Przejdź do treści

Ten pojazd opancerzony szkodzi zdrowiu żołnierzy i kosztuje więcej niż 70 Rafale – brytyjski Ajax to finansowa i zdrowotna porażka.

Mężczyzna w stroju wojskowym zakłada słuchawki obok pojazdu opancerzonego z laptopem i urządzeniami pomiarowymi.

Zamiast tego powstał czołg, od którego boli głowa i który ledwie opuszcza tor testowy.

Ajax - zaawansowany technologicznie pojazd opancerzony, mający zrewolucjonizować brytyjskie wojska lądowe - stał się symbolem rosnących kosztów, niedotrzymanych terminów oraz bardzo realnych obaw o zdrowie żołnierzy, którym kazano go testować.

Flagowy program, który wykoleił się po drodze

Gdy brytyjskie Ministerstwo Obrony podpisywało kontrakt na Ajaxa, oferta brzmiała niezwykle kusząco: nowoczesny, gąsienicowy pojazd rozpoznawczy, który zastąpi wysłużone konstrukcje z czasów zimnej wojny; zintegrowany z zaawansowanymi sensorami, naszpikowany elektroniką i uzbrojony w nową armatę 40 mm.

Program miał dostarczyć setki wozów i osiągnąć gotowość operacyjną w 2017 roku. Zamiast tego w latach 2020. stał się przestrogą, co się dzieje, gdy ambitne wymagania zderzają się z przemysłową i biurokratyczną bezwładnością.

Ajax pochłonął dotąd około 6,3 mld euro - więcej niż koszt mniej więcej 70 myśliwców Rafale - a mimo to ani jedna w pełni operacyjna jednostka nie trafiła do służby liniowej.

Dla rządu, który wielokrotnie obiecywał modernizację brytyjskich sił zbrojnych, Ajax stał się niewygodnym pytaniem, które nie chce zniknąć.

Żołnierze zgłaszają niepokojące objawy

Punkt zwrotny nastąpił podczas ćwiczeń szkoleniowych, które miały być rutynowe, na Salisbury Plain. Załogi spędziły w pojazdach Ajax od 10 do 15 godzin, jeżdżąc, manewrując i strzelając zgodnie z planem.

Po powrocie do bazy około trzydziestu żołnierzy zgłosiło uporczywe bóle głowy, nudności oraz niepokojące problemy ze słuchem. Niektórzy opisywali uczucie nieustannego brzęczenia i dudnienia, utrzymujące się długo po opuszczeniu pojazdu.

Dowódcy zareagowali, wstrzymując aktywności związane z Ajaxem na dwa tygodnie. To, co wyglądało na krótką przerwę, szybko ujawniło głębszy, strukturalny problem.

Siedemnastu żołnierzy nadal pozostaje pod specjalistyczną opieką medyczną związaną z narażeniem na hałas i wibracje podczas prób Ajaxa - lata po pojawieniu się pierwszych ostrzeżeń.

Dokumenty wewnętrzne już z 2018 roku wskazywały na niebezpieczne poziomy drgań i nadmierny hałas wewnątrz pojazdu. Mimo to pełne testy wstrzymano dopiero pod koniec 2020 roku, co rodzi trudne pytania o to, jak zarządzano ryzykiem zdrowotnym.

Projekt pogrążony przez awarie techniczne

Ajax miał być rodziną 589 pojazdów w sześciu wariantach - od rozpoznania po dowodzenie i naprawy. Na dziś dostarczono jedynie około 165 sztuk, a wiele z nich ograniczono do prób w wąskim zakresie albo użytkowania stacjonarnego.

Lista usterek jest długa i - jak na program flagowy - kompromitująca. Podzespoły pękają pod obciążeniem. W niektórych scenariuszach testowych tylne koła miały się odłączać. Najbardziej obciążające dla pojazdu bojowego zaprojektowanego do walki w ruchu: główna armata 40 mm miała problem z bezpiecznym użyciem podczas jazdy.

Technologia, która walczy z własną załogą

Wnętrze Ajaxa otacza załogę zaawansowanymi ekranami, systemami łączności i sensorami. W teorii powinno to dać Brytyjczykom istotną przewagę w wykrywaniu i śledzeniu zagrożeń na polu walki.

W praktyce hałas silnika i układu napędowego przenika do zestawów nagłownych łączności, saturując środowisko dźwiękowe i uszkadzając słuch. Technologia, która miała zwiększać świadomość sytuacyjną, zaczęła ją podważać.

Problem drgań sięga głębiej. Raporty sugerują, że wady konstrukcji i jakość wykonania generują ostre oscylacje, które oddziałują nie tylko na organizmy załogi, lecz także na delikatną elektronikę, mającą czynić Ajaxa „inteligentnym”.

Gdy poziomy wibracji zmuszają załogi do ograniczania prędkości i strzelania, podstawowa obietnica szybkiego, silnie uderzającego pojazdu rozpoznawczego po prostu znika.

Pojazd w poszukiwaniu roli

Ajax miał być „oczami i uszami” ciężkich formacji pancernych, działając przed czołgami podstawowymi, takimi jak Challenger 3. Jednocześnie nie przewozi piechoty i nie został zaprojektowany do pełnej samodzielności jak klasyczny bojowy wóz piechoty.

W niektórych konfiguracjach ważąc około 38 ton, tkwi w niewygodnym pośrodku: zbyt ciężki do misji szybkiego przerzutu wymagających lotniczej mobilności, a zarazem zbyt słabo chroniony i zbyt ograniczony, by wprost zastąpić czołg lub transporter piechoty.

Analitycy z Royal United Services Institute już nazwali projekt „programem w kryzysie”, kwestionując, czy brytyjska armia kiedykolwiek dostanie wszechstronne narzędzie pola walki, które jej obiecano.

Drony zmieniają wojnę szybciej, niż Ajax jest w stanie nadążyć

Podczas gdy saga Ajaxa ciągnie się dalej, pola walki - od Ukrainy po Kaukaz - zostały przekształcone przez systemy bezzałogowe. Tanie amunicje krążące, „bombowce” w postaci quadkopterów i dalekosiężne drony rozpoznawcze polują na pojazdy opancerzone z niepokojącą precyzją.

Ajax, zaprojektowany ponad dekadę temu, trafił bez zintegrowanego systemu przeciwdronowego ani zaawansowanej ochrony walki elektronicznej. Doposażenie jest możliwe, ale oznacza dodatkową masę, koszty i kolejną warstwę złożoności dla i tak problematycznej platformy.

Dobrze chroniona wieża niewiele daje, jeśli powolny, głośny pojazd staje się łatwym punktem danych dla wrogich dronów przekazujących współrzędne artylerii i amunicji „kamikaze”.

W kręgach obronnych pojawiały się pomysły, by po rozwiązaniu problemów wysłać Ajaxa na Ukrainę jako poligon doświadczalny. Na razie to spekulacja i politycznie wrażliwy temat, dopóki podstawowe ryzyka mechaniczne i zdrowotne pozostają nierozwiązane.

Wydane miliardy, zaufanie podkopane

Wymiar finansowy jest uderzający. Przy szacowanym koszcie 6,3 mld euro Ajax stał się jednym z najdroższych projektów opancerzonych w Europie. Dla porównania, taka kwota mogłaby sfinansować znaczącą flotę nowoczesnych myśliwców, duże modernizacje istniejących brygad pancernych albo szerokie inwestycje w drony i artylerię.

Tymczasem brytyjska armia stoi przed perspektywą dłuższego utrzymywania starych pojazdów, a budżety są „zamrożone” w platformie, która wciąż nie spełnia podstawowych oczekiwań.

  • Planowana łączna liczba pojazdów Ajax: 589 (sześć wariantów)
  • Dostawy do tej pory (w przybliżeniu): 165, z ograniczeniami
  • Pierwotny termin gotowości operacyjnej: 2017
  • Szacowany obecny koszt: 6,3 mld euro
  • Żołnierze nadal objęci opieką medyczną: 17

Koszt polityczny trudniej policzyć, ale jest równie realny. Ajax dołączył do listy programów obronnych, na które krytycy powołują się, dowodząc, że Wielka Brytania ma problem z przekuwaniem wydatków na obronność w realne zdolności.

Jak do tego doszło?

W dużych porażkach obronnych zwykle nakłada się kilka czynników - i Ajax spełnia wiele z nich.

Po pierwsze: puchnięcie wymagań (specification creep). Gdy ministerstwa próbują „wycisnąć” maksymalną wartość, dodają kolejne zdolności, podsystemy i wymagania „odporności na przyszłość”. Każdy nowy sensor czy łącze komunikacyjne zwiększa złożoność i ryzyko problemów integracyjnych.

Po drugie: struktura przemysłowa. Ajax jest powiązany siecią krajowych i międzynarodowych dostawców, podwykonawców oraz interesów politycznych. Anulowanie lub radykalne przeprojektowanie programu oznaczałoby wysokie kary finansowe, ryzyko dla miejsc pracy i tarcia dyplomatyczne.

Po trzecie: kultura zarządzania ryzykiem. Wczesne sygnały problemów z hałasem i wibracjami nie wywołały natychmiastowego przeglądu „stop‑klatka”. Zamiast tego testy trwały, proponowano poprawki, a żołnierze wciąż wsiadali do pojazdów. Dopiero gdy wzorzec skarg zdrowotnych stał się niepodważalny, ujawniła się pełna skala problemu.

Co hałas i wibracje naprawdę robią z załogą

Obawy zdrowotne wokół Ajaxa nie są drobną niedogodnością. Długotrwała ekspozycja na wysoki hałas może prowadzić do trwałej utraty słuchu, szumów usznych oraz problemów z koncentracją. W warunkach walki, gdzie jasna komunikacja może decydować o życiu lub śmierci, to poważne upośledzenie zdolności.

Wibracje są równie podstępne. Silne drgania całego ciała przez długi czas mogą powodować problemy z kręgosłupem, bóle stawów, zmęczenie oraz zaburzenia równowagi. W pojeździe poruszającym się po trudnym terenie oznacza to wolniejsze reakcje, mniej precyzyjne celowanie i wyższe ryzyko wypadków.

Nawet jeśli poprawki techniczne ograniczą najgorsze „piki”, załogi, które już doświadczyły ciężkich objawów, mogą mieć problem z ponownym zaufaniem do pojazdu - co skomplikuje nabór i utrzymanie kadr w jednostkach pancernych.

Co może się wydarzyć dalej z Ajaxem

Na stole leży kilka scenariuszy - żaden nie jest prosty.

Jedna droga to głęboka modernizacja (retrofit). Oznaczałaby zmiany strukturalne, by rozwiązać problem wibracji, nowe wyciszenie i przeprojektowanie wnętrza, a także ulepszoną walkę elektroniczną i narzędzia przeciwdronowe. To kosztowałoby czas i pieniądze, ale pozwoliłoby uratować część inwestycji.

Druga to ograniczenie roli. Ajax mógłby zostać zredukowany do szkolenia, zadań na tyłach lub misji niszowych, gdzie jego ograniczenia mniej przeszkadzają - a armia szukałaby gdzie indziej rozpoznania pierwszoliniowego. Byłoby to polityczne przyznanie się do porażki, nawet jeśli po cichu zachowałoby część kompetencji przemysłowych.

Opcja „atomowa” to anulowanie programu. Uwolniłoby przyszłe budżety, ale zamieniłoby wydane miliardy w stratę całkowitą i wywołało wstrząs w sektorze zbrojeniowym. Zmusiłoby też Wielką Brytanię do gorączkowego szukania rozwiązań pomostowych - być może zakupu gotowych konstrukcji zagranicznych albo jeszcze silniejszego postawienia na drony i sensory jako kompensację.

Lekcje dla przyszłych programów opancerzonych

Historia Ajaxa pokazuje, jak szybko pole walki potrafi wyprzedzać cykle zakupowe liczone w dekadach. Gdy pojazd projektowany na początku lat 2010. trafia w teren w połowie lat 2020., zagrożenia mogą wyglądać zupełnie inaczej.

Współczesne wojska lądowe coraz częściej łączą klasyczny pancerz z rojami małych dronów, amunicją krążącą i sieciocentryczną artylerią. W takim kontekście elastyczność, łatwość modernizacji i przeżywalność załogi często znaczą więcej niż upychanie kolejnego podsystemu na etapie projektu.

Dla żołnierzy kluczowe pytanie pozostaje brutalnie proste: czy ten pojazd utrzyma nas przy życiu i pozwoli skutecznie walczyć pod ostrzałem, czy uczyni nas wolniejszymi, bardziej chorymi i bardziej widocznymi? Ajax - na razie - nie daje uspokajającej odpowiedzi.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz