Przejdź do treści

Chiny posadziły tyle drzew na pustyni Taklamakan, że teraz pochłania ona CO2.

Mężczyzna sadzi drzewo na pustyni, wokół sprzęt pomiarowy. W tle rząd drzew rosnących na piasku.

Taklamakan w północno-zachodnich Chinach, przez długi czas postrzegany jako bezlitosne, martwe morze piasku, znalazł się dziś w centrum ogromnego eksperymentu klimatycznego. Wieloletnia kampania sadzenia drzew wprowadziła zieleń do krajobrazu niegdyś uznawanego za stracony, a nowe badania sugerują, że ten gigantyczny, stworzony przez człowieka las pochłania obecnie z atmosfery więcej dwutlenku węgla, niż go emituje.

Od „biologicznej pustki” do gąbki węglowej

Pustynia Taklamakan, w chińskim regionie Sinciang, zajmuje około 337 000 kilometrów kwadratowych - ponad połowę powierzchni Francji. Otoczona wysokimi pasmami górskimi, które blokują dopływ wilgotnego powietrza, jest jedną z najbardziej suchych pustyń na Ziemi.

Nawet w tzw. porze deszczowej, od lipca do września, miesięczne opady ledwo dochodzą do 16 milimetrów. Przez znaczną część XX wieku naukowcy opisywali ten obszar jako „biologiczną pustkę”, niemal całkowicie wrogą życiu roślinnemu.

Ten obraz zaczyna się zmieniać. Zgodnie z badaniem opublikowanym w styczniu w czasopiśmie PNAS, obrzeża Taklamakanu przeszły od bycia źródłem emisji węgla do roli jego pochłaniacza. Mówiąc prościej: tamtejszy ekosystem absorbuje dziś więcej CO₂, niż go uwalnia.

Nowe dane satelitarne i naziemne wskazują, że pas roślinności Taklamakanu zachowuje się w porze wilgotnej jak pochłaniacz netto węgla.

Główny autor, Yuk L. Yung z Jet Propulsion Laboratory NASA i Caltech, podkreśla, że wyniki pokazują, iż celowa ingerencja człowieka może wzmocnić magazynowanie węgla na obszarach suchych - co wielu badaczy klimatu jeszcze niedawno uznawało za mało realistyczne.

Wielki zielony mur okalający pustynię

Zmiana ta jest efektem jednego z najbardziej ambitnych projektów inżynierii ekologicznej na świecie: chińskiego „Wielkiego Zielonego Muru”.

Program uruchomiono w 1978 roku, aby spowolnić rozprzestrzenianie się Taklamakanu i sąsiedniej pustyni Gobi poprzez sadzenie ogromnych pasów drzew i krzewów na ich obrzeżach. Celem było nie tylko zatrzymywanie piasku, lecz także ochrona pól uprawnych, miast i infrastruktury przed nieustannymi burzami pyłowymi.

Sześćdziesiąt sześć miliardów drzew i 3 000 km pierścienia

Chińskie władze podają, że od początku projektu posadzono w północnych Chinach ponad 66 miliardów drzew. Wiele z nich umieszczono wzdłuż krawędzi Taklamakanu, tworząc łuk pasów ochronnych mających „spiąć” wydmy i unieruchomić piasek.

  • Początek projektu: 1978
  • Raportowana liczba drzew posadzonych w kraju: 66+ mld
  • Pierścień roślinności wokół Taklamakanu: ok. 3 000 km, domknięty w 2024 r.
  • Krajowy udział lasów: z ok. 10% do ponad 25%

Gatunki wybierano ze względu na odporność, a nie walory estetyczne: wytrzymałe topole, odporne na zasolenie saksauly oraz niskie krzewy, które potrafią trzymać się piaszczystych gleb przy minimalnej ilości wody. Wiele z nich ma głębokie korzenie stabilizujące wydmy i sięgające do wód gruntowych.

W 2024 roku Pekin ogłosił, że roślinny pierścień wokół Taklamakanu został w praktyce domknięty. Z kosmosu zdjęcia satelitarne pokazują dziś wyraźny pas zieleni biegnący wzdłuż tego, co wcześniej było ruchomym piaskiem.

Jak naukowcy zmierzyli nową rolę pustyni

Zespół badawczy połączył kilka źródeł danych, aby sprawdzić, czy ta zieleń faktycznie zmienia bilans węglowy pustyni.

Wykorzystano obrazy satelitarne do śledzenia pokrywy roślinnej w okresie 25 lat, koncentrując się na oznakach fotosyntezy - procesu, w którym rośliny zamieniają światło, wodę i CO₂ w cukry. Uwzględniono też pomiary naziemne ze stacji meteorologicznych i ekologicznych rozmieszczonych wokół obrzeży pustyni.

Na przestrzeni ćwierćwiecza pas roślinności Taklamakanu wykazał zarówno większą gęstość zieleni, jak i mierzalny spadek stężeń CO₂ w porze wilgotnej.

Badanie podaje, że w miesiącach letnich średnie poziomy CO₂ w pobliżu tego zielonego pasa spadły z około 416 części na milion do około 413 części na milion. Brzmi to nieznacznie, ale w nauce o klimacie sezonowy spadek o trzy ppm na tak rozległym obszarze ma znaczenie.

Jednocześnie wskaźniki roślinności - liczbowe miary „zieloności” wyliczane z danych satelitarnych - rosły systematycznie. Dane wskazują na intensywniejszy wzrost roślin, więcej fotosyntezy, a więc i więcej węgla „zablokowanego” w biomasie oraz glebach.

Lokalna pętla sprzężenia zwrotnego klimatu

Wraz z rozprzestrzenianiem się roślinności zaczął zmieniać się także klimat wokół pustyni. Badanie wykazało, że letnie opady w strefach zazielenionych mniej więcej się podwoiły w porównaniu z poziomami sprzed kilku dekad.

Drzewa i krzewy uwalniają parę wodną przez liście, zwiększając wilgotność powietrza. Dodatkowa wilgoć może sprzyjać powstawaniu chmur, a w niektórych przypadkach także zwiększać opady. Większe opady z kolei wspierają dalszy wzrost roślin, tworząc pętlę sprzężenia zwrotnego:

  • Więcej roślin → większe parowanie i transpiracja
  • Więcej wilgoci w atmosferze → większa szansa na letni deszcz
  • Więcej deszczu → lepsze warunki przetrwania i ekspansji roślin

To sprzężenie nie zmienia pustyni w las deszczowy, ale może złagodzić surowość obrzeży, tworząc enklawy półsuchego zadrzewienia i zarośli, które magazynują węgiel i ograniczają pylenie.

Czy drzewa naprawdę mogą okiełznać burze piaskowe?

Dla społeczności północnych Chin Wielki Zielony Mur od początku oznaczał więcej niż tylko węgiel. Duże miasta, zwłaszcza Pekin, od dawna doświadczają burz piaskowych nadciągających z zachodu.

Gdy pustynie rozszerzały się pod wpływem nadmiernego wypasu, irygacji, urbanizacji i zmian klimatu, burze stawały się silniejsze i częstsze. Zasypywały uprawy, paraliżowały transport, a zdrowie publiczne cierpiało, gdy powietrze wypełniał drobny pył.

Urzędnicy liczyli, że gęste szeregi drzew stworzą fizyczną barierę, spowalniając wiatr i wyłapując piasek. Nowe badanie sugeruje, że pas działa dziś także jako pochłaniacz węgla, jednak część naukowców kwestionuje, na ile te nasadzenia rzeczywiście ograniczyły burze pyłowe w skali regionalnej.

Nowa linia drzew Taklamakanu pochłania CO₂, jednak jej pełny wpływ na burze pyłowe i regionalną jakość powietrza pozostaje przedmiotem sporu wśród badaczy.

Trendy w burzach piaskowych trudno mierzyć. Wzorce wiatru, zmiany opadów i użytkowanie gruntów daleko poza strefami nasadzeń także odgrywają rolę. Niektóre niezależne zespoły twierdzą, że za znaczną część zmienności w ostatnich dekadach odpowiada meteorologia, a nie wyłącznie sadzenie drzew.

Koszty, ryzyka i niezamierzone skutki

Zazielenianie obrzeży pustyni nie jest darmowym rozwiązaniem klimatycznym. Projekt wokół Taklamakanu wiąże się z poważnymi kompromisami, które chińscy naukowcy i urzędnicy coraz otwarciej dyskutują.

Stres wodny w i tak suchym kraju

Każde drzewo potrzebuje wody. Na obszarze, gdzie opady są znikome, a lodowce zasilające rzeki kurczą się wskutek globalnego ocieplenia, rodzi to napięcia.

Wiele sztucznych zalesień opiera się na nawadnianiu wodami gruntowymi lub wodą z rzek, które zaopatrują także rolnictwo i miasta. Gdy korzenie zużywają wilgoć, poziom wód gruntowych może się obniżać. Część hydrologów ostrzega, że intensywne nasadzenia mogą stopniowo drenować warstwy wodonośne i w długim okresie pozostawić mniej wody dla lokalnych społeczności.

Pojawiają się też pytania o przeżywalność. Kampanie na wielką skalę często skupiają się na liczbie sadzonek trafiających do ziemi, a nie na tym, ile z nich żyje po 10 czy 20 latach. Doniesienia z części północnych Chin wskazują, że źle dobrane gatunki masowo zamierały, pozostawiając mozaikowe lub monokulturowe drzewostany o ograniczonej wartości ekologicznej.

Obawy o bioróżnorodność i monokultury

Wielki Zielony Mur często preferował szybko rosnące nasadzenia jednego gatunku. Mogą one szybko stabilizować glebę, lecz zwykle wspierają mniej owadów, ptaków i ssaków niż naturalne, mieszane lasy lub rodzime murawy.

Ekologowie ostrzegają, że gęste, jednorodne plantacje mogą być bardziej podatne na szkodniki, choroby i suszę. Jeśli jeden gatunek nie poradzi sobie w przyszłych warunkach klimatycznych, duże obszary mogą zamierać jednocześnie, uwalniając część zmagazynowanego węgla z powrotem do atmosfery.

Zazielenianie pustyń drzewami działa najlepiej, gdy gatunki są zróżnicowane, odporne na suszę i starannie dopasowane do lokalnych realiów wodnych.

Co to oznacza dla innych regionów suchych

Pomimo zastrzeżeń eksperyment Taklamakanu ma silny wydźwięk symboliczny. Pokazuje, że nawet surowe obszary suche mogą - przy odpowiednich warunkach - działać jak pochłaniacze węgla.

Rządy od Afryki Północnej po Bliski Wschód już obserwują chiński program. Kilka z nich realizuje własne „zielone pasy” stabilizujące wydmy, takie jak inicjatywa Unii Afrykańskiej Wielkiego Zielonego Muru ciągnąca się przez Sahel od Senegalu po Dżibuti.

Chiński przypadek sugeruje jednak, że sukces zależy od czegoś więcej niż posadzenia ogromnej liczby drzew. Staranny dobór gatunków, realistyczne zarządzanie wodą i długoterminowy monitoring są równie ważne jak liczby w nagłówkach.

Kluczowe pojęcia stojące za transformacją Taklamakanu

Dla czytelników mniej obeznanych z żargonem klimatycznym kilka terminów pomaga zrozumieć, co wydarzyło się wokół Taklamakanu.

Termin Znaczenie w tym kontekście
Pochłaniacz węgla (carbon sink) Obszar, który absorbuje więcej CO₂, niż uwalnia, magazynując go w roślinach i glebach.
Pustynnienie (desertification) Degradacja gruntów na obszarach suchych, często napędzana nadmiernym użytkowaniem, wylesianiem i zmianą klimatu.
Fotosynteza (photosynthesis) Proces, w którym rośliny zamieniają CO₂, wodę i światło słoneczne w biomasę, obniżając poziom CO₂ w powietrzu.
Zalesianie (afforestation) Tworzenie lasu na terenach, które w niedawnej historii nie były zalesione, np. na obrzeżach pustyń.

W ujęciu polityk publicznych projekt Taklamakanu leży na styku łagodzenia zmian klimatu, zapobiegania katastrofom i rozwoju obszarów wiejskich. Zmniejsza część ryzyk, takich jak erozja gleby, jednocześnie potencjalnie zwiększając inne, jak długoterminowy deficyt wody.

Co dalej z wielkim zielonym pasem Chin

Chiny stoją dziś przed drugim etapem pracy: sprawić, by te nowe lasy przetrwały. To prawdopodobnie oznacza odejście od celów polegających wyłącznie na liczeniu drzew na rzecz bardziej zniuansowanych założeń, takich jak nasadzenia oszczędzające wodę, mieszane gatunki oraz odtwarzanie rodzimej roślinności stepowej obok drzew.

Modele klimatyczne sugerują, że zmiany roślinności na wielką skalę mogą wpływać na temperaturę i opady daleko poza własnymi granicami. W miarę dojrzewania roślinności Taklamakanu badacze będą śledzić nie tylko poziomy CO₂, lecz także transport pyłu do miast, przepływy w rzekach oraz dobrostan lokalnych społeczności żyjących na skraju pustyni.

Ten eksperyment pokazuje, że pustynie nie są na mapie przestrzeniami niezmiennymi i martwymi. Przy wystarczającej ilości czasu, pieniędzy i troski mogą magazynować węgiel i wspierać nowe ekosystemy - ale o tym, jak daleko mogą zajść takie projekty, zdecyduje równowaga między zieloną ambicją a ograniczeniami zasobów wody.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz