Dzięki przez lata brytyjskie okręty nawodne polegały na starzejących się pociskach przeciwokrętowych i doraźnie „pożyczanych” rozwiązaniach pomostowych. Teraz wreszcie nadchodzi nowa generacja precyzyjnego uzbrojenia - a zaczyna się od skrytego pocisku manewrującego wybranego specjalnie dla fregat Royal Navy typu 26 (City-class).
Skryty pocisk Stratus wybrany do roli przyszłej ofensywnej broni nawodnej (FoSUW)
Brytyjskie Ministerstwo Obrony potwierdziło, że wymaganie Royal Navy dotyczące Future Offensive Surface Weapon (FoSUW) zostanie spełnione przez Stratus LO - trudnowykrywalny (low-observable) poddźwiękowy pocisk manewrujący opracowywany w ramach wielonarodowego programu Future Cruise/Anti‑Ship Weapon (FC/ASW).
FoSUW definiuje się jako dalekozasięgowy przeciwokrętowy środek rażenia z możliwością ataku na cele lądowe, kompatybilny z amerykańskim pionowym systemem startowym Mk 41 (VLS). Minister ds. zamówień obronnych Luke Pollard poinformował Parlament, że podstawową platformą startową dla nowego pocisku będzie fregata typu 26.
Stratus LO ma dać okrętom typu 26 zdolność rażenia jednostek nawodnych i celów lądowych na dystansach rzędu 1 000 km, pozostając trudnym do wykrycia, śledzenia i przechwycenia.
Stratus LO jest rozwijany przez MBDA jako jeden z dwóch powiązanych, lecz odrębnych pocisków w ramach FC/ASW. Drugi to Stratus RS - znacznie szybsza broń „rapid strike” z napędem strumieniowym (ramjet). Na razie Londyn zdecydował się uzbroić fregaty wyłącznie w skrytą opcję poddźwiękową.
Co Stratus LO wnosi do typu 26
Konstrukcja znana dziś jako Stratus LO została po raz pierwszy publicznie pokazana w 2025 roku na targach DSEI w Londynie, początkowo pod nazwą wewnętrzną TP15. Makieta ujawniła kompaktowy, kanciasty pocisk wyraźnie zoptymalizowany pod kątem ograniczenia odbić radarowych.
Układ - smukły kadłub i cztery mocno odchylone stateczniki ogonowe - przywodzi na myśl istniejący lotniczy pocisk manewrujący Storm Shadow, który Stratus ma zastąpić na kilku platformach. Skrzydła Stratus LO wydają się szersze niż w Storm Shadow, co sugeruje nacisk na efektywne przelotowe loty na małej wysokości. MBDA nie potwierdziła, czy są składane, czy stałe.
Z okrętów nawodnych Stratus LO ma osiągać zasięg około 621 mil (1 000 km) przy wysokiej prędkości poddźwiękowej. Oznacza to zagrożenie dla kluczowej infrastruktury przybrzeżnej, baz morskich, stanowisk obrony powietrznej oraz okrętów bojowych daleko poza linią horyzontu.
Połączenie dużego zasięgu, skrytego kształtowania i precyzyjnego naprowadzania plasuje Stratus LO jako prawdziwą broń standoff - przeznaczoną do odpalania spoza zasięgu gęstych stref obrony przeciwlotniczej.
Kluczowe cechy Stratus LO
- Rola: dalekozasięgowy przeciwokrętowy i lądowy pocisk manewrujący
- Platforma startowa: typ 26 (Mk 41 VLS), z potencjałem dla innych okrętów i samolotów
- Zasięg (odpalany z okrętu): ~1 000 km (621 mil)
- Prędkość: wysoka poddźwiękowa
- Priorytety konstrukcyjne: skrytość (niska skuteczna powierzchnia odbicia radarowego) i przeżywalność
- Geneza programu: FC/ASW, początkowo UK–Francja, obecnie z udziałem Włoch
Za kulisami Stratus LO przechodzi kolejne kamienie milowe rozwoju. Faza koncepcyjna zakończyła się w 2022 roku. Od tego czasu inżynierowie testowali prototypowe egzemplarze, głowice naprowadzające, głowice bojowe oraz zapalniki. Dużo pracy poświęcono redukcji sygnatury radiofrekwencyjnej (RF) pocisku - kluczowej, by utrudnić radarom wykrycie i śledzenie.
Stratus RS: szybki „kuzyn” wciąż poza zasięgiem
Głośnym partnerem Stratus LO jest Stratus RS - naddźwiękowy pocisk manewrujący oparty o silnik strumieniowy (ramjet). We wczesnych pracach projektowych miał kryptonim RJ10, nawiązujący do sposobu napędu.
Zakłada się, że Stratus RS będzie latał z prędkością około Mach 3,5, a zasięg przy odpaleniu z okrętu ma wynosić około 311 mil (500 km). Jego koncepcja przetrwania jest inna niż w Stratus LO: zamiast „ukrywać się”, ma prześcigać i przechodzić manewrem przez obronę, zostawiając systemom przeciwnika bardzo mało czasu na reakcję.
Stratus RS jest promowany jako precyzyjna broń dużej prędkości, zdolna przebić się przez gęstą obronę powietrzną i dobrze nadająca się do misji zwalczania obrony powietrznej przeciwnika (DEAD).
Choć Wielka Brytania na tym etapie nie zdecydowała się na RS dla typu 26, oba pociski zaprojektowano z myślą o pewnym stopniu interoperacyjności. Celem jest możliwość odpalania obu rodzajów z tej samej platformy przy minimalnych dodatkowych pracach integracyjnych - tak, by marynarki mogły wybierać między skrytą poddźwiękową a bardzo szybką naddźwiękową metodą ataku.
Porównanie dwóch wariantów Stratus
| Cecha | Stratus LO | Stratus RS |
|---|---|---|
| Główny priorytet | Skrytość i niska wykrywalność | Prędkość i manewrowość |
| Typowa rola | Atak standoff na cele lądowe, przeciwokrętowy | Przeciwokrętowy, DEAD, cele krytyczne czasowo |
| Zasięg (odpalany z okrętu) | ~1 000 km | ~500 km |
| Prędkość | Wysoka poddźwiękowa | Około Mach 3,5 |
| Napęd | Turbowentylator/turboodrzut | Ramjet |
Planiści wojskowi rutynowo podkreślają wartość „mieszanych salw”. Przyszłe siły zdolne do odpalania obu wariantów Stratus mogłyby na przykład wysłać skryte pociski poddźwiękowe jedną trasą, a szybkie RS zaatakować z innego kierunku, przeciążając sensory i proces decyzyjny broniących się okrętów lub baterii.
Od Harpoona i Naval Strike Missile do Stratusa
Stratus LO pojawia się w momencie, gdy Royal Navy jest w trakcie zmiany generacyjnej w uzbrojeniu odpalanym z okrętów. Zasłużone pociski Harpoon są wycofywane, pozostawiając lukę, którą tymczasowo wypełnia norweski Naval Strike Missile (NSM) na wybranych fregatach typu 23 i niszczycielach typu 45.
NSM to skuteczny, nowoczesny pocisk przeciwokrętowy, ale stanowi rozwiązanie przejściowe i nie jest zintegrowany z systemem Mk 41. Stratus LO ma być długoterminową odpowiedzią: wspólną bronią zdolną razić zarówno okręty, jak i cele lądowe oraz pasującą do architektury pionowych wyrzutni, która trafia na nowe fregaty.
Dla floty typu 26 Stratus LO ma stać się podstawową bronią uderzeniową dalekiego zasięgu, zastępując mozaikę starszych systemów i tymczasowych obejść.
Jak typ 26 wykorzysta nowy pocisk
Każda fregata typu 26 przenosi 24-komorowy moduł Mk 41 VLS przed nadbudówką. Stratus LO ma być jednym z głównych środków bojowych tego systemu, obok potencjalnej możliwości przenoszenia pocisków manewrujących Tomahawk do ataku na cele lądowe, już używanych w Royal Navy na okrętach podwodnych.
Taka mieszanka daje silne kombinacje. W kryzysie typ 26 mógłby odpalać Tomahawki przeciw stałym, szczególnie wartościowym obiektom infrastruktury głęboko w lądzie, a Stratus LO wykorzystywać przeciw mobilnym okrętom, stanowiskom radarowym lub węzłom dowodzenia bliżej wybrzeża.
Szersze uzbrojenie fregaty ma chronić i umożliwiać takie uderzenia dalekiego zasięgu. Dwanaście dedykowanych komór VLS przeznaczono dla przeciwlotniczych pocisków Sea Ceptor - morskiego wariantu Common Anti‑Air Modular Missile (CAMM). Ponieważ w jednej komorze można umieścić cztery pociski Sea Ceptor, pojedynczy okręt może przenosić do 48 sztuk w tej przestrzeni.
Obraz dopełniają działa i obrona bezpośrednia: armata główna 5 cali Mk 45 do wsparcia ogniowego, dwa zestawy obrony bezpośredniej Phalanx, armaty 30 mm oraz karabiny maszynowe do zwalczania bliskich zagrożeń. Możliwość zabrania śmigłowca Wildcat lub Merlin dodaje kolejną warstwę, wydłużając „zasięg oczu” i uzbrojenia okrętu poza horyzont.
Potencjalne przyszłe platformy startowe
Program FC/ASW nie ogranicza się do okrętów. Wielka Brytania wcześniej sygnalizowała, że Stratus zastąpi też Storm Shadow na myśliwcach Typhoon RAF. Spośród dwóch wariantów Stratus LO wydaje się naturalniejszym kandydatem, zwłaszcza że został już wybrany dla Royal Navy.
Pojawia się również zainteresowanie wykorzystaniem pocisków dalekiego zasięgu z wyrzutni pokładowych lub kontenerowych na lotniskowcach typu Queen Elizabeth. Kontenerowa lub szynowa wersja Stratus dałaby tym jednostkom silną opcję uderzeniową bez dużych, trwałych modyfikacji konstrukcyjnych.
Co naprawdę oznacza „low observable” na morzu
Niska wykrywalność (stealth) nie jest magiczną niewidzialnością. W przypadku Stratus LO oznacza, że pocisk jest wykrywany, śledzony i zwalczany trudniej oraz później. Inżynierowie kształtują płatowiec tak, by odbijał energię radaru w stronę inną niż nadajnik, stosują materiały absorbujące część tej energii oraz starannie zarządzają emisjami cieplnymi i elektronicznymi.
Na morzu może to zmusić radar okrętu przeciwnika do wykrycia pocisku dopiero na znacznie krótszym dystansie niż w przypadku konstrukcji konwencjonalnej, skracając efektywne okno zwalczania - na przykład z 60 sekund do być może 20–30. Załogi obrony powietrznej muszą wykryć, sklasyfikować, podjąć decyzję i otworzyć ogień w skompresowanym czasie.
W połączeniu z lotem tuż nad falami oraz lotem z dopasowaniem do rzeźby terenu nad lądem, cechy stealth gwałtownie redukują czas ostrzeżenia i obciążają systemy dowodzenia już zmagające się z zakłóceniami i wabikami.
W praktyce oznacza to, że broniący się okręt może mieć czas tylko na jedną warstwę przechwyceń, zamiast na wielokrotne „strzały do celu”. Przy kilku pociskach nadlatujących z różnych kierunków obrońca musi priorytetyzować - a część zagrożeń może się przedrzeć.
Scenariusze i ryzyka: jak Stratus mógłby zostać użyty
Analitycy często modelują, jak takie uzbrojenie mogłoby zostać użyte w konflikcie wysokiej intensywności. Jeden scenariusz zakłada działanie typu 26 jako części zespołu lotniskowcowego. Gdy myśliwce i drony wysuwają się do przodu, fregata pozostaje z tyłu, wykorzystując własne sensory i dane spoza okrętu do identyfikacji celów wysokiej wartości. Z odległości setek kilometrów może salwowo odpalać Stratus LO przeciw wrogim fregatom, jednostkom zaopatrzeniowym lub przybrzeżnym stacjom radarowym, nie wystawiając się na zagrożenia krótkiego zasięgu.
Inny scenariusz to samodzielny patrol w pobliżu spornego „wąskiego gardła”. Wroga grupa nawodna zaczyna przechodzić przez ciasne akweny. Zamiast zbliżać się na odległość ognia artyleryjskiego, typ 26 może odpalić starannie zaplanowaną salwę Stratusów, wykorzystując ich zasięg i skrytość do uderzenia z nieoczekiwanego kierunku - potencjalnie skoordynowaną z pociskami odpalanymi z Typhoonów.
Obok zalet istnieją ryzyka. Pociski manewrujące są drogie, a zapasy rzadko bywają ogromne. Dowódcy muszą ocenić, które cele uzasadniają użycie tak wartościowych środków. Kolejną kwestią jest eskalacja: precyzyjne uderzenia dalekiego zasięgu na cele lądowe mogą bardzo szybko przekształcić kryzys w otwarty konflikt, zwłaszcza jeśli trafią w infrastrukturę podwójnego zastosowania, jak porty czy obiekty energetyczne.
Zasady użycia siły, weryfikacja celów oraz koordynacja z sojusznikami stają się bardziej skomplikowane, gdy pojedynczy okręt może dosięgnąć głęboko w ląd przy minimalnym ostrzeżeniu. To zwiększa znaczenie kontroli politycznej, jakości rozpoznania i bezpiecznych łączy komunikacyjnych.
Dlaczego to ma znaczenie dla europejskiej siły ognia
Wraz z dojrzewaniem programu FC/ASW pociski Stratus mają stać się jednymi z najważniejszych zachodnioeuropejskich środków uderzeniowych nowej generacji typu standoff. Dla Royal Navy decyzja o wprowadzeniu Stratus LO na typ 26 oznacza wyraźne postawienie na skryte uderzenie poddźwiękowe zamiast czystej prędkości - przynajmniej w perspektywie lat 30. XXI wieku.
Jeśli finansowanie i priorytety się zmienią, typ 26 może jeszcze otrzymać naddźwiękowy Stratus RS w późniejszym okresie służby, tworząc warstwowy zestaw narzędzi ofensywnych na każdym kadłubie. Do tego czasu samo wprowadzenie Stratus LO już stanowi znaczące wzmocnienie siły ognia brytyjskiej floty nawodnej, wydłużając zasięg rażenia fregat daleko poza to, co oferował Harpoon, i mocno kotwicząc Wielką Brytanię w wyłaniającym się europejskim ekosystemie uderzeń dalekiego zasięgu.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zostaw komentarz