Przejdź do treści

Niemcy wzmacniają monitoring morski, kupując osiem dronów SeaGuardian.

Żołnierz obsługujący drona nad wodą, trzymając tablet. W tle statek wojskowy i mapa na stole.

Decyzja ta sygnalizuje wyraźną zmianę w podejściu Berlina do nadzoru nad morzami: mniej patroli z załogą, więcej nieustannie działających sensorów oraz ściślejsze zgranie z partnerami z NATO, którzy już w dużym stopniu opierają się na zaawansowanych bezzałogowych statkach powietrznych.

Niemcy podpisują kontrakt na morskie drony o wartości 1,52 mld euro

Berlin zamówił osiem dronów MQ-9B SeaGuardian od amerykańskiego producenta General Atomics Aeronautical Systems w ramach kontraktu o wartości 1,52 mld euro. Umowę, realizowaną za pośrednictwem NATO Support and Procurement Agency, zatwierdziła w połowie grudnia komisja budżetowa niemieckiego parlamentu, a wkrótce potem informację upubliczniono.

Zamówienie obejmuje cztery kompletne systemy SeaGuardian. Każdy system składa się z dwóch statków powietrznych oraz dedykowanego segmentu naziemnego. Niemcy otrzymają cztery naziemne stacje kontroli zaprojektowane tak, by spełniały rygorystyczne standardy certyfikacji umożliwiające bezpieczne operowanie dronów w przestrzeni powietrznej współdzielonej z ruchem cywilnym.

Pierwsze dostawy SeaGuardian zaplanowano na 2028 rok, co ma dać niemieckiej marynarce wojennej nowe narzędzie dalekiego zasięgu do obserwacji przed końcem dekady.

Lotniczy komponent niemieckiej marynarki wojennej (Marineflieger) planuje bazować nowe drony w Morskim Skrzydle Lotniczym 3 „Graf Zeppelin” w Nordholz - kluczowym ośrodku lotnictwa morskiego na wybrzeżu Morza Północnego.

Koncentracja na napięciach na Bałtyku i Północnym Atlantyku

Niemieccy urzędnicy przedstawiają zakup SeaGuardianów jako bezpośrednią odpowiedź na zmieniające się warunki bezpieczeństwa na wodach północnej Europy. Zarówno Morze Bałtyckie, jak i Północny Atlantyk odnotowały w ostatnich latach wzmożoną aktywność Rosji - od patroli okrętów podwodnych po podejrzane ruchy tzw. jednostek „cywilnych”.

Berlin jest szczególnie wyczulony na zagrożenia dla infrastruktury podmorskiej. Rurociągi, kable energetyczne i łącza danych przecinają dno morskie, a kilka rządów europejskich obawia się, że w kryzysie lub w ramach działań hybrydowych wrogie podmioty mogłyby te sieci sabotować.

Oczekuje się, że drony będą monitorować rosyjskie ruchy morskie i pomagać chronić wrażliwą infrastrukturę energetyczną oraz teleinformatyczną pod powierzchnią morza.

Równolegle niemiecki rząd uruchomił kampanię wymierzoną w to, co nazywa rosyjską „flotą cieni” tankowców - oskarżanych o pomaganie Moskwie w omijaniu sankcji UE i kierowanie pieniędzy na wojnę w Ukrainie. Lepsza świadomość sytuacyjna na morzu stanowi kluczowy element tego wysiłku politycznego.

Jak SeaGuardian wpisuje się w niemiecki zestaw narzędzi marynarki

Pojawienie się SeaGuardianów nie zastąpi niemieckich samolotów patrolowych z załogą, lecz je uzupełni. Marynarka buduje flotę ośmiu morskich samolotów patrolowych Boeing P-8A Poseidon; pierwszy egzemplarz dotarł w 2025 roku. Obie platformy mają razem pokrywać różne warstwy „układanki” rozpoznawczej.

  • P-8A Poseidon: załogowy, silnie wyposażony do zwalczania okrętów podwodnych i misji uderzeniowych
  • MQ-9B SeaGuardian: bezzałogowy, długotrwały nadzór i rozpoznanie na rozległych obszarach
  • Okręty nawodne i okręty podwodne: śledzenie z bliska, przechwycenia i odstraszanie

Łącząc drony z samolotami załogowymi, Niemcy chcą utrzymywać obserwację dużych akwenów przez wiele godzin bez nadmiernego obciążania załóg lub wiązania kosztownych maszyn odrzutowych do patroli o niższej intensywności.

Co SeaGuardian faktycznie potrafi

SeaGuardian to morski wariant rodziny MQ-9B, zaprojektowany do długich misji daleko od bazy. General Atomics reklamuje ponad 30 godzin długotrwałości lotu, przy promieniu działania około 1 200 mil morskich, czyli ponad 2 000 kilometrów. Daje to niemieckiej marynarce zdolność obserwacji dużych obszarów Bałtyku i Północnego Atlantyku z jednej bazy na wybrzeżu.

Statek powietrzny może przenosić pakiet sensorów dostosowanych do działań morskich. Oczekuje się, że Niemcy wykorzystają:

  • radar obserwacji morskiej do wykrywania statków i małych jednostek
  • kamery elektrooptyczne i na podczerwień do identyfikacji wzrokowej
  • zestawy misji do zwalczania okrętów podwodnych, w tym boje sonarowe (sonobuoys)
  • bezpieczne łącza danych do przekazywania informacji w czasie rzeczywistym okrętom i statkom powietrznym

Płatowiec obejmuje też system przeciwoblodzeniowy do lotów w zimnych warunkach oraz łączność satelitarną opisywaną jako zdolna do sterowania „od bieguna do bieguna”, co oznacza możliwość zarządzania statkiem powietrznym na duże odległości za pośrednictwem satelitów.

Niemcy planują początkowo wykorzystywać drony głównie do rozpoznania, zachowując możliwość późniejszego rozszerzenia zadań o pełne misje zwalczania okrętów podwodnych.

Potencjał ZOP (zwalczania okrętów podwodnych)

SeaGuardian może zostać wyposażony w zestawy misji, które zmieniają go w bezzałogowego „łowcę” okrętów podwodnych. Zestawy te mogą przenosić do 40 boi sonarowych w rozmiarze „A” lub 80 w rozmiarze „G” - pływających sensorów nasłuchujących okrętów podwodnych i przekazujących dane akustyczne operatorom.

Na razie Berlin chce, by systemy koncentrowały się na zadaniach rozpoznania, obserwacji i zwiadu (ISR). Obejmuje to śledzenie ruchów statków, obserwację wąskich gardeł oraz budowanie ciągłego obrazu aktywności morskiej. Rola ZOP może rosnąć wraz z dojrzewaniem taktyk i współpracy z P-8 Poseidon.

Interoperacyjność z partnerami NATO

Wybór SeaGuarda przez Niemcy jest ściśle powiązany z tym, na czym latają sojusznicy. Rodzina MQ-9B rozprzestrzenia się w Europie, tworząc wspólną bazę doświadczeń oraz - co kluczowe - kompatybilne dane i procedury. Siły brytyjskie i belgijskie już eksploatują ten typ, a Polska podpisała własny kontrakt na systemy MQ-9B SkyGuardian.

Kraj Wariant MQ-9B Główna rola
Niemcy SeaGuardian Nadzór morski i zwalczanie okrętów podwodnych
Zjednoczone Królestwo Protector RG Mk1 (MQ-9B) Rozpoznanie, obserwacja i zwiad (ISR)
Belgia MQ-9B ISR i wsparcie misji NATO
Polska SkyGuardian Operacje bezpieczeństwa granic i bezpieczeństwa regionalnego

Rosnąca flota umożliwia wspólne szkolenia, współdzielone koncepcje utrzymania oraz skoordynowane patrole nad akwenami wspólnymi, takimi jak Morze Bałtyckie. Ułatwia też planowanie misji z Marynarką Wojenną USA i innymi operatorami P-8A, ponieważ SeaGuardian i Poseidon zaprojektowano do współpracy w sieciach zgodnych ze standardami NATO.

Berlin postrzega wspólne drony jako sposób na bezpośrednie wpięcie się w sojusznicze „siatki” obserwacji, zamiast budować własny, odizolowany system.

Operowanie w cywilnej przestrzeni powietrznej

Istotny element niemieckiej umowy dotyczy bardziej ziemi niż nieba. Cztery naziemne stacje kontroli są „certyfikowalne”, czyli zbudowane tak, by spełniać europejskie normy bezpieczeństwa pozwalające bezzałogowym statkom powietrznym latać obok ruchu komercyjnego bez opierania się wyłącznie na wydzielonych korytarzach.

SeaGuardian przenosi system Detect and Avoid, zaprojektowany do wykrywania innych statków powietrznych i pomagania w zapobieganiu kolizjom w powietrzu. W połączeniu z certyfikowaną infrastrukturą naziemną otwiera to drogę do rutynowych lotów przez zatłoczone europejskie niebo w rejon patroli, zamiast każdorazowo wymagać specjalnie wydzielonej przestrzeni.

Dlaczego drony dalekiego zasięgu są ważne na morzu

Współczesny nadzór morski nie sprowadza się tylko do wypatrywania okrętów przeciwnika. Obejmuje także monitorowanie omijania sankcji, nielegalnych połowów, przemytu oraz zagrożeń środowiskowych, takich jak wycieki ropy. Drony o długiej długotrwałości lotu mogą odgrywać istotną rolę we wszystkich tych obszarach.

Jeden SeaGuardian może krążyć przez ponad dobę nad szlakiem żeglugowym, rejestrując ruch jednostek i budując wzorce zachowań. Gdy pojawia się coś nietypowego - na przykład statek wyłącza transponder - dron może pozostać na miejscu i dostarczać obraz na żywo analitykom oraz decydentom na lądzie.

Taki poziom „uporu” obserwacji trudno osiągnąć samolotami załogowymi, ograniczanymi zmęczeniem załóg i wyższymi kosztami eksploatacji. Drony można też szybko zwiększać liczbowo w czasie kryzysu, zapewniając dodatkowe „oczy” bez natychmiastowego odrywania pilotów od innych zadań.

Potencjalne scenariusze na wodach europejskich

Niemieccy urzędnicy już rozważają konkretne zastosowania dronów po osiągnięciu gotowości operacyjnej. Prawdopodobne scenariusze obejmują:

  • monitorowanie rosyjskiej „floty cieni” na Bałtyku i Morzu Północnym oraz śledzenie tankowców próbujących unikać egzekwowania sankcji
  • obserwację korytarzy infrastruktury podmorskiej i wypatrywanie podejrzanej aktywności na powierzchni lub pod powierzchnią w pobliżu rurociągów i kabli
  • wsparcie akcji poszukiwawczo-ratowniczych poprzez poszerzanie obszaru poszukiwań i naprowadzanie jednostek ratowniczych na osoby w niebezpieczeństwie
  • pomoc służbom celnym i granicznym w identyfikacji jednostek zaangażowanych w przemyt lub handel ludźmi

W kontekście ZOP SeaGuardian mógłby „zasiać” rejon bojami sonarowymi, przekazać dane o kontakcie do P-8 Poseidon lub fregaty, a następnie pozostać nad obszarem jako przekaźnik łączności, podczas gdy siły załogowe zbliżają się do celu.

Kluczowe pojęcia i ryzyka stojące za technologią

Część żargonu wokół programu warto rozpakować dla jasności. „Interoperacyjność” oznacza, że niemieckie drony mogą dzielić dane, protokoły radiowe i taktyki z innymi siłami NATO bez złożonych obejść. „Certyfikowalne” naziemne stacje kontroli to systemy zaprojektowane tak, by spełniać przepisy bezpieczeństwa lotniczego podobne do tych, które stosuje się wobec samolotów pasażerskich, dzięki czemu regulatorzy mogą dopuścić rutynowe loty.

Są też ryzyka i kompromisy. Drony dalekiego zasięgu mogą generować ogromne ilości danych obserwacyjnych, co wymaga większej liczby analityków oraz lepszych narzędzi programowych do filtrowania tego, co istotne. Są również wrażliwe na walkę elektroniczną, w tym zagłuszanie i próby przechwycenia łączy danych - zwłaszcza w rejonach spornych blisko terytorium Rosji.

Politycznie drony uzbrojone lub zdolne do przenoszenia uzbrojenia pozostają w Niemczech kwestią wrażliwą. Nawet jeśli SeaGuardian będzie początkowo używany wyłącznie jako nieuzbrojona platforma sensorowa, po wejściu systemu do służby i wzroście zaufania operatorów do jego osiągów prawdopodobne są debaty o przyszłych rolach i potencjalnej integracji uzbrojenia.

Na razie zamówienie SeaGuardianów podkreśla szerszy trend: Niemcy traktują Bałtyk i Północny Atlantyk jako strefy bezpieczeństwa pierwszej linii, a nie tylko ruchliwe szlaki żeglugowe. Bezzałogowe statki powietrzne o dużym zasięgu i wspólnych standardach NATO stają się centralnymi narzędziami tej zmiany.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz