Przejdź do treści

A Força Aérea Portuguesa dá prioridade à compra de pelo menos 14 caças de quinta geração.

Pilot w kombinezonie stoi obok myśliwca z kaskiem i dokumentami, w tle technik serwisuje samolot.

W Lizbonie dyskusja o następcy F‑16 przestała być „na kiedyś” i stała się decyzją z kalendarzem oraz konkretnymi skutkami dla budżetu. Między wymaganiami NATO, szybkim tempem zmian w wojnie powietrznej i ofertami przemysłu pytanie brzmi już nie czy Portugalia przejdzie na nową platformę, tylko jak to zrobi - i co realnie będzie w stanie utrzymać przez kolejne 25–30 lat.

Era F‑16 w Portugalii zbliża się do końca

Portugalskie Siły Powietrzne (FAP) używają 24 F‑16AM/BM od początku lat 90. To kręgosłup obrony powietrznej, dyżurów Air Policing i wkładu w misje NATO.

Szef sztabu FAP, gen. João Cartaxo Alves, zwraca uwagę, że Portugalia dostała F‑16 w podobnym czasie jak Dania czy Norwegia - a te kraje zaczęły wymianę floty znacznie wcześniej. Dziś problemem nie jest już „czy da się latać”, tylko coraz częściej: ile to kosztuje, jak długo trwa obsługa i jak utrzymać dyspozycyjność.

Część portugalskich F‑16 zbliża się do wyjątkowo długiego stażu służby jak na myśliwce w tym kraju.

Nawet po modernizacjach wyzwaniem staje się całość „ekosystemu” starzejącej się floty: zmęczenie konstrukcji, trudniej dostępne części, więcej roboczogodzin obsługi na godzinę lotu i spadek gotowości. W środowisku z nowoczesną obroną przeciwlotniczą samolot bez cech stealth musi zwykle mocniej polegać na WRE, dobrym planowaniu misji i uzbrojeniu stand‑off - co podnosi koszty i ogranicza margines błędu.

Wyraźna preferencja dla F‑35A

Formalnie Lizbona analizuje warianty. W praktyce dowództwo FAP najczęściej wskazuje F‑35A jako punkt odniesienia. W wypowiedziach dla Diário de Notícias gen. Alves konsekwentnie wraca do F‑35A jako do kierunku, który najlepiej „spina” wymagania NATO i przyszłe środowisko walki.

Już w 2019 r. FAP sygnalizowały, że F‑16 pozostaną w służbie „do czasu zastąpienia ich samolotami piątej generacji”. W realiach NATO najczęściej odczytuje się to jako preferencję dla F‑35 (interoperacyjność, wspólne procedury, kompatybilność z sojuszniczymi pakietami uzbrojenia).

Generał podkreśla dziś, że prace trwają: dopracowywany jest plan, który ma być podstawą decyzji politycznej.

FAP pracują nad mapą drogową łączącą zdolności piątej i szóstej generacji, z F‑35A prawdopodobnie jako rdzeniem.

W praktyce „F‑35” oznacza nie tylko zakup płatowców. To także szkolenie, oprogramowanie i dane misji, cyberbezpieczeństwo, bezpieczna łączność, amunicja oraz wyspecjalizowane utrzymanie. Ten pakiet wprost wpływa na to, jak państwo działa w operacjach koalicyjnych - oraz ile kosztuje utrzymanie gotowości na co dzień.

Ile samolotów? Na stole 14–28

Minimalny rozważany wariant to 14 myśliwców piątej generacji, z możliwością dojścia do 28 - potencjalnie w zakupie etapowym.

  • Minimum: 14 maszyn
  • Pułap intencji: do 28 maszyn
  • Zakup w jednej lub dwóch transzach

Zakup etapami zwykle zmniejsza ryzyko wdrożenia: pozwala „przełknąć” zmianę (piloci, technicy, symulatory, narzędzia, procedury) i dopiero potem zwiększać liczebność. Jest też twarda kwestia dostępności: w małej flocie realnie gotowych do lotu bywa wyraźnie mniej niż „stan ewidencyjny”, bo część maszyn zawsze jest w obsługach, naprawach albo w cyklu szkolenia. Dla dyżurów QRA to kluczowe: poza parą na alarm trzeba mieć zapas na usterki i rotację załóg.

FAP rozważają też utrzymanie równoległej eksploatacji dwóch typów statków bojowych (np. podział ról lub odporność na problem jednego łańcucha dostaw). To jednak kosztuje: dwie linie szkolenia, dwa zestawy części, narzędzi i kontraktów serwisowych. Przy małych liczbach „masa krytyczna” jest realnym ograniczeniem - podobny dylemat widać w wielu państwach NATO, także w Polsce, gdzie nowy typ (F‑35) musi zmieścić się obok F‑16 i innych platform.

Równoważenie ambicji i budżetu

Dla Portugalii 28 myśliwców z najwyższej półki to nie tylko wydatek na zakup, ale zobowiązanie na dekady: szkolenie, modernizacje, zapas części i przede wszystkim amunicji. W praktyce koszt posiadania często „dogania” koszt zakupu - a w budżecie najbardziej bolą stałe pozycje: nalot, obsługi, personel i kontrakty wsparcia.

Dochodzi infrastruktura i ochrona informacji. Samolot stealth zwykle wymaga:

  • kontrolowanych procedur obsługi elementów obniżonej wykrywalności (inspekcje, naprawy, warunki pracy),
  • bezpiecznych sieci IT i łączności (w tym odporności na zakłócenia i ataki),
  • mocnej bazy symulatorowej, by ograniczać drogie godziny lotu i szybciej szkolić załogi.

W realiach Portugalii oznacza to zmiany w bazach (np. Monte Real) oraz przygotowanie logistyki pod działania poza krajem. Warto też uwzględnić „wąskie gardła”: przeszkolenie instruktorskie i zbudowanie doświadczonej kadry technicznej trwa zwykle lata, więc harmonogram wdrożenia bywa równie ważny jak wybór typu.

Portugalia stoi przed delikatnym równaniem: zbliżyć się do najbardziej zaawansowanej floty NATO, nie rozciągając nadmiernie budżetu obronnego.

Europejskie alternatywy odpowiadają

Preferencja operacyjna dla F‑35 nie zamyka dyskusji. Minister obrony Nuno Melo akcentuje potrzebę konkurencji (USA i Europa), by maksymalizować korzyści gospodarcze i przemysłowe.

To otwiera przestrzeń dla ofert europejskich - z kluczową różnicą: Rafale, Typhoon i Gripen E/F to z reguły „4,5+” (bardzo zdolne, ale bez porównywalnej charakterystyki stealth). Mogą nadrabiać sensorami, WRE i uzbrojeniem stand‑off, jednak sposób przenikania przez nowoczesną OPL i profil ryzyka nie są identyczne. W praktyce „brak stealth” często oznacza większy nacisk na: eskortę, zakłócanie, taktykę i droższe uzbrojenie precyzyjne dalekiego zasięgu.

Saab i Dassault przyspieszają

Saab promuje JAS‑39 Gripen E/F, wskazując na niższe koszty użytkowania, prostszą logistykę i możliwość operowania z krótszych lub gorzej przygotowanych pasów. To argument pod rozśrodkowanie i odporność - choć w zamian część zdolności buduje się bardziej „systemowo” (WRE, uzbrojenie, sieciocentryczność), a nie samą cechą stealth.

Dassault przedstawia Rafale jako dojrzałą platformę wielozadaniową z realnym doświadczeniem operacyjnym i eksportowym oraz potencjałem na pakiety przemysłowe. Istotne jest też to, że Portugalia wciąż nie podpisała umowy na F‑35 - więc okno polityczne pozostaje otwarte.

Eurofighter buduje pomosty przemysłowe

Konsorcjum Eurofighter, przez Airbus Defence & Space, podpisało memorandum z AED Cluster Portugal, wskazując obszary współpracy powiązanej z ewentualnym zakupem Typhoona.

Samolot Pochodzenie Argument główny
F‑35A USA Stealth i głęboka integracja w NATO
Rafale Francja Wielozadaniowość i dojrzały program
Gripen E/F Szwecja Niższe koszty i elastyczne bazowanie
Eurofighter Typhoon UK/Włochy/Niemcy/Hiszpania Przewaga w powietrzu i potencjał przemysłowy

Warto oddzielać obietnice od realiów. „Zwroty przemysłowe” najczęściej dotyczą MRO (obsług i napraw), produkcji komponentów, czasem prac inżynieryjnych - ale szeroka autonomia serwisowa albo końcowy montaż są rzadkie bez dużej skali zamówień i bardzo twardych porozumień. Dodatkowo przy technologiach z komponentami amerykańskimi mogą pojawiać się ograniczenia transferu wybranych obszarów technicznych.

Portugalia przygląda się projektom szóstej generacji

Równolegle Portugalia chce śledzić europejskie programy szóstej generacji: FCAS/SCAF (Francja, Niemcy, Hiszpania) oraz GCAP (Wielka Brytania, Włochy, Japonia). Oba opisują „system systemów”: myśliwiec załogowy, drony‑skrzydłowe, rozproszone sensory i zaawansowane łącza danych.

Lizbona liczy, że wczesne zaangażowanie w program szóstej generacji da Portugalii przewagę w technologiach, które ukształtują walkę powietrzną po 2040 r.

Rola obserwatora nie daje kontroli nad wymaganiami, ale może dać wgląd w mapy drogowe, potrzeby przemysłowe i kierunki interoperacyjności. To pomaga uniknąć kolejnego „skoku w nieznane” przy następnej wymianie floty - zwłaszcza jeśli teraz Portugalia kupi niewielką liczbę maszyn i będzie chciała utrzymać ciągłość kompetencji (piloci, technicy, planowanie misji) bez luki pokoleniowej.

Ocena wojskowa a decyzja polityczna

Gen. Alves wyraźnie rozdziela role: wojsko rekomenduje rozwiązanie najlepsze operacyjnie, a politycy domykają wybór, ważąc koszty, dyplomację, terminy i skutki przemysłowe.

To klasyczny dylemat NATO: dopasować się do dominujących platform sojuszu (łatwiejsze szkolenie, wsparcie i wspólne użycie), czy mocniej wspierać europejską bazę przemysłową i elastyczność polityczną. Zmienność polityczna w USA - mimo utrzymania relacji strategicznej - sprawia, że w wielu krajach częściej rozważa się „opcję europejską”; Portugalia wpisuje się w ten trend ostrożnego bilansowania.

Co w praktyce oznacza „piąta generacja”

„Piąta generacja” to nie tylko nowszy płatowiec. To połączenie obniżonej wykrywalności, zaawansowanych sensorów, fuzji danych i bezpiecznych łączy - tak, by pilot szybciej rozumiał sytuację i podejmował decyzje.

W logice F‑35 ważne jest bycie węzłem informacyjnym: samolot zbiera dane (radar, czujniki elektrooptyczne, WRE), scala je w spójny obraz i udostępnia innym. Dla NATO to duża wartość, bo przewaga wynika nie tylko z „osiągów”, lecz z procedur i wymiany danych w ugrupowaniu - szczególnie w misjach, gdzie liczy się wykrycie, identyfikacja i koordynacja w czasie rzeczywistym.

Co ta zmiana może znaczyć dla Portugalii i dla NATO

Jeśli Portugalia wybierze 14–28 F‑35A, dołączy do rosnącej grupy europejskich użytkowników F‑35 (w tym Polski). Zwykle ułatwia to wspólne szkolenia, porozumienia serwisowe i planowanie w NATO - zwłaszcza tam, gdzie interoperacyjność cyfrowa jest równie ważna jak parametry lotu.

Jeżeli wybierze myśliwiec europejski, może zyskać większe pole do współpracy przemysłowej w UE i - w niektórych konfiguracjach - większą elastyczność integracji uzbrojenia lub sposobu utrzymania. W zamian brak stealth może wymagać większych inwestycji w WRE, amunicję dalekiego zasięgu i taktyki działania w środowisku silnie bronionym.

Każda decyzja zmienia też oczekiwania NATO wobec Portugalii: większe zdolności często oznaczają więcej próśb o udział w rotacjach, wyższe wymagania gotowości, a także konieczność utrzymywania zapasów i certyfikacji uzbrojenia (powietrze‑powietrze i precyzyjnego) oraz stabilnego „pipeline’u” szkolenia pilotów i techników.

Dwie myśli porządkują debatę:

  • „Przewaga w powietrzu” to zapewnienie, że lotnictwo przeciwnika nie może skutecznie działać.
  • „Wielozadaniowość” to zdolność realizacji zadań powietrze‑powietrze i powietrze‑ziemia jedną platformą - kluczowa przy małych flotach.

Do czasu rozstrzygnięcia F‑16 nadal będą wykonywać zadania. Dla kierownictwa FAP wymiana przestała jednak być abstrakcją: piąta generacja ma zacząć się co najmniej od 14 maszyn - i będzie mieć sens tylko wtedy, gdy równolegle pójdą „niewidzialne” inwestycje w ludzi, infrastrukturę, bezpieczeństwo informacji i utrzymanie, które decydują o realnej gotowości, a nie o liczbie samolotów na papierze.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz