Przejdź do treści

Pociski Tomahawk i drony Shahed to broń używana przez USA i Iran do ataków i kontrataków.

Żołnierz w mundurze pokazuje drony i rakiety na stole na tle morza i pustyni.

Po rozpoczęciu operacji Epic Fury jednymi z najbardziej widocznych środków użytych w sekwencji uderzeń i kontruderzeń były pociski manewrujące Tomahawk oraz drony uderzeniowe Shahed. Po pierwszej fali nalotów przeprowadzonych przez Waszyngton i Izrael na wskazane cele, Teheran odpowiedział niemal natychmiast: odnotowano dziesiątki odpaleń pocisków balistycznych, a także wysłanie dronów przeciwko różnym obiektom w regionie.

W pierwszych materiałach, które szybko obiegły media społecznościowe, uwagę przykuwały lądowe pociski uderzeniowe RGM-109 Tomahawk. Na licznych nagraniach widać było, jak dziesiątki pocisków przelatują na małej wysokości w kierunku wyznaczonych punktów rażenia. Tomahawki odpalono z okrętów, które Marynarka Wojenna USA rozmieściła w rejonie działań - w tym z niszczycieli typu Arleigh Burke oraz z okrętów podwodnych o przeznaczeniu uderzeniowym.

Warto podkreślić, że pociski manewrujące Tomahawk od lat stanowią dla USA jedno z kluczowych narzędzi do prowadzenia uderzeń dalekiego zasięgu na cele strategiczne przeciwnika. Na tym etapie nie da się jednoznacznie potwierdzić pełnej listy środków wykorzystanych przy rozpoczęciu Epic Fury, jednak można zakładać, że w działaniach uwzględniono większość komponentów powietrznych, lądowych i morskich, które Waszyngton przerzucał do regionu w ostatnich tygodniach.

Dla obserwatorów istotne jest też to, że połączenie uderzeń z użyciem pocisków manewrujących i bezzałogowców tworzy złożone środowisko zagrożeń: cele i obrona muszą reagować jednocześnie na różne profile lotu, prędkości oraz sposoby naprowadzania. W praktyce zwiększa to obciążenie systemów rozpoznania i obrony powietrznej oraz utrudnia szybkie rozdzielenie priorytetów zwalczania.

Pocisk manewrujący do ataku na cele lądowe Tomahawk (RGM-109 / TLAM)

Tomahawk do ataku na cele lądowe, znany również jako TLAM, wszedł do służby w Siłach Zbrojnych USA w latach 70. XX wieku. Jest to poddźwiękowy pocisk manewrujący dalekiego zasięgu, napędzany silnikiem turbowentylatorowym. Może przenosić ładunek wybuchowy o masie ponad 100 kg (w tym wariant z jednolitą głowicą 450 kg) i razić cele oddalone o ponad 1 700 km.

Obecnie Tomahawki są wykorzystywane przez US Navy do wykonywania uderzeń na cele lądowe zarówno z okrętów nawodnych, jak i z okrętów podwodnych. Odpalanie odbywa się odpowiednio z wyrzutni VLS na jednostkach nawodnych oraz z rozwiązań typu TTL na okrętach podwodnych. W służbie pozostają warianty TLAM odpowiadające blokowi IV i V.

Wersja Tomahawk Block V, wprowadzona do Marynarki Wojennej USA na początku 2021 roku, uzyskała zwiększone możliwości dzięki modernizacji Nawigacji/Łączności (NAV/COMM). Założenia programu przewidywały również wdrożenie zestawu poszukującego oraz zastąpienie dotychczasowej głowicy rozwiązaniem Joint Multiple Effects Warhead System (JMEWS) - zgodnie z informacjami wskazywanymi przez stronę wojskową.

Z operacyjnego punktu widzenia znaczenie ma nie tylko sam zasięg, lecz także sposób użycia: okręty uzbrojone w Tomahawki mogą prowadzić uderzenia bez wchodzenia w bezpośrednią strefę oddziaływania wielu systemów przeciwnika, a jednocześnie utrzymywać presję dzięki możliwościom wielokrotnego odpalenia z różnych platform. To sprawia, że pociski tego typu są często wykorzystywane do ataków „w głąb” - na elementy infrastruktury wojskowej o wysokiej wartości.

Odpowiedź Iranu: drony uderzeniowe Shahed

Po pierwszych działaniach USA i Izraela przeciwko irańskim celom odpowiedź Teheranu szybko przybrała konkretną formę: obok odpaleń pocisków balistycznych pojawiło się również użycie powszechnie rozpoznawalnych dronów uderzeniowych z rodziny Shahed. Irańskie uderzenia obejmowały obiekty w kilku państwach regionu, co uruchomiło alarmy i działania obronne w całym Bliskim Wschodzie.

Wśród najczęściej udostępnianych w sieciach społecznościowych obrazów znalazły się doniesienia o ataku na instalacje 5. Floty US Navy w Bahrajnie oraz o zdarzeniu z udziałem drona Shahed w pobliżu hotelu w Dubaju. Kolejny raz zwróciło to uwagę na potencjał tych konstrukcji - prostych w założeniach, ale wciąż skutecznych jako narzędzia uderzeniowe.

Choć Iran wykorzystuje drony Shahed od kilku lat, ich rozpoznawalność wyraźnie wzrosła po tym, jak Rosja sięgnęła po zasoby Teheranu, by utrzymać stałą presję na Ukrainę. Od tamtego momentu dziesiątki tysięcy takich bezzałogowców miały zostać użyte bez selekcji wobec celów na terytorium ukraińskim - w znacznej części o charakterze cywilnym.

Z kolei Siły Zbrojne Ukrainy konsekwentnie wzmacniają obronę przed zagrożeniem, które zmienia się wraz z wdrażaniem kolejnych technologii i zdolności. Mimo ograniczeń Shahedów, platformy te okazały się szczególnie przydatne do nasycania zintegrowanych systemów obrony przeciwlotniczej: sprzyja temu niewielki rozmiar, niska prędkość oraz relatywnie prosta technologia, która umożliwia ich masowe użycie.

W praktyce zwalczanie takich dronów wymaga wielowarstwowego podejścia - od wczesnego wykrycia (radary, optoelektronika), przez zakłócanie i środki walki elektronicznej, aż po klasyczne środki kinetyczne. Gdy bezzałogowce są stosowane równolegle z innymi środkami napadu powietrznego, nawet „proste” konstrukcje mogą zwiększać szansę powodzenia całej operacji poprzez rozpraszanie zasobów obrony.

Będziemy na bieżąco aktualizować informacje o kolejnych działaniach na Bliskim Wschodzie oraz o systemach uzbrojenia wykorzystywanych przez obie strony.

Ilustracyjne zdjęcie wprowadzające. Źródło: US Navy – Mass Communication Specialist 2nd Class Devin M. Langer

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz