Podczas gdy Paryż, Berlin i Madryt spierają się o swój myśliwiec nowej generacji, Airbus coraz wyraźniej kieruje wzrok ku Sztokholmowi, gdzie Saab proponuje lżejszą i szybszą drogę do przyszłości walk powietrznych: autonomicznego drona „lojalnego skrzydłowego”, który mógłby operować u boku dzisiejszych myśliwców na długo przed tym, zanim jakikolwiek nowy sztandarowy samolot będzie gotowy.
Sztandarowy projekt utknął w martwym punkcie
Future Combat Air System (FCAS/SCAF) miał być wielką europejską odpowiedzią na potęgę lotniczą USA i Chin. Ogłoszony w 2017 roku, obiecywał myśliwiec szóstej generacji, zaawansowane drony oraz rozległą cyfrową „chmurę walki”. Koszt projektu szacuje się na około 100 mld euro. Harmonogram wciąż się przesuwa.
Za zamkniętymi drzwiami współpraca francusko-niemiecko-hiszpańska jest napięta. Dassault, Airbus Germany i hiszpańska Indra od lat targują się o to, kto za co odpowiada, kto posiada które patenty i jak będzie dzielona technologia. Liderzy polityczni wciąż potwierdzają swoje zaangażowanie, ale przemysłowa machina porusza się powoli.
Gdy FCAS grzęźnie, pytanie w europejskich kręgach obronnych brzmi już nie „kiedy poleci?”, lecz „kto pierwszy odejdzie?”.
Jednocześnie inny duży program - GCAP, prowadzony przez Wielką Brytanię, Japonię i Włochy - nabiera rozpędu. GCAP przedstawia się jako projekt szybki, otwarty na partnerów i nastawiony na szanse eksportowe. Dla średnich państw, takich jak Szwecja, oba przedsięwzięcia niosą prestiż, ale wymagają też poważnych ustępstw.
Airbus kieruje się na północ, Szwecja trzyma opcje otwarte
Szwedzki Saab od dawna gra na własnych zasadach. Rodzinę Gripen zaprojektował i zbudował w dużej mierze na warunkach krajowych i sprzedał na świecie ponad 300 maszyn. Ta niezależność jest kluczowym elementem szwedzkiej tożsamości obronnej. Dołączenie do dużego wielonarodowego programu myśliwskiego groziłoby rozmyciem tej kontroli.
Prezes Saaba, Micael Johansson, kilkukrotnie sugerował, że firma rozmawia z „wieloma partnerami” o przyszłości lotnictwa bojowego. Na europejskim forum branżowym w Brukseli na początku grudnia jedno z tych pól współpracy stało się wyjątkowo wyraźne: Saab i Airbus otwarcie pracują razem nad technologiami bezzałogowych systemów myśliwskich.
Koncepcja, która leży na stole, nie jest pełnowymiarowym następcą Gripena ani Eurofightera. To raczej coś tańszego, szybszego i bardziej elastycznego: autonomiczny dron bojowy lecący u boku tych samolotów i biorący na siebie najbardziej ryzykowne fragmenty misji.
Przekaz Sztokholmu jest bezpośredni: współpraca jest mile widziana, ale szwedzka suwerenność projektowa nie jest na sprzedaż.
Lojalny skrzydłowy w europejskim wydaniu
Słowem-kluczem jest tu „lojalny skrzydłowy” (loyal wingman). W najprostszym ujęciu to dron, który współdziała z załogowym myśliwcem jak robotyczny pomocnik. Może prowadzić rozpoznanie przed ugrupowaniem, zakłócać radary przeciwnika, przenosić dodatkowe pociski albo przyjmować na siebie ogień wroga zamiast człowieka.
Stany Zjednoczone mocno idą w tym kierunku dzięki inicjatywie Collaborative Combat Aircraft (CCA) dla US Air Force. Kilka amerykańskich firm lotniczych już testuje w locie własne konstrukcje. Waszyngton liczy, że takie drony zmienią rachunek kosztów wojny powietrznej: mniej drogich maszyn załogowych, więcej „zużywalnych”, sieciocentrycznych robotów.
FCAS także mówi o „zdalnych nosicielach” i współdziałaniu załogowo-bezzałogowym, ale te elementy są powiązane z tym samym horyzontem 2040+ co nowy myśliwiec załogowy. Ścieżka Airbus–Saab jest celowo węższa i potencjalnie dużo szybsza. Celem jest wprowadzenie w latach 30. operacyjnego systemu, który da się zintegrować z obecnymi flotami, takimi jak Gripen E i Eurofighter Typhoon.
- Wspierać istniejące myśliwce, zamiast je zastępować
- Działać autonomicznie, ale pod nadzorem pilota
- Realizować misje walki elektronicznej, rozpoznania i uderzeń
- Udostępniać dane w czasie rzeczywistym między sojuszniczymi statkami powietrznymi i systemami naziemnymi
Francuski Dassault pracuje nad własną koncepcją lojalnego skrzydłowego dla przyszłego Rafale F5. To dokłada kolejną warstwę rywalizacji w Europie i czyni ścieżkę Airbus–Saab jeszcze bardziej politycznie wrażliwą.
Nowa oś: Berlin, Sztokholm, Tuluza
Airbus i Saab już wiedzą, jak ze sobą współpracować. Saab dostarcza system walki elektronicznej Arexis dla niemieckich Eurofighterów, co daje mu głęboki wgląd w to, jak Airbus integruje zaawansowane czujniki i wyposażenie zakłócające w myśliwcu pierwszej linii.
Rozszerzenie tej relacji na dedykowanego drona bojowego jest logicznym krokiem. Dla Airbusa to sposób na rozproszenie ryzyka i utrzymanie aktywności zespołów projektowych, nawet jeśli FCAS znów się opóźni. Dla Saaba to szansa na podział kosztów i skorzystanie ze skali Airbusa bez oddawania kontroli nad własną mapą drogową myśliwca.
Wyłaniające się partnerstwo Airbus–Saab wygląda mniej jak wielki traktat, a bardziej jak technologiczny start-up działający wewnątrz rozległej biurokracji.
Wstępny cel to platforma o cechach stealth, modułowa, zdolna do działania w „spornym” (contested) środowisku - tam, gdzie aktywne są radary, pociski i myśliwce przeciwnika. Wymaga to odpowiedniego kształtowania płatowca w celu zmniejszenia wykrywalności radiolokacyjnej, bezpiecznych łączy cyfrowych odpornych na zakłócanie i włamania oraz komputerów pokładowych na tyle wydajnych, by podejmować półautonomiczne decyzje.
Trzy konkurujące europejskie bloki
Efektem jest pofragmentowana, ale dynamiczna mapa europejskich projektów w dziedzinie przewagi powietrznej. Urzędnicy obronni coraz częściej mówią o trzech blokach:
| Blok | Główni gracze | Cel | Główne wyzwanie |
|---|---|---|---|
| FCAS/SCAF | Francja, Niemcy, Hiszpania | Myśliwiec 6. generacji + drony + chmura walki | Rywalizacje przemysłowe i poślizgi harmonogramu |
| GCAP | Wielka Brytania, Japonia, Włochy | Przyszły myśliwiec z myślą o eksporcie | Ujednolicenie bardzo różnych doktryn narodowych |
| Ścieżka Airbus–Saab | Niemcy, Szwecja (i być może później inni) | Lojalny skrzydłowy i systemy bezzałogowe | Brak formalnych ram politycznych |
Dla Szwecji rozmowy z Airbusem dają dźwignię. Sztokholm może sygnalizować Londynowi i Rzymowi, że ma alternatywy wobec wejścia do GCAP wyłącznie jako młodszy partner. Wysyła też dyskretny sygnał do Paryża: Francja nie ma monopolu na europejskie projektowanie zaawansowanych samolotów bojowych.
Dla Niemiec, które czasem sprawiają wrażenie rozdartych między trwaniem przy Francji a zwrotem ku Wielkiej Brytanii i USA, elastyczny projekt dronowy daje pole manewru. Berlin może publicznie wspierać FCAS, równocześnie testować lojalnego skrzydłowego z Airbusem i Saabem, i utrzymywać kontakt z technologiami przełomu niezależnie od ostatecznego kształtu programu myśliwca załogowego.
Co to oznacza dla przyszłych wojen
Jeśli lojalny skrzydłowy Airbus–Saab stanie się rzeczywistością, może zmienić sposób walki europejskich sił powietrznych. Wyobraźmy sobie Gripena E lub Typhoona eskortowanego przez dwa albo trzy drony podczas misji dalekiego zasięgu. Drony lecą kilkadziesiąt mil przed ugrupowaniem, po cichu mapując pokrycie radarowe przeciwnika. Jeden niesie zasobniki zakłócające, pozostałe przenoszą pociski stand-off.
Gdy bateria obrony przeciwlotniczej przeciwnika włącza radar, drony reagują jako pierwsze. Jeden może przekazać dane celownicze do samolotu załogowego; inny może odpalić uzbrojenie; trzeci może ruszyć do przodu jako wabik, nasycając sensory wroga. Pilot pozostaje poza najbardziej śmiercionośną strefą, ale nadal kieruje starciem.
Przeniesienie najniebezpieczniejszych zadań z pilotów na maszyny zmienia nie tylko taktykę, ale też polityczny koszt użycia siły powietrznej.
Mniej pilotów narażonych na utratę może skłaniać rządy do szybszego działania w kryzysie. Jednocześnie tańsze platformy bezzałogowe mogą pozwolić mniejszym państwom utrzymywać wiarygodną siłę powietrzną bez kupowania dużych flot myśliwców klasy premium.
Kluczowe pojęcia, które warto rozwinąć
W centrum tej historii są dwie koncepcje:
- Lojalny skrzydłowy: bezzałogowy statek powietrzny zaprojektowany do lotu w ugrupowaniu z myśliwcem załogowym. „Lojalnie” realizuje zamiar pilota, wykorzystując autonomię do prowadzenia lotu na niskim poziomie sterowania oraz reagowania na zagrożenia.
- Chmura walki: gęsta, bezpieczna sieć łącząca samoloty, drony, okręty, jednostki lądowe i satelity. Każdy sensor zasila chmurę, a każdy „strzelec” może korzystać ze wspólnego obrazu sytuacji w czasie zbliżonym do rzeczywistego.
Żadna z tych idei nie jest wyłącznie europejska. USA, Chiny i Australia testują różne warianty. To, co wyróżnia przypadek europejski, to złożoność przemysłowa i polityczna: każde państwo chce dostępu do algorytmów, kontroli nad wersjami eksportowymi oraz gwarancji, że wrażliwa technologia nie zostanie zablokowana przez partnera w przyszłym kryzysie.
Ryzyka, korzyści i realistyczny scenariusz
Droga Airbus–Saab nie jest wolna od ryzyka. Nie stoi za nią duży traktat, nie ma jeszcze gwarantowanych zamówień narodowych, a konkurencyjne wizje rozwijają Dassault i BAE Systems. Finansowanie może zostać ściśnięte, jeśli recesja lub inne kryzysy uderzą w budżety obronne. Politycy mogą też obawiać się, że udany program dronowy osłabi i tak kruchy konsensus wokół FCAS.
Z drugiej strony potencjalne korzyści są znaczące:
- Szybsze wprowadzenie zaawansowanych zdolności, być może na początku lat 30.
- Niższy koszt jednostkowy niż pełne zastąpienie myśliwca załogowego
- Przestrzeń do testowania sztucznej inteligencji i autonomii na mniejszych platformach
- Nowe opcje eksportowe dla państw, które już używają Gripena lub Eurofightera
Realistyczny scenariusz na koniec lat 30. mógłby oznaczać mieszaną europejską flotę: ograniczoną liczbę najwyższej klasy myśliwców załogowych z FCAS lub GCAP, wspieraną przez eskadry dronów-lojalnych skrzydłowych współtworzonych przez Airbusa, Saaba i być może innych partnerów. Państwa o mniejszych budżetach mogłyby kupować wyłącznie drony i integrować je ze zmodernizowanymi starszymi samolotami.
Taka mozaika wyglądałaby nieporządnie na papierze, ale w praktyce mogłaby okazać się bardziej elastyczna niż jeden monolityczny program. A dla Airbusa i Saaba zwinna, „dronowa” ścieżka może zamienić dzisiejsze frustracje związane z francusko-niemieckim myśliwcem w jutrzejszą cichą przewagę w szybko zmieniającym się krajobrazie walk powietrznych.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zostaw komentarz