Te „sygnały” okazały się dronami – część była wabikami, część uzbrojona – i zmusiły Warszawę do przemyślenia, jak planuje bronić swojego nieba w epoce, w której tanie bezzałogowce mogą przekraczać granice całymi rojami.
Od wtargnięcia dronów do nowej doktryny obrony
W nocy z 9 na 10 września co najmniej dziewiętnaście dronów rosyjskiej konstrukcji, w tym wabiki typu Geran oraz modele Shahed przenoszące ładunki wybuchowe, naruszyło polską przestrzeń powietrzną. Poderwano holenderskie myśliwce F-35A i polskie F-16, wspierane przez włoski samolot wczesnego ostrzegania oraz tankowiec NATO A330 MRTT.
Incydent wywołał w Warszawie i Brukseli kluczowe pytanie: czy drony zostały celowo wysłane nad Polskę, czy też zepchnięte z kursu przez ukraińskie zakłócanie elektroniczne? Odpowiedź wciąż pozostaje niejasna.
Jasne jest natomiast, że Warszawa potraktowała zdarzenie na tyle poważnie, by uruchomić Artykuł 4 Traktatu Północnoatlantyckiego, wnioskując o konsultacje NATO w sprawie postrzeganego zagrożenia. Sojusz odpowiedział, uruchamiając „Eastern Sentinel” – wzmocnioną postawę obrony powietrznej dla Polski i wschodniej flanki NATO.
Dla polskich dowódców tamta wrześniowa noc obnażyła luki w systemie obrony zbudowanym wokół drogich myśliwców i statycznych, naziemnych baterii rakietowych.
„Mur” antydronowy za 2 mld euro – z ograniczeniami
W kolejnych tygodniach polskie ministerstwo obrony działało szybko. Wiceminister obrony Cezary Tomczyk powiedział brytyjskiej gazecie, że Warszawa zainwestuje 2 mld euro w tzw. „mur antydronowy” wzdłuż wschodnich granic.
Planowany, warstwowy system ma obejmować:
- ciężkie karabiny maszynowe do obrony bezpośredniej
- działa przeciwlotnicze przeciwko celom nisko lecącym i wolnym
- pociski krótkiego i średniego zasięgu do ochrony kluczowych zasobów
- systemy walki elektronicznej do zakłócania lub dezorientowania dronów
Celem jest osiągnięcie pełnej gotowości sieci w ciągu dwóch lat. Miałaby ona bronić miast, infrastruktury krytycznej i kluczowych obiektów wojskowych.
Jednak dowódcy polskich sił powietrznych już ostrzegają, że taki mur nie wystarczy. Ataki saturacyjne – z użyciem dziesiątek lub setek dronów naraz – mogą przeciążyć stałe systemy obrony i bardzo szybko wyczerpać zapasy pocisków.
Polskie siły powietrzne: „Zbyt mocno skupiliśmy się na systemach naziemnych”
W wywiadzie dla branżowego serwisu Defence24 gen. Ireneusz Nowak, szef sztabu polskich sił powietrznych, opisał zmianę myślenia wywołaną wrześniowym incydentem.
„Atak miał charakter strefowy. Tylko lotnictwo bojowe może zapewnić przed tym ochronę” – argumentował, podważając dominację systemów naziemnych w polskich planach.
Systemy naziemne – mówił – są konieczne, ale z natury przypisane do konkretnych miejsc. Chronią to, co znajduje się w ich otoczeniu. Drony lecące nad dużymi obszarami, zmierzające ku wielu potencjalnym celom, wymagają mobilnych, powietrznych „łowców”, którzy mogą patrolować szerokie strefy, szybko reagować i dynamicznie zmieniać zadania.
Koszt kontra koszt: pociski przeciw tanim dronom nie mają sensu
Kolejną kwestią jest czysta ekonomia. Drony typu Shahed są relatywnie tanie. Odpalanie w ich stronę zaawansowanych pocisków powietrze–powietrze wartych setki tysięcy euro jest finansowo nie do utrzymania w długotrwałej kampanii.
Gen. Nowak ujął problem dosadnie: masowe, niskokosztowe zagrożenia powinno się zwalczać niskokosztowymi narzędziami; zagrożenia zaawansowane – systemami nowoczesnymi i drogimi. Mieszanie tych dwóch podejść prowadzi do szybkiego wyczerpywania budżetów i zapasów.
Dla Polski oznacza to uzbrojenie F-16 oraz nowo pozyskanych lekkich myśliwców FA-50 w tańszą precyzyjną amunicję, odpowiednią do zestrzeliwania dronów. Wybranym rozwiązaniem jest APKWS (Advanced Precision Kill Weapon System) – zestaw naprowadzania laserowego dla rakiet, szeroko używany przez siły USA.
Siły powietrzne chcą dostaw APKWS „w ciągu miesięcy”, a nie lat, i liczą, że da się skrócić zwykle długotrwałą procedurę amerykańskiej sprzedaży w ramach Foreign Military Sales.
Dlaczego Warszawa przygląda się A-29 Super Tucano
Poza modyfikowaniem myśliwców polskie siły powietrzne poważnie rozważają dedykowane, turbośmigłowe lekkie samoloty szturmowe do misji antydronowych. Gen. Nowak potwierdził, że jedna platforma znajduje się na szczycie listy: Embraer A-29 Super Tucano.
„Z pewnością przetestujemy Super Tucano i przyjrzymy mu się bliżej na początku 2026 roku” – powiedział, podkreślając potrzebę kreatywności i szybkiej adaptacji.
A-29, używany już w kilku siłach powietrznych na świecie, oferuje zestaw cech odpowiadających nowym wymaganiom Polski:
| Cecha | Znaczenie dla obrony antydronowej |
|---|---|
| Niższy koszt zakupu i eksploatacji | Pozwala utrzymywać więcej samolotów w powietrzu podczas dłuższych patroli |
| Maks. prędkość ok. 600 km/h | Wystarczająca do przechwytywania wolnych dronów w stylu Shahed |
| Silnik turbośmigłowy | Długi czas lotu i dobra ekonomia paliwowa |
| Elastyczne węzły uzbrojenia | Możliwość przenoszenia rakiet kierowanych, zasobników z działkiem, sensorów |
| Zastosowanie w szkoleniu pilotów | Podwójna rola rozkłada koszty na różne zadania |
Embraer już wchodzi w tę niszę. W listopadzie firma zaprezentowała koncepcję SANT (Super Tucano Anti‑Drone Tactics). Chodzi o przekształcenie A-29 w wyspecjalizowanego „łowcę” dronów poprzez dodanie:
- bezpiecznych łączy danych do przekazywania współrzędnych celów w czasie rzeczywistym
- głowicy elektrooptycznej/podczerwonej do śledzenia i laserowego podświetlania
- rakiet kierowanych, takich jak APKWS
- stałych karabinów maszynowych kal. 12,7 mm (.50) do walki na bliskim dystansie
Dla Polski taki samolot mógłby krążyć nad regionami przygranicznymi, otrzymywać wskazania z naziemnych radarów i sensorów NATO oraz eliminować drony, zanim zbliżą się do obszarów krytycznych.
Lekcje z improwizowanej ukraińskiej floty antydronowej
Polskie myślenie jest silnie kształtowane przez doświadczenia bojowe tuż za granicą. Ukraina, mierząc się niemal co noc z falami dronów Shahed, została zmuszona do improwizacji.
Ukraińskie siły przystosowały samoloty rolnicze, takie jak Zlin Z‑137 Agro Turbo, do roli doraźnych platform antydronowych. We wcześniejszych fazach wojny używano do podobnych zadań także samolotów szkolnych Jak‑52. Siły rosyjskie podejmowały porównywalne kroki po swojej stronie linii frontu.
Te maszyny są tanie, proste i mogą pozostawać w powietrzu godzinami przy relatywnie niskich prędkościach – idealnych do śledzenia i zwalczania wolno poruszających się dronów. Brakuje im przeżywalności i zaawansowania nowoczesnych myśliwców, ale w „permisywnym” środowisku powietrznym, gdzie nie ma wrogich myśliwców ani zaawansowanych pocisków, mają sens finansowy i taktyczny.
Podobne pomysły pojawiały się we Francji. Raport przedstawiony przez posłów Thomasa Gassillouda i Damiena Girarda postulował zakup samolotów Air Tractor AT‑802 (oznaczanych w służbie USA jako OA‑1K Sky Warden) do dozoru przestrzeni powietrznej i lekkich uderzeń w środowisku o niskim poziomie zagrożenia.
Adaptacja istniejących samolotów i śmigłowców
Polska nie opiera wszystkich nadziei na nowym typie turbośmigłowym. Gen. Nowak zasugerował, że inne platformy można przystosować do działań antydronowych, w tym produkowany w kraju lekki samolot transportowy M‑28 oraz wybrane śmigłowce.
Mogłyby one przenosić zasobniki z sensorami, broń strzelecką montowaną w drzwiach lub rakiety kierowane i działać jako elastyczne, tańsze środki patrolowe wzdłuż granicy lub wokół kluczowych instalacji. Chodzi o to, by w razie potrzeby każdą odpowiednią platformę zamienić w potencjalnego „łowcę” dronów.
„W obliczu poważnego zagrożenia należy brać pod uwagę wszystkie dostępne zasoby” – powiedział Nowak, sygnalizując podejście obejmujące całą flotę.
Jak mogłaby wyglądać misja antydronowa A-29
Podczas typowej nocy w przyszłości eskadra A‑29 bazująca we wschodniej Polsce mogłaby utrzymywać rotacyjny patrol nad wyznaczonymi sektorami. Naziemne radary lub samoloty NATO AWACS wykrywają grupę nadlatujących dronów. Przybliżone trasy ich lotu są przekazywane łączem danych do najbliższej pary Super Tucano.
Turbośmigłowce, już krążące na średniej wysokości, korygują kurs i schodzą niżej. Ich głowica podczerwona wyłapuje sygnatury cieplne na tle nocnego nieba. Po podświetleniu laserowym w kierunku każdego celu odpalana jest rakieta APKWS z relatywnie krótkiego dystansu. Drony, które się przedrą, można zwalczać karabinami kal. 12,7 mm (.50).
Schemat ten można powtarzać przez wiele godzin za ułamek kosztu wysyłania F‑16 uzbrojonych w drogie pociski, rezerwując te myśliwce na bardziej wymagające zagrożenia, takie jak pociski manewrujące czy wrogie statki powietrzne.
Kluczowe pojęcia i ryzyka stojące za strategią
Kilka terminów kształtuje tę debatę:
- Permisywna przestrzeń powietrzna: niebo, w którym przeciwnik ma niewielkie lub zerowe możliwości zestrzeliwania statków powietrznych. Lekkie turbośmigłowce mają sens tylko w takich warunkach.
- Atak saturacyjny: taktyka polegająca na wysłaniu tak wielu dronów lub pocisków, że obrońcy nie są w stanie wszystkich wykryć, śledzić lub zestrzelić na czas.
- Wskaźnik wymiany kosztów (cost exchange ratio): relacja między kosztem ataku (dla napastnika) a kosztem jego powstrzymania (dla obrońcy).
Istnieją ryzyka. Lekkie turbośmigłowce są podatne na straty, jeśli Rosja eskaluje i przesunie bardziej zaawansowane systemy obrony powietrznej bliżej granic NATO. Oparcie się na nich wymaga doskonałego rozpoznania tego, czym dysponuje przeciwnik i gdzie to rozmieścił.
Jest też wyzwanie szkoleniowe i koordynacyjne. Piloci przyzwyczajeni do klasycznego dozoru przestrzeni powietrznej będą potrzebowali nowych taktyk dopasowanych do celów wolnych, nisko lecących i licznych. Kontrolerzy naziemni będą musieli ustalać priorytety – które drony przechwycić najpierw, gdy w powietrzu są ich dziesiątki naraz.
Mimo to dla Polski i jej sojuszników połączenie naziemnego „muru antydronowego”, uzbrojonych myśliwców, przystosowanych samolotów transportowych oraz dedykowanego lekkiego samolotu szturmowego, takiego jak A‑29 Super Tucano, daje bardziej zrównoważoną odpowiedź na zagrożenie, które z miesiąca na miesiąc staje się tańsze, liczniejsze i trudniejsze do ignorowania.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zostaw komentarz