Przejdź do treści

Lindsey Vonn: pilot helikoptera zabiera głos | Sport

Ratownik narciarski wyskakuje z helikoptera na ośnieżonym stoku górskim, w tle skaliste szczyty.

41‑letnia amerykańska ikona narciarstwa ewakuowana śmigłowcem z trasy zjazdu w Cortinie d’Ampezzo

41‑letnia amerykańska ikona narciarstwa została ewakuowana śmigłowcem z trasy zjazdu w Cortinie d’Ampezzo, a teraz pilot ratowniczy i załoga opisali - w uderzających szczegółach - jak w pośpiechu próbowali jak najszybciej zabrać ją z góry.

Wypadek, który wstrząsnął Cortiną

Lindsey Vonn przyjechała do Cortiny z już uszkodzonym kolanem i dobrze znaną gotowością do przekraczania granic bólu. Zaledwie kilka dni przed olimpijskim zjazdem zerwała więzadło krzyżowe, a mimo to zdecydowała się wystartować - zdeterminowana, by powalczyć o jeszcze jeden medal na trasie, którą zna niemal jak nikt inny.

Jej przejazd trwał tylko kilka skrętów. Na jednej z pierwszych bramek prawa ręka Vonn zahaczyła o tyczkę. Górna część ciała skręciła się, straciła równowagę i uderzyła w twardą, lodową nawierzchnię przygotowaną do wielkich prędkości, a nie do ludzkiej kruchości.

Sędziowie przy trasie natychmiast dali sygnał. Personel medyczny ruszył sprintem pod górę. Nad nimi wirniki już się kręciły.

Olimpijski sen Vonn zakończył się w kilka sekund, uruchamiając akcję ratunkową ćwiczoną przez lata - ale nigdy bez gwarancji, że przebiegnie aż tak gładko.

Pilot przerywa milczenie

Śmigłowcem sterował Roberto Cit z Belluno, weteran alpejskich misji ratunkowych. W rozmowie z reporterami agencji informacyjnej opisał ten dzień jako „naprawdę wyjątkowy” - z najgorszych powodów - nie z powodu chaosu, lecz dlatego, że tym razem wszystkie zmienne ułożyły się po ich stronie.

W dniu zawodów Cortina zaoferowała czyste niebo i jasne zimowe słońce, co było wyraźnym kontrastem wobec treningów dwa dni wcześniej, utrudnianych przez gęste chmury i porywisty wiatr. Dla pilota ta różnica jest ogromna.

Cit wyjaśnił, że załoga otrzymała wezwanie o wypadku chwilę po upadku Vonn. Maszyna wystartowała z bazy w pobliżu Cortiny i ruszyła prosto na trasę, prowadzona przez współrzędne wcześniej wprowadzone do systemów pokładowych.

Pilot mówił o „optymalnych warunkach i perfekcyjnej współpracy” - od pierwszego alarmu po lądowanie na szpitalnym lądowisku.

Wnętrze śmigłowca ratunkowego

Śmigłowiec, który ewakuował Vonn, nie był prostą maszyną transportową. Skonfigurowano go jako latającą salę ratunkową - z personelem i wyposażeniem do szybkich interwencji w stromym terenie alpejskim.

  • Pilot: odpowiada za nawigację i zawis w trudnym wietrze oraz terenie
  • Operator wyciągarki: kontroluje linę i koordynuje manewry podnoszenia
  • Ratownik techniczny: zabezpiecza poszkodowaną i pomaga na stoku
  • Lekarz i pielęgniarka: stabilizują urazy, monitorują parametry życiowe i ustalają priorytety leczenia

Operator wyciągarki Annalisa Raffin z Pordenone opisała, jak alarm uruchomił całą sekwencję działań. W ciągu kilku minut zespół był w powietrzu, kierując się w stronę mety oraz odcinka trasy, na którym Vonn upadła.

Gdy śmigłowiec dotarł na miejsce, Cit musiał utrzymać maszynę w zawisie, podczas gdy Raffin opuszczała na śnieg 90‑metrową linę ratunkową. Na trasie zjazdu poprowadzonej po odsłoniętym zboczu to jeden z najdelikatniejszych etapów każdej akcji: statek powietrzny musi trzymać się z dala od konstrukcji, przewodów i wirującego śniegu, a jednocześnie załoga pracuje poniżej.

Podniesienie ze stoku na 90‑metrowej linie

Vonn została ustabilizowana na trasie przez ratowników medycznych, którzy następnie pomogli przypiąć ją do noszy kompatybilnych z systemem podnoszenia. Strumień powietrza z wirników wzbił śnieg w powietrze, gdy załoga podczepiła nosze do liny wyciągarki.

Raffin kontrolowała podnoszenie, utrzymując nosze stabilnie, gdy unosiły się na wysokość odpowiadającą długości boiska piłkarskiego w kierunku otwartych bocznych drzwi. Jeden źle oceniony ruch może niebezpiecznie zbliżyć poszkodowaną do płóz lub belki ogonowej śmigłowca.

Ranna Amerykanka została podniesiona ze śniegu na 90‑metrowej linie - operacji wymagającej milimetrowej precyzji koordynacji między pilotem a operatorem wyciągarki.

Po umieszczeniu jej na pokładzie maszyna skierowała się do szpitala Codivilla‑Putti w Cortinie, zaledwie kilka minut lotu od kurortu. Tam lekarze wykonali wstępne badania obrazowe i oceny. Vonn pozostała na miejscu około trzech godzin, podczas gdy specjaliści oceniali uszkodzenia jej i tak już kruchego kolana oraz sprawdzali, czy nie doszło do innych urazów.

Z Cortiny do Treviso: 30 minut lotu

Następnie personel medyczny podjął decyzję o przetransportowaniu Vonn do większego szpitala Ca’ Foncello w Treviso - około pół godziny lotu. Cit ponownie przejął stery w drugiej fazie misji.

Opisał ten przelot jako „idealny, bez żadnych problemów”. To może brzmieć zwyczajnie, ale dla pilota ratowniczego oznacza najlepszy możliwy scenariusz: brak turbulencji mogących wstrząsnąć pacjentką, brak niespodziewanego frontu pogodowego, brak alarmów technicznych.

Na pokładzie zespół medyczny koncentrował się na przygotowaniu Vonn do operacji. W Treviso przeszła zabieg na lewej nodze. Następnie umieszczono ją na oddziale intensywnej terapii - głównie ze względu na prywatność i kontrolowaną obserwację, a nie dlatego, że jej życie było bezpośrednio zagrożone.

Przed szpitalem ustawiono policjantów, aby zapobiec gromadzeniu się tłumów kibiców i kamer przy wejściu.

Legenda startująca z zerwanym więzadłem

Decyzja Vonn o starcie mimo świeżego zerwania więzadła krzyżowego ponownie rozpali debatę - zwłaszcza wśród lekarzy i trenerów. Więzadła krzyżowe, położone głęboko w kolanie, są kluczowe dla stabilności. Narciarze polegają na nich, by amortyzować gwałtowne siły w każdym skręcie i lądowaniu.

Rywalizacja z takim urazem zwiększa ryzyko dalszych uszkodzeń - nie tylko więzadła, ale też chrząstki i kości. Sportowcy elity często przesuwają te granice, równoważąc pokusę ostatniego olimpijskiego startu z przyszłą sprawnością.

W przypadku Vonn ten hazard zakończył się brutalnym potwierdzeniem ryzyka. Zahaczenie bramki prawą ręką było zapalnikiem, ale osłabione kolano dawało znacznie mniejszy margines korekty, gdy tylko straciła równowagę.

Jak działają alpejskie akcje ratunkowe z powietrza

Na duże zawody narciarskie w Europie plany ratownictwa śmigłowcowego powstają z wielomiesięcznym wyprzedzeniem. Organizatorzy, władze lokalne i służby medyczne wyznaczają strefy lądowania, korytarze lotu i trasy ewakuacji do pobliskich ośrodków urazowych.

Taka operacja jak w przypadku Vonn zazwyczaj przebiega następująco:

  • kontrola zawodów zgłasza poważny incydent do centrum koordynacyjnego,
  • śmigłowiec ratunkowy zostaje zadysponowany, a załoga czeka w gotowości w czasie rywalizacji,
  • ratownicy docierają do zawodniczki na nartach lub skuterem śnieżnym, by dokonać pierwszej oceny,
  • śmigłowiec pojawia się nad miejscem zdarzenia; zespół wyciągarki działa, jeśli teren jest zbyt stromy do lądowania,
  • zawodniczka zostaje ustabilizowana, podniesiona na pokład i przetransportowana do wyznaczonego szpitala.

Pogoda bywa najtrudniejszą zmienną. Niska podstawa chmur, porywisty wiatr lub intensywne opady śniegu mogą opóźnić start lub zmusić pilotów do wolniejszej ewakuacji naziemnej. Dlatego Cit podkreślał, jak „optymalne” były warunki w dniu wypadku Vonn. Dobra widoczność i spokojne powietrze skróciły o cenne minuty i tak napięty harmonogram.

Ryzyko i presja dla załóg ratunkowych

Ratowanie kontuzjowanego narciarza na stoku wyścigowym może w telewizji wyglądać rutynowo, ale zagrożenia są realne. Piloci operują blisko górskiego terenu, gdzie prądy zstępujące mogą spychać maszynę w stronę ziemi. Śnieg wzbijany przez wirniki może oślepić zarówno załogę, jak i ratowników na stoku.

Dla operatora wyciągarki presja jest ogromna. Zarządza długością liny, naprowadza pilota sygnałami ręcznymi lub przez radio i pilnuje, by nosze nie zaczęły wirować. Drobne nieporozumienie może wydłużyć podnoszenie i pogorszyć ból lub stan pacjentki.

Załogi wielokrotnie trenują takie misje, często symulując wypadki z udziałem wolontariuszy na stokach treningowych. Ćwiczą różne scenariusze: wielu poszkodowanych, zmianę pogody w trakcie akcji albo awaryjne lądowanie. Dzięki tym treningom skomplikowana akcja może wyglądać na zadziwiająco spokojną, gdy dochodzi do niej w dniu zawodów.

Co wypadek Vonn oznacza dla zjazdu

Głośne wypadki z udziałem legend takich jak Vonn zwykle ponownie rozpalają dyskusje o bezpieczeństwie w narciarskim zjeździe. Organizatorzy mogą przeglądać ustawienie trasy, profil skoków i rozmieszczenie bramek. Niektórzy trenerzy zapytają, czy zawodnikom powinno się pozwalać startować w olimpijskich biegach ze świeżo zerwanymi więzadłami - nawet jeśli lekarze formalnie wyrazili zgodę.

Zjazd z definicji akceptuje pewien poziom ryzyka. Prędkości przekraczają 130 km/h. Trasę wstrzykuje się wodą, by była twardsza i szybsza. Ochraniacze są coraz lepsze, ale żaden kask ani ochraniacz pleców nie ochroni w pełni stawów i więzadeł przed siłami uwalnianymi podczas upadku.

Kibice zobaczą tylko krótki klip: Vonn zahacza bramkę, upada, po czym znika za „ścianą” ratowników i pracowników trasy. Dłuższa historia rozgrywa się w szpitalnych korytarzach oraz we wspomnieniach z kokpitu osób takich jak Cit i Raffin - których praca zaczyna się, gdy transmisja telewizyjna przechodzi do przerwy reklamowej.

Zrozumienie kluczowych pojęć z akcji ratunkowej

Kilka określeń używanych przy alpejskich akcjach lotniczych może brzmieć technicznie. Mają znaczenie, gdy ocenia się, jak złożona była taka operacja:

Termin Znaczenie w tym kontekście
Wyciągarka Mechaniczne urządzenie na śmigłowcu, które opuszcza i podnosi linę do podnoszenia ludzi lub noszy.
Operacja podnoszenia (hoist) Manewr uniesienia pacjenta z ziemi do statku powietrznego przy użyciu wyciągarki i liny.
Intensywna terapia Oddział szpitalny zapewniający stały monitoring; tutaj często także dla prywatności i kontrolowanej obserwacji.
Więzadło krzyżowe Kluczowe więzadło stabilizujące wewnątrz kolana, często uszkadzane w sportach o dużych przeciążeniach, takich jak narciarstwo i piłka nożna.

Dla rekreacyjnych narciarzy i turystów w alpejskich kurortach wypadek Vonn jest też przypomnieniem, jak działają systemy ratunkowe w ruchliwe zimowe dni. Nawet poza olimpijskim światłem reflektorów podobne śmigłowce ratunkowe są w gotowości, by ewakuować rannych urlopowiczów z czerwonych i czarnych tras do szpitali w dolinie. Pogoda, teren i koordynacja ponownie decydują o tym, czy misje są proste, czy ryzykowne.

W przypadku Vonn czyste niebo, świetnie wyszkolona załoga i szybkie decyzje zamieniły przerażający upadek w kontrolowaną ewakuację medyczną. Nadchodzące komunikaty medyczne będą dotyczyć więzadeł, czasu rekonwalescencji i pytań o zakończenie kariery. Dla ludzi, którzy zabrali ją z góry, sukces mierzono prościej: dostarczyli ciężko kontuzjowaną zawodniczkę z trasy wyścigu na salę operacyjną tak szybko i bezpiecznie, jak pozwalały warunki.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz