Podczas gdy uwaga opinii publicznej pozostaje skupiona na Ukrainie i Bliskim Wschodzie, Francja po cichu pokazała, że wciąż potrafi szybko rozrzucić swoje siły zbrojne po całym świecie - łącząc ćwiczenia, misje bojowe i partnerstwa szkoleniowe na pięciu głównych kierunkach w zaledwie siedem dni.
Globalna armia upakowana w jeden tydzień
Między 2 a 9 października 2025 r. francuskie siły zbrojne działały jednocześnie w Europie, na Bliskim Wschodzie, w Afryce, w Indo-Pacyfiku i na Karaibach. Intensywność tego grafiku przypomina mniej rutynę, a bardziej test obciążeniowy dla średniego mocarstwa o globalnych ambicjach.
Francja pokazała, że potrafi skierować około 1 650 żołnierzy do aktywnych operacji za granicą, na pięciu oddzielnych teatrach działań, w ciągu jednego tygodnia.
Misje obejmowały wszystko: od zaawansowanych ćwiczeń powietrznych NATO nad Hiszpanią, przez działania przeciwminowe na Morzu Czarnym, eskorty na Morzu Czerwonym, szkolenie walki w dżungli w Afryce, po patrole bezpieczeństwa morskiego na Karaibach. Każde rozmieszczenie miało własny cel taktyczny, ale razem tworzą przekaz polityczny: Francja zamierza pozostać wiarygodnym, szybko dyslokowalnym graczem wojskowym daleko poza granicami Europy.
Europa: Rafale, okopy i dyskretne wsparcie dla Ukrainy
Elitarna walka powietrzna nad Hiszpanią
W Albacete w Hiszpanii Tactical Leadership Programme (TLP) - elitarna szkoła walki powietrznej NATO - zakończyła kurs Flying Course 25-3. Francja wysłała osiem myśliwców Rafale oraz samolot wczesnego ostrzegania E-3F AWACS, wspierane przez 184 osoby personelu.
Szkolenie jest przeznaczone dla przyszłych dowódców misji. Dwudziestu dwóch francuskich oficerów uzyskało kwalifikacje do planowania i prowadzenia złożonych, wielonarodowych operacji powietrznych z udziałem nawet 50 statków powietrznych. Dla Paryża oznacza to więcej pilotów zdolnych płynnie integrować się z dowolną kampanią powietrzną NATO - od ochrony przestrzeni powietrznej nad Bałtykiem po pakiety uderzeniowe na Bliskim Wschodzie.
Poza samą siłą ognia Francja inwestuje w liderów misji, którzy mogą wpiąć się w działania koalicyjne w każdej chwili.
Estonia i Rumunia: umiejętności lądowe dla konfliktu o wysokiej intensywności
Dalej na wschód, w Estonii, francuska kompania lekkiej piechoty kontynuowała współpracę z Estońską Ligą Obrony. Saperzy obu krajów ćwiczyli prace minersko-wyburzeniowe - mało efektowną, lecz kluczową umiejętność dla działań obronnych na wystawionej wschodniej flance NATO.
W Rumunii francuscy żołnierze byli głęboko w okopach na poligonie Cincu podczas ćwiczenia EAGLE OPPORTUNITY. Odpalano pociski przeciwpancerne, strzelano z armat 25 mm i z szeregu innych systemów uzbrojenia, odtwarzając artyleryjską, pozycyjną walkę, jaką dziś codziennie widać w Ukrainie.
Polska: szkolenie Ukraińców na długą wojnę
Po drugiej stronie granicy w Polsce nacisk był pośredni, ale wyraźny: unijna misja szkoleniowa EUMAM dla Ukrainy. Francuskie zespoły koncentrowały się na NEDEX - neutralizacji, usuwaniu i niszczeniu materiałów wybuchowych. Ukraińskich instruktorów szkolono również w metodyce nauczania, co daje efekt mnożnikowy po ich powrocie do własnych jednostek.
Tego typu wsparcie nie trafia na nagłówki. A jednak po cichu kształtuje zdolność armii ukraińskiej do radzenia sobie z minami, niewybuchami i ładunkami improwizowanymi - kluczowymi elementami obecnej linii frontu.
Od Morza Norweskiego po Morze Czarne: nerwowa morska szachownica
Na morzu francuskie środki przemieszczały się przez trzy kluczowe akweny: Morze Norweskie, podejścia atlantyckie i Morze Czarne.
- Na Morzu Norweskim francuska fregata została uzupełniona w paliwo przez norweski zbiornikowiec HNoMS Maud, co podkreśla więzi logistyczne z kluczowym arktycznym sojusznikiem.
- U wybrzeży Bretanii francuska fregata wykryła 6 października rosyjski okręt podwodny - przypomnienie, że podwodne „polowanie w kotka i myszkę” wróciło do intensywności znanej z zimnej wojny.
- Na Morzu Czarnym francuscy specjaliści od działań przeciwminowych dołączyli do ćwiczenia POSEIDON 25 wraz z 12 innymi państwami.
Ćwiczenia na Morzu Czarnym koncentrowały się na zwalczaniu min, aby utrzymać drożność szlaków morskich dla żeglugi handlowej i wojskowej. Wojna w Ukrainie zaśmieciła te wody zagrożeniami wybuchowymi, czyniąc wyspecjalizowane trałowce i nurków centralnym elementem morskiej strategii NATO.
Bliski Wschód: uderzenia, szkolenie i kruche granice
Loty Rafale nad Irakiem
W Lewancie francuskie Rafale wykonały 14 lotów bojowych w ramach wsparcia operacji Inherent Resolve przeciwko pozostałościom tzw. Państwa Islamskiego. Dwie z tych misji koordynowano bezpośrednio z irackimi kontrolerami naprowadzania, pomagając budować lokalne zdolności dowodzenia i kontroli równolegle z działaniami kinetycznymi.
Na ziemi francusko dowodzona Task Force Lamassu rozpoczęła intensywne szkolenie irackiego batalionu elitarnego. Cel: utrzymywać presję na komórki dżihadystyczne, jednocześnie stopniowo przekazując więcej odpowiedzialności irackim partnerom.
Liban i Morze Czerwone: krucha równowaga
W południowym Libanie francuscy żołnierze z rezerwy dowódcy sił UNIFIL przeprowadzili misję rozpoznawczą w pobliżu Bint Dżubajl we współpracy z Libańskimi Siłami Zbrojnymi. Ich obecność wzdłuż tzw. „Niebieskiej Linii” ma zapobiegać eskalacji lokalnych incydentów w szerszą konfrontację między Izraelem a Hezbollahem.
Dalej na południe, na Morzu Czerwonym, francuskie fregaty w ramach misji ASPIDES eskortowały trzy statki handlowe oraz jeden tankowiec na odcinku między Suezem a Cieśniną Ormuz. W warunkach, gdy pociski i drony okresowo atakują żeglugę na tych wodach, misje eskortowe stały się formą obrony gospodarczej.
Ochrona tankowców i statków towarowych w wąskich gardłach, takich jak Morze Czerwone, jest dziś traktowana niemal tak poważnie jak obrona terytorium państwa.
Afryka: szkolenie, nielegalne rybołówstwo i walka w dżungli
Na kontynencie afrykańskim i na okolicznych wodach Francja łączyła klasyczne role szkoleniowe z bezpieczeństwem morskim.
W Gabonie francuscy instruktorzy w detaszamencie DLIA-G kontynuowali nauczanie użycia dronów, walki w terenie zurbanizowanym oraz ognia moździerzowego. Kadeci z akademii APERN przeszli specjalistyczne szkolenie walki w dżungli - umiejętność przydatną zarówno dla sił państwowych, jak i w operacjach przeciwko sieciom nielegalnego wydobycia złota.
Na morzu, w Zatoce Gwinejskiej, francuski okręt desantowy z pokładem śmigłowcowym przewodził operacji CORYMBE. Jego śmigłowce i statki powietrzne wykonywały wspólne patrole z władzami Ghany i Wybrzeża Kości Słoniowej, wymierzone w nielegalne rybołówstwo i przestępczość morską. Kursanci z lokalnych marynarek wojennych, kształceni w akademii SIREN, brali udział w realnych operacjach, a nie w symulacjach salowych.
Ćwiczenia uzupełniania zaopatrzenia z hiszpańskim okrętem patrolowym ESPS Rayo rozszerzały to podejście kooperacyjne, pomagając europejskim marynarkom współdziałać daleko od własnych akwenów.
Indo-Pacyfik: cichy, ale stanowczy zwrot
Mozambik i logistyka antyterrorystyczna
W Mozambiku francuskie siły w południowej części Oceanu Indyjskiego (FAZSOI) szkoliły lokalne wojska w zakresie obsługi i utrzymania pojazdów w ramach unijnego formatu EUMAM. Utrzymanie może brzmieć przyziemnie, lecz sprawna logistyka jest rozstrzygająca dla każdej armii walczącej z grupami rebelianckimi na rozległych i odległych obszarach.
Filipiny i Polinezja: szkolenie w poprzek Pacyfiku
Dalej na wschód Francja dołączyła do USA i Filipin w ćwiczeniu SAMA-SAMA 25, skoncentrowanym na dozorze morskim i zwalczaniu min. Francuski Falcon 50 przyleciał z Polinezji, co podkreśla ambicję Paryża, by łączyć swoje terytoria na Pacyfiku z regionalnymi wysiłkami na rzecz bezpieczeństwa.
W Papeete kurs „Visit, Board, Search and Seizure” (VBSS) zgromadził personel z Fidżi, Tonga i Francji. Zespoły VBSS to ci, którzy wspinają się po drabinach na podejrzane jednostki, przeszukując je pod kątem broni, narkotyków lub handlu ludźmi. Szkolenie łączy umiejętności egzekwowania prawa z wojskową dyscypliną.
Karaiby: suwerenność dzięki kutrowi patrolowemu i kursowi komandosów
Na francuskich Antylach aktywność była mniejsza w skali, ale miała wymiar symboliczny. Na Martynice żołnierze z Dominikany uczestniczyli w kursie wprowadzającym do działań komandoskich w warunkach tropikalnych, budując regionalne zaufanie i doświadczenie w trudnym terenie.
Tymczasem okręt wsparcia BSAOM patrolował wody wokół Saint Martin, egzekwując francuską suwerenność morską i monitorując przemyt oraz nielegalny handel. Te patrole rzadko przyciągają uwagę, lecz to one wyznaczają, gdzie na morzu realnie obowiązuje prawo francuskie, a w konsekwencji także prawo UE.
Jak wygląda tygodniowe rozmieszczenie sił
| Obszar geograficzny | Szacunkowa liczba personelu | Główne zadania |
|---|---|---|
| Europa (Hiszpania, Estonia, Rumunia, Polska) | ~500 | Ćwiczenia lotnicze NATO, szkolenie wojsk lądowych, wsparcie EUMAM dla Ukrainy |
| Bliski Wschód (Irak, Liban, Morze Czerwone) | ~400 | Naloty, szkolenie irackich jednostek elitarnych, zadania ONZ, eskorty na Morzu Czerwonym |
| Afryka (Gabon, Zatoka Gwinejska) | ~350 | Szkolenie taktyczne, walka w dżungli, patrole przeciw nielegalnym połowom |
| Indo-Pacyfik (Mozambik, Filipiny, Polinezja) | ~300 | Szkolenie logistyczne, ćwiczenie SAMA-SAMA, instruktaż VBSS |
| Karaiby (Martynika, Saint Martin) | ~100 | Szkolenie komandosów, patrole suwerenności |
| Razem | ~1 650 | Rozmieszczenie za granicą na pięciu głównych kierunkach w jeden tydzień |
Co „operacyjność” naprawdę znaczy dla średniego mocarstwa
Nazywanie armii „operacyjną” często brzmi nieprecyzyjnie. W tym przypadku odzwierciedla to mieszankę czynników: zdolność do szybkiego planowania, przerzutu ludzi i sprzętu na duże odległości, integracji z sojusznikami oraz podtrzymania aktywności bez poważnych załamań.
Francja nie dorównuje USA skalą, ale oferuje coś innego: zwartą siłę przyzwyczajoną do misji ekspedycyjnych - z lotnictwem bojowym, siłami specjalnymi, zespołami morskimi i instruktorami, których można w ciągu dni przetasować między teatrami działań.
Prawdziwym testem nie jest pojedyncza operacja, lecz zdolność do prowadzenia kilku naraz - o różnych poziomach intensywności - w tym samym czasie.
Są kompromisy. Rozciągnięcie sił na pięć regionów grozi zmęczeniem, presją na utrzymanie sprzętu i mniejszym marginesem na niespodziewane kryzysy. Zarazem daje francuskim jednostkom rzadką szerokość doświadczeń: ta sama marynarka, która eskortuje tankowce na Morzu Czerwonym, może później tropić okręty podwodne u wybrzeży Bretanii albo przechwytywać przemytników narkotyków na Karaibach.
Scenariusze, ryzyka i co dalej
Planiści obronni w Paryżu rutynowo modelują trudniejsze scenariusze niż ten tygodniowy wycinek. Jeden typowy wariant: kryzys w Indo-Pacyfiku wymagający grupy lotniskowcowej, podczas gdy atak terrorystyczny w Sahelu wymusza szybką operację lądową, a NATO wzywa do wzmocnionej ochrony przestrzeni powietrznej w pobliżu Rosji. Pytanie brzmi wtedy, który teatr działań dostaje priorytet i którzy partnerzy mogą wypełnić luki.
Ryzyka wykraczają poza samo przeciążenie. Przeciwnicy uważnie obserwują te rozmieszczenia. Przewidywalny wzorzec rotacji może stać się słabością. Cyberataki na sieci logistyczne lub infrastrukturę portową mogłyby spowolnić mobilność, która dziś definiuje francuską siłę.
Są jednak także korzyści. Częste ćwiczenia wspólne z Norwegią, Hiszpanią, Ghaną, Filipinami czy Fidżi zacieśniają sieci, które pewnego dnia mogą okazać się decydujące. Filipiński oficer szkolony dziś z działań przeciwminowych z francuską załogą jutro może koordynować z nimi współpracę pod ogniem.
Na razie październikowy obraz pokazuje jedno jasno: Francja wciąż potrafi zachowywać się jak globalny aktor wojskowy - zdolny postawić swoją flagę i swoje siły na pięciu różnych teatrach operacyjnych w czasie, jaki większość ludzi przeznacza na jeden tydzień pracy.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zostaw komentarz