W latach 90. wilki kłusem wróciły do Yellowstone.
Od tamtej pory opowiadano o nich prostą, mocną historię.
W filmach dokumentalnych, podręcznikach i wątkach w mediach społecznościowych wilki z Yellowstone okrzyknięto cudotwórcami, którzy uleczyli zniszczony krajobraz. Rzeczywistość wyłaniająca się z czasopism naukowych i notatników terenowych jest znacznie mniej uporządkowana - i o wiele ciekawsza.
Legenda o wilkach, które „naprawiły” Yellowstone
Przez większą część XX wieku wilków w Parku Narodowym Yellowstone nie było. Zostały wytępione - łapane w sidła, trucizny i odstrzeliwane - głównie w celu ochrony zwierząt hodowlanych i zwierzyny łownej. Bez tego drapieżnika szczytowego liczebność wapiti (elków) wzrosła. W wielu dolinach rzecznych głodne stada tak intensywnie zgryzały młode wierzby i osiki, że nowe drzewa z trudem mogły się odnowić.
Pod koniec lat 80. ekolodzy i zarządcy parku otwarcie wyrażali obawy. Roślinność wzdłuż cieków wodnych rzedła. Bobry, które zależą od zarośli wierzbowych jako źródła pokarmu i materiału do budowy tam, w niektórych rejonach stały się rzadkością. Krajobraz wyglądał na stabilny na powierzchni, ale duża część jego żywej struktury została wydrążona.
Potem, w latach 1995 i 1996, agencje zajmujące się dziką przyrodą ponownie wprowadziły do Yellowstone wilki szare z Kanady. Niemal natychmiast ruszyła narracja: wilki zabiły dość wapiti, by dać drzewom „oddech”, drzewa odrosły, bobry wróciły, a ekosystem wskoczył z powrotem w równowagę.
Historia wilków z Yellowstone stała się podręcznikową bajką: usuń czarny charakter, przywróć bohatera, a natura sama się naprawi.
Ta opowieść, znana jako „kaskada troficzna”, rozprzestrzeniła się szeroko. Łatwo ją wytłumaczyć, jest efektowna wizualnie i niezwykle atrakcyjna w epoce lęku klimatycznego. Jednak wraz z gromadzeniem się danych wielu ekologów twierdzi, że rzeczywistość nie układa się tak gładko według scenariusza.
Co właściwie zmieniło się po powrocie wilków?
Niektóre trendy po reintrodukcji wilków są jasne. W części parku liczebność wapiti spadła. Zmieniło się też ich zachowanie. W wielu dolinach wapiti zaczęły unikać niektórych otwartych terenów w dzień, zwłaszcza tam, gdzie wilki mogły je łatwo dostrzec i ścigać.
W niektórych z tych miejsc młode wierzby i topole (cottonwoods) rzeczywiście urosły wyżej, niż w dekadach bez wilków. Kilka kolonii bobrów zbudowało nowe tamy na wybranych strumieniach, co przyniosło korzyści kaczkowatym, płazom i owadom - spowalniając przepływ wody i tworząc mokradła.
Te widoczne zmiany pomogły utrwalić ideę wilka-zbawcy. Ale gdy badacze spojrzeli szerzej w przestrzeni i czasie, obraz stał się bardziej niejednolity. Niektóre odcinki rzek wykazywały silny wzrost roślin drzewiastych, inne nie. W wielu lokalizacjach wierzby wciąż miały trudności, nawet przy obecności wilków. Znaczenie miały lokalne warunki glebowe, głębokość wód gruntowych i dawne użytkowanie terenu.
Tak, Yellowstone zmieniło się po powrocie wilków. Pytanie, z którym dziś zmagają się naukowcy, brzmi: zmieniło się przez wilki czy obok wilków?
Dlaczego część naukowców uważa, że „cud” jest wyolbrzymiony
Najnowsze badania rozłożyły na czynniki pierwsze kilka najczęściej cytowanych prac stojących za narracją o wilkach z Yellowstone. Krytycy argumentują, że niektóre wczesne opracowania przeceniły skalę odbicia się roślinności.
- W kilku przypadkach naukowcy mierzyli wysokość roślin w latach wyjątkowo wilgotnych, a potem porównywali te dane z latami dużo suchszymi, co zawyżało efekt przypisywany wilkom.
- Inne badania próbowały porównywać różne powierzchnie próbne przed i po reintrodukcji, przez co trudno było ustalić, czy wyniki wynikają z wpływu wilków, czy z różnic między miejscami.
- W części analiz surowe miary, takie jak wysokość wierzby, zamieniano na złożone wskaźniki „kondycji” bez jasnej, niezależnej walidacji.
To może brzmieć jak suche spory metodologiczne. Są jednak ważne, ponieważ Yellowstone stało się globalnym punktem odniesienia w dyskusji o tym, jak drapieżniki mogą przekształcać krajobrazy. Jeśli liczby stojące za tą historią są chwiejne, to strategie ochrony przyrody budowane na ich podstawie mogą być równie chwiejne.
Nie tylko wilki: inne siły przekształcające park
Skupienie się niemal wyłącznie na wilkach ignoruje też inne duże zmiany w Yellowstone i wokół niego. Liczebność wapiti nie spadła tylko dlatego, że wilki zaczęły na nie polować. Wzrosła presja łowiecka ludzi poza granicami parku. W niektórych latach zimy były surowsze. Inne drapieżniki, w tym pumy i niedźwiedzie, również polowały na wapiti - zwłaszcza na cielęta.
Zmieniły się także wzorce klimatyczne. Pokrywa śnieżna, wiosenne roztopy i letnie susze wpływają na to, jak rośliny rosną wzdłuż strumieni. W niektórych dolinach wody gruntowe zalegają zbyt głęboko, by wierzby mogły się dobrze rozwijać - niezależnie od tego, jak mało wapiti je zgryza. W innych historyczne zmiany koryt rzecznych oznaczają, że równiny zalewowe nie dostają już tych samych impulsów wody i osadów.
Yellowstone nie jest prostym łańcuchem wilk–wapiti–drzewo. To węzeł klimatu, geologii, rzek, roślin, zwierząt i ludzi, którzy wszyscy pociągają za siebie nawzajem.
Gdy ekolodzy modelują ten system, uwzględniając dodatkowe czynniki, efekt wilków często się kurczy. Wilki wciąż mają znaczenie, ale działają jako część licznego zespołu, a nie jako samotni protagonisci.
Więc czy wilki z Yellowstone są bohaterami, czy tylko drugoplanowcami?
Większość badaczy unika dziś obu skrajności. Niewielu zaprzecza, że wilki wpływają na zachowanie i przeżywalność wapiti. Padlina pozostawiana przez watahy karmi padlinożerców, takich jak kruki, orły i lisy, podczas surowych zim. W niektórych lokalizacjach mniejsze zgryzanie roślin pomogło krzewom i młodym drzewom przebić się ponad „linię wypasu”, która wcześniej utrzymywała je w formie skarlałej.
Jednak śmiałe twierdzenie, że wilki w pojedynkę „uratowały” Yellowstone, traci poparcie. Rzeki parku nie „wróciły” magicznie do swoich kształtów sprzed 1900 roku. Wiele zarośli wierzb wciąż pozostaje niskich. Pełna, ogólnoparkowa odbudowa roślinności napędzana głównie przez wilki po prostu nie pojawia się w danych.
Dla obrońców przyrody ta zmiana myślenia ma znaczenie. Sugeruje, że ochrona lub przywracanie dużych drapieżników jest wartościowe, ale nie jest srebrną kulą. Zarządcy terenów muszą też brać pod uwagę, jak limity odstrzałów, pożary, rośliny inwazyjne, presja turystyczna i gospodarka wodna kształtują te same krajobrazy.
Co spór o Yellowstone oznacza dla innych projektów rewildingu
Wilki z Yellowstone silnie wpływają na debaty o „rewildingu” w Ameryce Północnej i Europie - od propozycji reintrodukcji rysia w szkockich Highlands po dyskusje o sprowadzeniu wilków z powrotem do części Kolorado. Aktywiści często wskazują Yellowstone jako dowód, że jeden odważny ruch może uruchomić kaskadę korzyści.
Ekolodzy obserwujący rozwój danych wysyłają spokojniejszy komunikat: reintrodukcja drapieżników może pomóc, ale efekty są zmienne. Każdy krajobraz ma własną historię, klimat i ślad człowieka. Strategia, która zadziałała w jednym zakątku Wyoming, może zawieść na owczej farmie w Walii albo w alpejskiej dolinie we Francji.
| Czynnik | Wpływ na wynik rewildingu |
|---|---|
| Użytkowanie terenu przez człowieka | Rolnictwo, drogi i polowania mogą przeważyć nad wpływem drapieżników lub go osłabić. |
| Klimat i woda | Susze, pokrywa śnieżna i regulacja rzek kształtują odnowę roślin. |
| Istniejąca fauna | Inne drapieżniki i gatunki ofiar zmieniają to, jak nowy drapieżnik „wpasowuje się” w system. |
| Akceptacja społeczna | Konflikty z hodowlą lub zwierzętami domowymi mogą wykoleić długoterminowe projekty. |
Sprawdzenie żargonu: kaskady troficzne i gatunki kluczowe
Debata o Yellowstone często opiera się na dwóch ekologicznych modnych hasłach, które warto rozpakować.
„Kaskada troficzna” opisuje reakcję łańcuchową zaczynającą się na szczycie sieci pokarmowej. Dodaj lub usuń drapieżnika, a możesz zobaczyć zmiany w liczebności i zachowaniu roślinożerców, a potem w wzroście roślin, a nawet w glebie lub kształcie rzek. Takie kaskady rzeczywiście występują, szczególnie w prostszych systemach, takich jak jeziora czy ogrodzone rezerwaty. W ogromnych, otwartych krajobrazach pełnych ludzi i wielu drapieżników zwykle są słabsze i bardziej mozaikowe.
„Gatunek kluczowy” to kolejne ulubione pojęcie. Oznacza organizmy, które wywierają nieproporcjonalnie duży wpływ na środowisko w stosunku do swojej liczebności. Bobry, które „inżynierują” mokradła, budując tamy na strumieniach, są klasycznym przykładem. Wilki mogą pełnić rolę gatunku kluczowego w niektórych warunkach, ale nie automatycznie w każdym miejscu, gdzie żyją.
Wyobrażenie Yellowstone bez mitu o wilkach
Gdy odrzuci się heroiczne ramy, Yellowstone staje się mniej przypowieścią, a bardziej laboratorium. Zarządcy muszą godzić ochronę wilków z interesami ranczerów poza parkiem. Turyści piesi obawiają się spotkań, choć ataki na ludzi pozostają rzadkie. Myśliwi naciskają na wyższą liczebność wapiti; obrońcy dzikiej przyrody chcą więcej przestrzeni dla drapieżników.
W tym bardziej nieuporządkowanym obrazie prawdziwa lekcja dotyczy oczekiwań. Przywrócenie wilków nie gwarantuje bujnej, zielonej transformacji. Gwarantuje natomiast zmianę: w zachowaniu zwierząt, w dostępności pokarmu dla padlinożerców, w polityce społeczności wiejskich i w sporach naukowych, które za tym idą.
Dla każdego, kto śledzi debaty o rewildingu, Yellowstone jest przestrogą przed prostymi historiami. Systemy ekologiczne rzadko zachowują się jak schludne diagramy na szkolnych plakatach. Reagują na nakładające się presje - od emisji dwutlenku węgla po ogrodzenia dla bydła. Wilki są częścią tego splotu: charyzmatyczne, kontrowersyjne i dalekie od cudowności.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zostaw komentarz