Podczas gdy rosyjscy urzędnicy okrzykują Su-57 przełomowym rywalem amerykańskiego F-35, to, co faktycznie wyjechało z fabryk w 2025 roku, opowiada inną historię. Przy zaledwie dwóch nowych płatowcach Su-57 zauważonych w terenie oraz licznych Su-34 i Su-35S czwartej generacji opuszczających zakłady, nad deklaracjami Moskwy o wystawieniu dziesiątek myśliwców stealth w kraju i sprzedaży ich za granicę zawisają poważne znaki zapytania.
Rosyjska produkcja w 2025 r.: szum wokół stealth, sprzęt starszych generacji
Widoczny obraz produkcji w 2025 roku pokazał wyraźną nierównowagę. Rosyjski przemysł dostarczył około 30 nowych samolotów bojowych - głównie ulepszone konstrukcje czwartej generacji, a nie projekty stealth.
- Według doniesień przekazano 14 samolotów uderzeniowych Su-34
- Zaobserwowano 12 wielozadaniowych myśliwców Su-35S w nowych partiach
- Jedynie 2 nowe Su-57 zostały jednoznacznie zidentyfikowane
Taki układ sugeruje, że Rosja stawia na sprawdzone płatowce, aby uzupełniać straty bojowe i utrzymać presję na Ukrainie, pozostawiając ograniczone moce na przyspieszenie linii Su-57. Myśliwiec stealth może być promowany jako technologiczny okręt flagowy, lecz na razie nie stanowi kręgosłupa rosyjskiego lotnictwa bojowego.
Kontrast między głośnymi obietnicami dotyczącymi Su-57 a cichymi dostawami Su-57 grozi podważeniem wiarygodności Moskwy w oczach potencjalnych nabywców.
Dlaczego tylko dwa Su-57 w kluczowym roku?
Dwa płatowce w ciągu roku to liczba znikoma jak na program, który - według rosyjskich deklaracji - ma dostarczyć około 76 Su-57 dla własnych sił powietrznych do 2027 r. Skok od „kroplówki” do dziesiątek w dwa lata wymagałby gwałtownego zwiększenia produkcji, rozbudowy łańcuchów dostaw i pozyskania wyszkolonego personelu.
Najpewniej działa naraz kilka ograniczeń:
- Ograniczenia przemysłowe: produkcja stealth wymaga ściślejszych tolerancji, zaawansowanych kompozytów i bardziej złożonych linii montażowych niż w przypadku starszych samolotów.
- Presja sankcji: zachodnie komponenty i obrabiarki, wcześniej po cichu wykorzystywane w rosyjskim przemyśle lotniczym, są trudniejsze do pozyskania i zastąpienia.
- Napięcia budżetowe: wydatki wojenne wymuszają kompromisy między ilością (więcej maszyn 4+/4++) a jakością (mniej, ale bardziej zaawansowanych Su-57).
- Ryzyko techniczne: nowe silniki, awionika i powłoki obniżające wykrywalność zwykle przechodzą „choroby wieku dziecięcego”, zanim osiągną stabilną produkcję seryjną.
Państwowy koncern Rostec nadal utrzymuje, że program przebiega zgodnie z planem, jednak dostępne obserwacje z lotnisk i zdjęcia satelitarne nie pokazują wzrostu liczby ukończonych samolotów.
Eksportowa narracja Rostecu kontra twarde liczby
Od lat Rostec promuje Su-57 wśród zagranicznych klientów jako tańszą alternatywę dla zachodnich myśliwców piątej generacji. W rosyjskich mediach jako potencjalnych nabywców wymienia się m.in. Algierię, Indie, Wietnam oraz część państw Bliskiego Wschodu.
Te oferty zwykle podkreślają trzy główne atuty:
- Niższą cenę zakupu niż F-35 lub zaawansowane warianty Eurofightera
- Dostęp do pocisków wysokiej klasy i dalekiego zasięgu w walce powietrze–powietrze
- Zbieżność polityczną z Moskwą i mniej „warunków wstępnych” niż w zachodnich kontraktach zbrojeniowych
Dla klienta eksportowego terminy dostaw mają większe znaczenie niż komunikaty prasowe. Flota stealth istniejąca głównie w broszurach to ryzykowny zakład.
Jeśli Rosja jest w stanie wystawić u siebie tylko garstkę Su-57, trudniej jej przekonać obce siły powietrzne, że potrafi niezawodnie produkować, dostarczać i utrzymywać wersje eksportowe. Kupujący oceniają nie tylko osiągi „na papierze”, ale też dojrzałość produkcji, ścieżki modernizacji i możliwość zapewnienia części zamiennych przez dekady.
Czy Rosja naprawdę może osiągnąć 76 Su-57 do 2027 roku?
Moskwa wielokrotnie wskazywała cel około 76 Su-57 dla własnych sił powietrzno-kosmicznych do 2027 r. Przy niemal zakończonym 2025 roku i - według szacunków - liczbie maszyn w służbie lub testach sięgającej co najwyżej niskich wartości dwucyfrowych, harmonogram jest bardzo napięty.
Aby zbliżyć się do tego poziomu, rosyjski przemysł musiałby przejść od tempa kilku samolotów rocznie do stabilnego strumienia co najmniej kilkunastu sztuk rocznie. Równoczesne uzupełnianie Su-34 i Su-35 utraconych lub zużytych w walce dokłada kolejną warstwę obciążenia.
| Rok | Dostawy Su-57 (widoczne/szacowane) | Wyzwanie |
|---|---|---|
| 2020–2023 | Niskie wartości jednocyfrowe rocznie | Faza prototypowa, uruchamianie linii |
| 2024–2025 | Około 2–4 rocznie, widocznie wolno | Wojna, sankcje, techniczne „dopieszczenie” |
| 2026–2027 (cel) | Konieczna dwucyfrowa produkcja roczna | Kapitał, siła robocza, obciążenie łańcucha dostaw |
Rosja już wcześniej zaskakiwała obserwatorów, wypuszczając w dużych ilościach platformy starszych generacji - zwłaszcza warianty rodziny Su-27/30. Jednak stealth dodaje kosztowne warstwy złożoności, których nie da się rozwiązać wyłącznie dłuższymi zmianami czy naciskiem politycznym.
Jak to wpływa na potencjalnych klientów zagranicznych
Ryzykowny moment dla sił powietrznych szukających modernizacji
Państwa rozważające zakup Su-57 trafiają na trudny moment. Siły powietrzne podpisujące kontrakt w połowie lat 20. oczekują realnych eskadr, a nie tylko początkowych maszyn pokazowych, do początku lat 30. To oznacza zamrożenie miliardów dolarów już dziś przy założeniu, że rosyjska linia produkcyjna rzeczywiście się rozkręci zgodnie z obietnicami.
Dotychczasowe doświadczenia z zaawansowanymi rosyjskimi systemami, takimi jak Su-30MKI czy S-400, pokazują, że Moskwa potrafi dostarczać sprzęt - lecz często z opóźnieniami i po długich negocjacjach dotyczących transferu technologii oraz montażu lokalnego. Su-57, jako konstrukcja nowsza i bardziej wrażliwa, prawdopodobnie wiązałby się z jeszcze większą liczbą ograniczeń.
Kolejną komplikacją są osiągi bojowe. Źródła rosyjskie twierdzą, że Su-57 wykonywał ograniczone misje nad Ukrainą i przenosił pociski dalekiego zasięgu, pozostając daleko od linii frontu. Niezależna weryfikacja jest słaba, a nie zaobserwowano szerokiego użycia. Dla kupujących oznacza to, że samolot wciąż nie ma wyraźnego, potwierdzonego dorobku bojowego.
Wizerunek kontra rzeczywistość na scenie międzynarodowej
Na globalnej scenie Su-57 konkuruje mniej z F-35 jako platformą, a bardziej z ideą F-35. Amerykański samolot korzysta z masowej skali produkcji, ciągłych aktualizacji oprogramowania i szerokiego ekosystemu użytkowników. Su-57 natomiast w dużej mierze opiera się na przekazie marketingowo-politycznym, by budować wrażenie równorzędności.
Im dłużej Su-57 pozostaje rzadkością w kraju, tym łatwiej konkurencyjnym eksporterom argumentować, że to projekt „butikowy”, a nie dojrzały produkt.
Ta luka między percepcją a realiami wpływa na decyzje polityczne. Państwo rozważające długoterminowe zbliżenie z Rosją musi zapytać, czy wejście w platformę o niskiej skali produkcji nie zabetonuje zależności od jednego dostawcy dotkniętego sankcjami.
Kluczowe pojęcia, które warto rozwinąć
Co naprawdę oznacza „generacja 4/4+” w porównaniu z „5. generacją”
Rosyjska komunikacja często zestawia myśliwce „generacji 4/4+”, takie jak Su-34, Su-30SM2 i Su-35S, z „5. generacją” Su-57. Te etykiety są bardziej polityczne niż naukowe, ale w przybliżeniu wskazują kilka podstawowych różnic:
- Sygnatura radarowa: Su-57 dąży do znacznie mniejszej skutecznej powierzchni odbicia dzięki kształtowaniu stealth i powłokom, podczas gdy Su-35S opiera się na mocy i manewrowości.
- Sensory: konstrukcje 5. generacji łączą dane z wielu czujników w jeden obraz sytuacji, podczas gdy samoloty 4+ często mają zaawansowane sensory, lecz o bardziej ograniczonej integracji.
- Sieciocentryczność: samoloty stealth zwykle od początku projektuje się do działania w silnie usieciowionym środowisku, z bezpiecznymi łączami danych.
Realność dla Rosji w 2025 r. jest taka, że presja bojowa pcha ją do budowy większej liczby maszyn 4/4+, nawet jeśli długoterminową ambicją jest flota mieszana, w której Su-57 przewodzi, a Su-35S i Su-34 zapewniają „masę”.
Scenariusz: co jeśli eksport ruszy, zanim zaspokojone zostaną potrzeby krajowe?
Jednym ze scenariuszy często podnoszonych przez analityków jest to, że Rosja może priorytetowo potraktować prestiżowe zamówienie zagraniczne na Su-57 - zarówno dla twardej waluty, jak i sygnału geopolitycznego. Wytworzyłoby to bezpośrednie napięcie między terminami eksportowymi a planami własnych sił powietrznych.
Rosja już wcześniej wybierała taką ścieżkę. W latach 90. i na początku lat 2000 wpływy z eksportu wariantów Su-30 pomagały utrzymać fabryki przy życiu, ale opóźniały dostawy dla własnych sił. Jeśli historia powtórzy się w przypadku Su-57, zagraniczni nabywcy mogą dostać swoje samoloty na czas, podczas gdy rosyjskie eskadry będą czekały dłużej - albo produkcja zostanie jeszcze bardziej „rozsmarowana” między wieloma konfiguracjami.
Dla klienta eksportowego oznacza to konieczność uwzględnienia nie tylko ryzyka technicznego, ale też politycznej kalkulacji w Moskwie: kiedy zasoby się kurczą, kto dostaje priorytet - własne lotnictwo Kremla czy płacący klient?
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zostaw komentarz