Przejdź do treści

Francuska armia szykuje groźny pocisk na 2035 rok – tajny projekt już trwa.

Mężczyzna w białym fartuchu i goglach trzyma mały model rakiety w laboratorium z makietą okrętu w tle.

Podczas gdy debata publiczna we Francji koncentruje się na budżetach i zagranicznych misjach, w tle postępuje dyskretny wysiłek przemysłowy: nowa generacja pocisku międzykontynentalnego, zaprojektowana tak, by utrzymać wiarygodność francuskich sił nuklearnych wobec Rosji, Chin oraz rosnących tarcz obrony przeciwrakietowej.

Projekt rakietowy, o którym Francja prawie nie mówi

Projekt ma nazwę, która rzadko trafia na nagłówki: M51.4. To przyszła ewolucja francuskiego morsko odpalaneго pocisku nuklearnego, którego wejście do służby przewiduje się około 2035 roku. Za techniczną etykietą kryje się skok strategiczny.

M51.4 ma osiągać zasięg około 10 000 kilometrów i przenosić głowice jądrowe o mocy około 100 kiloton każda.

Taki zasięg pozwoliłby francuskiemu okrętowi podwodnemu, ukrytemu na Atlantyku, razić cele głęboko w Eurazji lub w Indo-Pacyfiku bez konieczności zbliżania się do wrogich wybrzeży. W języku francuskiej strategii chodzi o „gwarantowany dostęp” do terytorium potencjalnego agresora - nawet w kryzysie, gdy bazy lub przestrzeń powietrzna mogłyby być niedostępne.

ArianeGroup przechodzi od rakiet cywilnych do broni strategicznej

Przemysłowym sercem programu jest ArianeGroup, spółka joint venture utworzona w 2015 roku przez Airbusa i Safran. Firma, długo kojarzona z europejskimi cywilnymi rakietami nośnymi Ariane, stopniowo przejęła rosnące portfolio wojskowe.

Podczas rzadkiej wizyty medialnej w zakładach w rejonie Bordeaux ArianeGroup zaprezentowała część swoich działań obronnych, w tym rodzinę M51. Był to cichy sygnał zmiany: to samo know-how, które wynosi satelity na orbitę, stanowi dziś fundament francuskiego morskiego odstraszania nuklearnego.

ArianeGroup nie działa sama. Wokół programu skupia się kilka ciężkich wag europejskiego sektora obronnego:

  • Safran - napęd, nawigacja i wysoko precyzyjne inercyjne systemy naprowadzania
  • MBDA - integracja systemów rakietowych i technologie powrotu w atmosferę
  • Thales - systemy elektroniczne, czujniki i łączność szyfrowana

Wraz z francuską agencją zamówień obronnych DGA ta sieć przemysłowa ma utrzymać francuskie odstraszanie na odpowiednim poziomie w miarę wzrostu możliwości systemów antyrakietowych.

Od M51.3 do M51.4: co tak naprawdę się zmienia

Program M51 stanowi trzon francuskich balistycznych pocisków odpalanych z okrętów podwodnych (SLBM) od 2010 roku. Obecny standard, M51.3, wszedł do służby operacyjnej pod koniec 2024 roku po serii testów w locie.

M51.3 to już imponująca broń: ponad 12 metrów wysokości, masa startowa przekraczająca 50 ton i zdolność wznoszenia się na wysokości około 2000 km przed uwolnieniem głowic. Uzbraja wszystkie cztery francuskie okręty podwodne z rakietami balistycznymi, znane jako SNLE, zapewniając im zasięg ponad 8000 km.

Przejście z M51.3 na M51.4 dotyczy mniej samej „wielkości”, a bardziej zasięgu, celności i zdolności omijania nowoczesnych systemów obrony.

Według francuskich źródeł cytowanych w lokalnych mediach główne cele modernizacji M51.4 to:

Cecha M51.3 M51.4 (cel)
Przybliżony zasięg > 8 000 km ~ 10 000 km
Moc głowicy (na głowicę) Szacunkowo dziesiątki kiloton ~ 100 kiloton
Naprowadzanie Inercyjne, ulepszona nawigacja Inercyjne + korekty GPS, wyższa precyzja
Środki przełamania obrony Podstawowe wabiki, manewrujące głowice Zaawansowane wabiki, nieprzewidywalne trajektorie, udoskonalone MIRV

Dłuższy zasięg daje francuskim okrętom podwodnym wygodniejszy „koszyk startowy”. Mogą patrolować dalej od wrogich stref zwalczania okrętów podwodnych, w obszarach, gdzie wykrycie przez siły ZOP jest trudniejsze. Większa celność - nawet przy ładunkach jądrowych - pozwala planistom ograniczać liczbę głowic potrzebnych do realizacji danego zestawu celów.

Zbudowany, by przechytrzyć nowoczesne tarcze przeciwrakietowe

Za M51.4 stoi wyścig między technologiami ofensywnymi i defensywnymi. Kraje takie jak Rosja, Chiny, USA i inne rozwijają coraz ambitniejsze sieci obrony powietrznej i przeciwrakietowej, w tym systemy pokroju rosyjskiego S-500 czy amerykańskiej architektury THAAD.

Francuscy planiści zakładają, że w latach 30. XXI wieku przeciwnik będzie próbował śledzić i przechwytywać nadlatujące pociski balistyczne w kilku fazach lotu. Dlatego M51.4 projektuje się z zestawem środków przeciwdziałania:

  • bardziej zwrotne, niezależnie manewrujące pojazdy powrotu w atmosferę (MIRV)
  • elektroniczne wabiki i obiekty odbijające radar w celu zmylenia radarów śledzących
  • złożone, mniej przewidywalne trajektorie w fazie środkowej lotu
  • lepsza odporność na walkę elektroniczną i zakłócenia cybernetyczne

Przyszły francuski pocisk to mniej „większa bomba”, a bardziej latająca łamigłówka - skonstruowana tak, by przeciążyć wrogie sensory i proces decyzyjny.

Trend ten odzwierciedla szersze zmiany w strategicznych arsenałach na świecie, gdzie przeżywalność wobec przechwycenia liczy się równie mocno jak sama siła rażenia.

Nowe okręty podwodne dla nowego pocisku

Pocisk to tylko połowa równania. Druga połowa działa w ciszy pod oceanem. Francja rozpoczęła budowę nowej generacji okrętów podwodnych z pociskami balistycznymi, znanych jako SNLE trzeciej generacji.

Francuski stoczniowiec Naval Group uruchomił program w 2024 roku. Jednostki te będą stopniowo zastępować obecną klasę Le Triomphant w latach 30. Integrację M51.4 zaplanowano od 2035 roku, aby pociski i platformy osiągnęły pełną gotowość operacyjną równocześnie.

Nowe okręty mają się cechować:

  • zredukowanym poziomem hałasu i lepszą skrytością
  • udoskonalonymi systemami dowodzenia i kontroli dla bezpiecznej łączności z władzami politycznymi
  • wydłużonym wsparciem życia na pokładzie, umożliwiającym dłuższe patrole w odległych rejonach oceanów

Celem jest ciągłość. Francuska doktryna opiera się na utrzymywaniu co najmniej jednego okrętu podwodnego z bronią jądrową na morzu przez cały czas - nawet podczas kryzysów czy modernizacji technicznych. Przejście z obecnej floty na następną musi się odbyć bez widocznej luki w pokryciu odstraszania.

Dlaczego Francja inwestuje już teraz w pocisk na 2035 rok

Dla obserwatorów z zewnątrz planowanie pocisku na 2035 rok może brzmieć odlegle. W strategii nuklearnej horyzonty czasowe są z założenia długie. Projektowanie, testowanie i kwalifikowanie SLBM może łatwo zająć 15 lat lub więcej, zwłaszcza gdy bezpieczeństwo i niezawodność nie podlegają kompromisom.

Francja stoi też w obliczu zmieniającego się krajobrazu strategicznego. Wojna Rosji przeciw Ukrainie, chińska ekspansja na Pacyfiku oraz upowszechnienie zaawansowanych technologii rakietowych odnowiły obawy przed konfliktem wysokiej intensywności. Paryż postrzega swój arsenał jądrowy jako ostateczną polisę ubezpieczeniową przeciw zagrożeniom egzystencjalnym, odrębną od amerykańsko prowadzonego odstraszania NATO.

Francuscy przywódcy podkreślają, że wiarygodne siły jądrowe - w tym nowoczesne pociski na morzu - stanowią podstawę narodowej autonomii w każdym przyszłym kryzysie.

Projekt M51.4 wpisuje się w tę logikę. Sygnalizuje, że Paryż zamierza utrzymać niezależne, technologicznie aktualne odstraszanie co najmniej do lat 50. XXI wieku.

Kluczowe pojęcia stojące za M51.4

Co naprawdę oznacza „MIRV”

Termin MIRV (Multiple Independently targetable Re-entry Vehicle) jest centralny dla rodziny M51. Zamiast przenosić jedną dużą głowicę, pocisk z MIRV uwalnia kilka mniejszych głowic w końcowej fazie lotu.

Każda głowica podąża następnie własną ścieżką ku innemu obszarowi celu. Pozwala to jednemu pociskowi zagrozić kilku lokalizacjom albo „nasycić” obronę wokół jednego strategicznego miejsca. Utrudnia to także przechwycenie, ponieważ systemy obronne muszą jednocześnie śledzić i próbować zestrzelić wiele obiektów - z których część może być wabikami.

Jak naprowadzanie kształtuje planowanie strategiczne

Mieszanka naprowadzania M51.4 łączy nawigację inercyjną - żyroskopy i akcelerometry wewnątrz pocisku - z korektami opartymi o systemy satelitarne. Systemy inercyjne są autonomiczne i trudne do zakłócania, ale na bardzo długich dystansach kumulują niewielkie błędy. Aktualizacje typu GPS te błędy redukują, zwiększając precyzję.

Dla broni jądrowej skrajna precyzja wciąż jest użyteczna. Wyższa celność pozwala planistom używać mniejszej liczby głowic przeciw umocnionym celom albo rozważać niższe moce w niektórych misjach - zmniejszając straty uboczne i długofalowy wpływ na środowisko, przy zachowaniu silnego sygnału strategicznego.

Ryzyka, spory i scenariusze strategiczne

Program taki jak M51.4 nie istnieje w próżni. Zwolennicy kontroli zbrojeń ostrzegają, że ciągłe modernizacje mogą podsycać brak zaufania i skłaniać inne mocarstwa nuklearne do własnych ulepszeń - od hipersonicznych pojazdów szybujących po bardziej zaawansowane tarcze antyrakietowe.

Urzędnicy obrony argumentują, że bezczynność byłaby bardziej ryzykowna. W kryzysie odstraszanie postrzegane jako przestarzałe lub łatwiejsze do przechwycenia mogłoby skusić przeciwnika do eskalacji. Dla nich celem jest stabilność poprzez niekwestionowaną zdolność: jeśli konsekwencje agresji są gwarantowanie katastrofalne, agresja staje się mniej prawdopodobna.

Jeden ze scenariuszy często omawianych w kręgach strategicznych zakłada konflikt wysokiej intensywności, w którym sieci satelitarne lub zagraniczne bazy zostają zaatakowane na wczesnym etapie. W takim przypadku francuski okręt podwodny z pociskami balistycznymi, wyposażony w dalekosiężne, niezależnie naprowadzane M51.4, mógłby nadal przekazać czytelne zagrożenie z tysięcy kilometrów - nawet jeśli byłby odcięty od sojuszniczej infrastruktury.

Ta kombinacja dystansu, skrytości i technologicznej finezji jest dokładnie tym, na co Francja dziś po cichu stawia - aby pocisk, który ma polecieć w 2035 roku, mógł kształtować kalkulacje rywali jeszcze przez dekady po tej dacie.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz