Przejdź do treści

Swarmbotics zdobyła kontrakt armii USA na autonomiczne roboty lądowe działające w rojach.

Żołnierz steruje tablet miałymi robotami na pustyni; w tle czołg.

Amerykańska Armia wybrała Swarmbotics AI do dostarczenia rojów bezzałogowych pojazdów naziemnych dla jednej z najbardziej zasłużonych jednostek bojowych, co sygnalizuje wyraźny zwrot w stronę tańszych, „zużywalnych” robotów zaprojektowanych tak, by przytłaczać przeciwnika liczbą i inteligentnym oprogramowaniem, a nie samymi gabarytami.

Swarmbotics zdobywa kontrakt z US Army na „masę” robotów na ziemi

Swarmbotics AI zabezpieczyło kontrakt na opracowanie roju niewielkich, „zużywalnych” bezzałogowych pojazdów naziemnych (sUGV) dla 1. Dywizji Kawalerii US Army, stacjonującej w Fort Cavazos w Teksasie.

Umowa jest pokłosiem mocnego występu firmy w wojskowym konkursie innowacji xTechOverwatch, gdzie jej technologia wyróżniła się wśród licznych małych przedsiębiorstw prezentujących autonomiczne systemy powietrzne i lądowe.

Koncentrując się na tanich, sieciowych robotach naziemnych, Armia chce wygenerować „masę” na polu walki bez narażania kolejnych żołnierzy.

Pojęcie „zużywalności” (attritable) jest kluczowe dla tej koncepcji. Te roboty mają być na tyle przystępne cenowo, by można je było utracić, uszkodzić lub poświęcić podczas działań bez paraliżowania sił ani budżetów. Nie są to jednorazowe zabawki, ale też nie są to unikatowe, „bezcenne” zasoby.

Czego armia oczekuje od rojów robotów

Nowe sUGV mają działać w rojach, koordynując się ze sobą oraz z innymi systemami, aby dezorientować przeciwnika, absorbować jego ogień i zwiększać zasięg oddziaływania żołnierzy.

Prezes Swarmbotics, Stephen Houghton, ujął sedno pomysłu:

„Naszym celem jest masa - wykorzystując roje zróżnicowanych małych sUGV tworzymy dla przeciwników wiele dylematów za ułamek kosztu wyrafinowanych platform.”

W praktyce oznacza to, że Armia chce dysponować mieszanymi flotami robotów: część będzie przenosić sensory, część pełnić rolę wabików, inne zapewniać retransmisję łączności lub uzbrojony dozór (overwatch) - wszystkie mają komunikować się ze sobą i reagować szybciej, niż byłby w stanie zespół złożony wyłącznie z ludzi.

Od prezentacji konkursowej do prototypów w terenie

Kontrakt dla Swarmbotics jest bezpośrednio powiązany z xTechOverwatch - konkursem uruchomionym w kwietniu 2025 r. w celu przyspieszenia wdrażania SI, sensorów i robotyki w formacjach bojowych.

Skala zainteresowania była ogromna: Armia otrzymała ponad 630 zgłoszeń i zawęziła je do 40 finalistów, którzy następnie musieli zaprezentować działanie systemów w wymagających warunkach poligonowych. Żołnierze z 1. Dywizji Kawalerii brali udział w praktycznych ocenach, testując autonomiczne systemy lądowe i powietrzne.

Finaliści musieli udowodnić, że potrafią dostosować się do złożonego terenu, zajmować silne pozycje dozorowe i wykonywać misje przy ograniczonym udziale człowieka.

Oceny koordynowało Dowództwo Transformacji i Szkolenia Armii (TRADOC) wraz z innymi interesariuszami zaangażowanymi w długofalowe planowanie modernizacji.

Kluczowi gracze poza Swarmbotics

Swarmbotics nie było jedynym zwycięzcą xTechOverwatch. Kilka innych firm również zmierza w stronę partnerstw z Armią w różnych elementach układanki autonomii.

  • FieldAI Federal: opracowało „stos” autonomii (autonomy stack), który pozwala robotom poruszać się w nieuporządkowanym terenie bez GPS, wspierając działania tam, gdzie sygnały satelitarne są zagłuszane lub blokowane.
  • Allen Control Systems: skupiło się na autonomicznych systemach dozorowych dopasowanych do misji zwalczania dronów (counter-UAS), zapewniając stałą obserwację i szybkie reakcje na zagrożenia z powietrza.
  • AZAK: zaprezentowało odporne platformy robotyczne zdolne adaptować się do trudnego terenu przy zachowaniu mobilności i skuteczności realizacji zadań.

Łącznie technologie te wpisują się w szerszy zwrot ku bardziej rozproszonym, „oprogramowaniocentrycznym” wojskom lądowym, gdzie sensory, środki rażenia i węzły łączności mogą być rozmieszczone na dużej liczbie małych platform.

Jak 1. Dywizja Kawalerii wykorzysta roje robotów

Od stycznia 2026 r. do lipca 2027 r. wybrani konkurenci mają ściśle współpracować z jednostkami operacyjnymi, w tym z 1. Dywizją Kawalerii, aby integrować prototypy systemów w trakcie realnych ćwiczeń.

To okno integracyjne ma znaczenie: daje żołnierzom czas na dostosowanie taktyk i procedur, a inżynierom - informacje zwrotne o tym, co faktycznie działa w terenie.

W typowym ćwiczeniu pododdział kawalerii mógłby wysłać rój robotów przed pojazdy załogowe. Część mogłaby rozpoznawać pozycje przeciwnika, inne celowo ściągać ogień, by ujawnić ukryte środki rażenia, a trzecia grupa przekazywać wideo i dane celownicze do stanowisk dowodzenia.

Celem nie jest zastąpienie żołnierzy, lecz przesunięcie ryzyka do przodu - na roboty, które można odtworzyć znacznie łatwiej, niż można „odtworzyć” ludzkie życie.

Dlaczego „zużywalne” roboty są atrakcyjne dla planistów

Tradycyjne wozy opancerzone i zaawansowane systemy załogowe są drogie, długo się je pozyskuje i kosztownie się je traci. Dla porównania, roje mniejszych, tańszych robotów można kupować i modernizować w większych ilościach.

Takie podejście wspiera kilka celów Armii:

Cel Jak pomagają roje sUGV
Zmniejszyć ryzyko dla żołnierzy Wysyłać roboty jako pierwsze w nieznane lub silnie bronione obszary.
Zwiększyć świadomość sytuacyjną na polu walki Wykorzystać rozproszone sensory na wielu platformach do zbudowania wyraźniejszego obrazu walki.
Rozciągnąć ograniczone budżety Wprowadzić więcej systemów niższym kosztem niż duże, „wyrafinowane” platformy.
Szybko się adaptować Aktualizować oprogramowanie i wymieniać ładunki użyteczne szybciej niż przeprojektowywać całe pojazdy.

Wyzwania techniczne i etyczne

Roboty roju obiecują wiele, ale niosą realne wyzwania. Niezawodna łączność jest jednym z największych. W środowisku walki radio może być zagłuszane lub zakłócane, więc roje potrzebują na tyle dużej inteligencji pokładowej, by działać nawet po odcięciu od operatorów.

Pojawiają się też pytania o to, ile decyzyjności należy przekazać SI. Testowane systemy koncentrują się na mobilności, obserwacji i pozycjonowaniu, przy założeniu, że człowiek zachowa kontrolę nad użyciem śmiercionośnej siły. Ta równowaga pozostanie pod lupą w miarę wzrostu możliwości.

Zasady użycia siły i techniczne zabezpieczenia będą musiały ewoluować wraz ze wzrostem autonomii robotów.

Kolejnym czynnikiem jest zaufanie. Żołnierze muszą mieć pewność, że maszyny nie będą przeszkadzać, nie zawiodą w złym momencie ani nie zachowają się nieprzewidywalnie. Wczesne wdrażanie w jednostkach pierwszej linii ma budować to zaufanie poprzez powtarzalność, szkolenie i wspólne doświadczenie.

Co w praktyce oznaczają „rój” i „dozór” (overwatch)

Program kształtują dwa pojęcia: „rój” i „overwatch”. W robotyce wojskowej rój to nie tylko zbiór robotów działających obok siebie. Chodzi o grupy maszyn, które potrafią koordynować działania na podstawie wspólnych celów i danych z sensorów, nawet gdy ludzie wydają jedynie polecenia na wysokim poziomie.

Overwatch (dozór) to z kolei klasyczna rola bojowa. Element dozorowy zajmuje pozycję, z której obserwuje i osłania siły własne podczas przemieszczania, zapewniając wczesne ostrzeganie oraz - w razie potrzeby - wsparcie ogniowe lub naprowadzanie. Autonomiczne systemy dozorowe przejmują część tego obciążenia: wykrywają zagrożenia, śledzą cele i przekazują dane żołnierzom, którzy nadal podejmują decyzje końcowe.

Połączone razem, roje robotów dozorowych mogą zmienić sposób przemieszczania się i walki pododdziałów. Wyobraźmy sobie patrol wspierany przez „toczącą się chmurę” robotów lądowych i powietrznych, które nieustannie zmieniają pozycje tak, by ktoś - lub coś - zawsze obserwował najbardziej prawdopodobne kierunki zagrożenia. Żołnierze pozostają dowódcami sytuacji, ale poruszają się za ruchomym buforem krzemu i stali.

Wraz z postępem kontraktu Swarmbotics i osadzaniem zwycięzców xTechOverwatch w formacjach Armii, najbliższe dwa lata będą poligonowym testem na żywo: czy te koncepcje przetrwają złą pogodę, trudny teren i nieprzewidywalność realnego szkolenia wojskowego - sprawdzian przed ewentualnym użyciem w warunkach wojny.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz