W samym centrum tej zmiany znajduje się plan rozmieszczenia hipersonicznych pocisków Conventional Prompt Strike (CPS) na okrętach nawodnych i okrętach podwodnych, przekształcając niewielką garść jednostek w szerszą, dalekosiężną sieć uderzeniową.
Flota zbudowana wokół prędkości i zasięgu
Podczas Surface Navy Symposium 2026 kontradmirał Derek Trinque, dyrektor ds. walki nawodnej US Navy, potwierdził, że hipersoniczne pociski CPS nie są już eksperymentem zarezerwowanym dla niszowych jednostek. Zostają wpisane w architekturę przyszłej floty.
Dziś amerykańska flota nawodna nie ma operacyjnej, okrętowej hipersonicznej broni uderzeniowej odpalanej z jednostek pływających. Dalekosiężne uderzenia konwencjonalne realizowane są głównie przez poddźwiękowe pociski manewrujące Tomahawk oraz lotnictwo pokładowe. CPS ma to zmienić, dając okrętom nawodnym i podwodnym zdolność rażenia celów z bardzo dużą prędkością i z dystansu (stand-off), zanim przeciwnik zdoła zareagować lub rozproszyć siły.
CPS jest traktowany jako kluczowa zdolność przyszłych nawodnych okrętów bojowych, a nie jako „dokładany gadżet” przeznaczony dla kilku elitarnych kadłubów.
Trinque opisał, jak kierownictwo marynarki zmaga się z niekomfortowym kompromisem w planowanym niszczycielu nowej generacji DDG(X): zachować dużą liczbę standardowych komór pionowego startu, czy też „wyciąć” tę przestrzeń na hipersoniczne wyrzutnie rurowe CPS oraz działa. Ten ból projektowy popchnął Marynarkę w stronę większych kadłubów, oferujących więcej objętości na uzbrojenie.
Od DDG(X) do nowego okrętu w stylu pancernika
Odpowiedzią US Navy jest rodzina znacznie większych okrętów nawodnych, które mogą przenosić wszystko naraz: tradycyjne pociski, hipersoniki, działa nowej generacji oraz systemy energii skierowanej. Jednym z koncepcyjnych „okrętów flagowych” jest tzw. Trump-Guided Missile Battleship, oznaczany jako BBG(X).
Wczesne studia projektowe pokazują, że każdy BBG(X) rezerwuje na dziobie miejsce na 12 pocisków CPS, przenoszonych w czterech komorach startowych po trzy pociski na komorę. To jednak tylko część siły uderzeniowej. Ten sam okręt ma również mieć:
- Około 128 komór systemu pionowego startu Mk 41 (VLS) dla pocisków obrony powietrznej, przeciwokrętowych i do ataków lądowych
- Co najmniej jedno elektromagnetyczne działo szynowe (railgun) do bardzo dalekosiężnego ognia kinetycznego
- Stanowiska dla laserów dużej mocy lub innych broni energii skierowanej do obrony bezpośredniej
- Konwencjonalne systemy obrony bezpośredniej (CIWS) jako zabezpieczenie
Pierwszy z tych dużych okrętów bojowych, wstępnie nazwany USS Defiant, jest modelowany jako wiodący Trump-Guided Missile Battleship. Jeśli zostanie sfinansowany i zbudowany zgodnie z założeniami, pełniłby rolę pływającego „magazynu pocisków” i węzła dowodzenia, zdolnego wspierać grupy lotniskowcowe lub działać jako samodzielny środek uderzeniowy.
Przyszłe duże nawodne okręty bojowe projektuje się wokół „objętości uzbrojenia” - wyrzutni, mocy dla laserów oraz przestrzeni pokładowej dla nowych systemów startowych.
Niszczyciele typu Zumwalt stają się pierwszą nawodną platformą hipersoniczną
Zanim pojawią się „pancerniki”, Marynarka sięga po istniejący, lecz niewykorzystany w pełni zasób: skryte niszczyciele typu Zumwalt.
USS Zumwalt (DDG-1000) ma stać się pierwszym okrętem US Navy jakiegokolwiek typu, który przenosi hipersoniczne pociski CPS. Jednostka przechodzi poważną modernizację, w ramach której usuwa się dwa działa Advanced Gun System (AGS) kal. 155 mm, które nigdy nie doczekały się przystępnej cenowo amunicji i w praktyce zostały odsunięte na bok.
W ich miejsce przestrzeń przedniej wieży jest przekształcana w cztery komory startowe CPS, mieszczące łącznie 12 hipersonicznych pocisków. Pozycja działa na rufie zostanie przeznaczona na inne zastosowania - prawdopodobnie mieszankę sensorów, przestrzeni dowodzenia lub przyszłych systemów uzbrojenia.
| Okręt | Klasa | Konfiguracja CPS | Harmonogram |
|---|---|---|---|
| USS Zumwalt (DDG-1000) | niszczyciel typu Zumwalt | 12 pocisków CPS na dziobie | Modernizacja kończąca się około 2026 r. |
| USS Lyndon B. Johnson (DDG-1002) | niszczyciel typu Zumwalt | Planowana ta sama konfiguracja | Modernizacja po Zumwalt |
| USS Michael Monsoor (DDG-1001) | niszczyciel typu Zumwalt | Planowana ta sama konfiguracja | Modernizacja w doku spodziewana od 2027 r. |
Wszystkie trzy okręty typu Zumwalt mają otrzymać tę standardową modernizację CPS, zamieniając niegdyś kwestionowaną konstrukcję niszczyciela w poligon doświadczalny i wczesną platformę operacyjną hipersonicznej walki nawodnej.
Okręty podwodne: cichy filar hipersonicznego uderzenia
Podczas gdy flota nawodna przyciąga nagłówki, siły podwodne po cichu są włączane w tę samą strategię. Kolejnymi nosicielami CPS będą atomowe okręty podwodne typu Virginia w wersji Block V.
Te jednostki mają Virginia Payload Module (VPM) - wstawkę kadłubową, która dodaje cztery duże wyrzutnie ładunków (payload tubes). Każda z nich może przenosić wiele pocisków, dronów lub przyszłych ładunków, w tym CPS.
Drugi okręt Block V, przyszły USS Oklahoma, położono na stępce w 2022 r., a do służby ma wejść około 2028 r. On oraz jego jednostki siostrzane zapewnią US Navy skrytą, podwodną opcję hipersoniczną, trudniejszą do wykrycia i zwalczania niż okręty nawodne.
Hipersoniczne uderzenie z okrętów podwodnych dodaje rywalom warstwę niepewności, zmuszając ich do uwzględnienia szybkich ataków z nieoczekiwanych kierunków.
Równoważenie komór rakietowych, dział i nowych technologii
Centralne wyzwanie projektowe dla wszystkich tych platform jest proste: przestrzeń. Nowoczesne okręty wojenne muszą godzić wymagania dużych „magazynów” rakietowych, zaawansowanych radarów, rozwiązań zwiększających przeżywalność, warunków bytowych załogi oraz ogromnych mocy elektrycznych dla laserów i sensorów.
W przypadku DDG(X) planiści stanęli przed wyborem: zachować gęste pole komór Mk 41 VLS albo zainstalować CPS i duży system artyleryjski na kadłubie, który zaczął rosnąć ponad praktyczne granice. Takie decyzje typu „albo-albo” skierowały dyskusję ku większym kadłubom „pancernikopodobnym” oraz bardziej inteligentnemu podziałowi ról w całej flocie.
Zamiast tego, by każdy niszczyciel robił wszystko, Marynarka wydaje się zmierzać ku mieszance jednostek wyspecjalizowanych: część zoptymalizowana pod obronę powietrzną i przeciwrakietową, część pod dalekosiężne uderzenia, a część pod działania podwodne lub bezzałogowe - wszystkie połączone łączami wymiany danych.
Co czyni pocisk „hipersonicznym” - i dlaczego to ma znaczenie
Broń hipersoniczna porusza się z prędkościami powyżej Mach 5, czyli pięciokrotności prędkości dźwięku. CPS zaprojektowano jako system boost-glide: rakietowy człon napędowy wynosi głowicę szybującą na dużą wysokość i do ekstremalnej prędkości, a następnie głowica manewruje w kierunku celu.
Połączenie prędkości i manewrowości sprawia, że przechwycenie jest skrajnie trudne. Tradycyjne pociski balistyczne są szybkie, ale lecą po przewidywalnych trajektoriach. Konwencjonalne pociski manewrujące potrafią manewrować, ale są znacznie wolniejsze i łatwiejsze do śledzenia. CPS ma wypełnić przestrzeń pomiędzy tymi kategoriami: dotrzeć szybko, zachowując zdolność korekty kursu.
Dla Marynarki oznacza to możliwość wczesnego rażenia kluczowych celów na lądzie lub morzu: węzłów obrony powietrznej, centrów dowodzenia, wyrzutni rakiet czy okrętów wysokiej wartości działających w silnie bronionych strefach.
Ryzyka, reakcje i pytania o eskalację
Z tą zdolnością wiążą się ryzyka. Broń hipersoniczna skraca czas podejmowania decyzji po obu stronach. Dowódca atakowany pociskiem, który może dotrzeć w kilka minut, ma mniejsze pole manewru na weryfikację wskazań sensorów, konsultacje z sojusznikami czy deeskalację.
Istnieją też obawy o błędną interpretację. Szybki pocisk dalekiego zasięgu może zostać uznany przez przeciwnika za system przenoszący głowicę jądrową, nawet jeśli CPS jest ściśle konwencjonalny. To rodzi pytania o eskalację, których amerykańscy planiści są bardzo świadomi i które prawdopodobnie omawiają z sojusznikami oraz rywalami kanałami wojskowo-wojskowymi.
Od strony technicznej są to systemy złożone w budowie i utrzymaniu. Wymagają zaawansowanych materiałów odpornych na wysokie temperatury, precyzyjnych systemów naprowadzania oraz infrastruktury startowej, która zajmuje znaczną przestrzeń na okrętach i okrętach podwodnych.
Jak to zmienia codzienne działania morskie
Jeśli CPS rozprzestrzeni się w flocie zgodnie z planem, amerykańska lotniskowcowa grupa uderzeniowa mogłaby operować z kilkoma jednostkami uzbrojonymi w hipersoniki: niszczycielem typu Zumwalt, dużym okrętem bojowym w stylu pancernika oraz jednym lub kilkoma okrętami typu Virginia czającymi się pod powierzchnią.
W czasie kryzysu w pobliżu spornego wybrzeża te okręty mogłyby odpalić niemal jednoczesne uderzenia z różnych kierunków, zmuszając obronę powietrzną przeciwnika do śledzenia wielu niezwykle szybkich zagrożeń naraz. Dowódcy zyskaliby więcej opcji: wczesne obezwładnienie kluczowych węzłów albo utrzymywanie ich „pod ryzykiem” jako dźwigni w negocjacjach.
Dla marynarzy i oficerów oznacza to nowe ścieżki szkoleniowe, nowe koncepcje kierowania ogniem i ściślej zintegrowane planowanie z Siłami Powietrznymi i Wojskami Lądowymi, które również pracują nad systemami hipersonicznymi. Operacje połączone będą wymagały jasnych zasad: kto wskazuje jakie cele i jak unikać dublowania zadań lub wzajemnych zakłóceń w spornej przestrzeni powietrznej.
Dla osób śledzących kwestie obronne CPS jest mniej „srebrną kulą” w postaci jednego pocisku, a bardziej drogowskazem tego, dokąd zmierza wojna morska: większe, silniej uzbrojone okręty wspierane przez skryte okręty podwodne - wszystko oparte na założeniu, że prędkość i zasięg decydują o tym, kto odda pierwszy wiarygodny strzał.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zostaw komentarz