologii spiętej z narracjami bezpieczeństwa.
Dla wielu graczy Game Boy był kieszonkową ucieczką. Zamienienie jego duchowego następcy w smukły dodatek do „defence-tech chic” wydaje się zaprzeczeniem tego, co oznacza retro.
Niektórzy komentatorzy wskazują też na napięcie pokoleniowe. Młodsi gracze, wychowani w cieniu trwających wojen i wszechobecnego nadzoru, mogą reagować mocniej na produkty, które mimochodem odwołują się do dronów. Nostalgia zderza się z teraźniejszością naznaczoną lękiem o to, jak technologia bywa używana w konflikcie i w działaniach policyjnych.
Co naprawdę znaczy „klasy wojskowej”
Często źle rozumianym elementem jest sam termin „military-grade” („klasy wojskowej”). Poza ścisłymi kontraktami obronnymi zwykle nie ma on stałego standardu. Zespoły marketingowe używają go, by zasugerować odporność, a nie by potwierdzić zgodność z konkretnym testem „pola walki”.
W dokumentacji technicznej wojsko posługuje się szczegółowymi specyfikacjami: zakresami temperatur, odpornością na wstrząsy, ekranowaniem elektromagnetycznym. Produkty konsumenckie natomiast niemal nigdy nie publikują pełnych reżimów testowych. Gdy więc handheld reklamuje „parametry klasy wojskowej”, zwykle odwołuje się bardziej do emocji niż do pomiarów.
Ta luka między sugestią a rzeczywistością też napędza krytykę. Jeśli konsola nie jest dosłownie zbudowana z myślą o użyciu bojowym, to główną funkcją takiej deklaracji staje się symbolika: wprowadzenie aury technologii wojennej do salonów i sypialni.
Potencjalne przyszłe scenariusze dla powiązań gier i sektora obronnego
Kontrowersja wokół Chromatic rodzi pytania wykraczające poza jeden handheld.
Jeden scenariusz zakłada, że kolejne marki rozrywkowe będą po cichu zbliżać się do wykonawców kontraktów obronnych, oferując sprzęt tematyczny, sponsoring esportu czy doświadczenia VR z prawdziwymi modelami dronów i technologią graniczną. W takiej przyszłości granica między narzędziem rekrutacji a urządzeniem hobbystycznym może się zacierać.
Drugi scenariusz przewiduje zorganizowany sprzeciw graczy, streamerów i grup zajmujących się archiwizacją. Mogliby zacząć naciskać na wydarzenia i platformy, by ujawniały lub ograniczały sponsoring ze strony firm, których głównymi klientami są armie lub agencje bezpieczeństwa. Twórcy mogliby też dodawać do umów klauzule blokujące wykorzystywanie ich gier w doświadczeniach rekrutacyjnych bez zgody.
Jest też możliwość, że wkroczą regulatorzy i organizacje strażnicze – przynajmniej po to, by wymagać jaśniejszego oznakowania, gdy produkty są współbrandowane z firmami obronnymi. Przejrzystość nie usunie wątpliwości moralnych, ale uczyni relację widoczną dla kupujących podejmujących decyzję.
Jak gracze mogą poruszać się w świecie zmilitaryzowanego brandingu
Osobom, które nie wiedzą, jak reagować, może pomóc kilka praktycznych podejść.
- Sprawdzaj, kto jest właścicielem firm stojących za twoim sprzętem i platformami oraz skąd pochodzą ich fundusze.
- Odróżniaj realne deklaracje trwałości od mglistego języka typu „taktyczny” czy „klasy wojskowej”.
- Wspieraj niezależnych twórców i producentów sprzętu, którzy zobowiązują się do przejrzystych łańcuchów dostaw i partnerstw.
- Rozmawiaj o tych tematach otwarcie w społecznościach, zamiast traktować je wyłącznie jako debatę techniczną.
Nie oznacza to, że każda gra czy gadżet powiązany z wojskiem jest z definicji „zakazany”. Część graczy pracuje w obronności; inni mogą uznać, że korzyści z pewnych technologii przewyższają ryzyka. To, co pokazuje jednak epizod z ModRetro Chromatic, to fakt, że retro sprzęt przestaje być neutralną przestrzenią. Nawet coś o kształcie Game Boya może stać się płótnem sporów o etykę, konflikt i historie, które dopisujemy do urządzeń trzymanych w dłoniach.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zostaw komentarz